Spis treści

Wrotki #5

Editorial.

Autor: Brak

  Witamy  w  5  issue  Wrotek.  Od  strony  technicznej  magazyn  niewiele
się   zmienił.   Dodaliśmy   justowanie  textu  i  poprawiliśmy  obsługę
klawiatury,  tak,  że  teraz  naciskając  klawisz  m  możemy  dokonać
wyboru  modułów  muzycznych  (1-4).  Tak  jak  to  było  w  poprzednim
numerze  klawiszem  s  zapisujemy  artykuł  do  pliku.  Jeżeli  komuś  nie
podoba  się  font  czy  inne  bajery  w  naszym  magu  to  może  używać
tej   opcji   i   czytać   artykuły   np.   z   edytora   nortonowskiego.
Klawisze  od  1-9  i  A-D  służą  do  zmiany  artukułu.
   Ilość  artykułów  również  wzrosła,  a  to  za  sprawą  przyjęcia  do
naszej  grupy  text  writtera  Cobrettiego,  który  napisał  ich  sporo.
Do  numeru  dołączyliśmy  edytor  artikli  do  Wrotek.  Możecie  więc  pisać
ile  wlezie  i  przysyłać  nam  artykuły.
  Co  do  votek.  Zebraliśmy  ich  ok.  40,  czyli  z  numeru  na  numer  ich
ilość  rośnie.  Miejmy  nadzieję,  że  w  następnych  numerach  będzie  ich
jeszcze  więcej.  Wszystkim,  którzy  wypełnili  votki  serdecznie  dziękujemy.
Dziękujemy  również  osobom,  które  wspomogły  nas  przysyłając  artikle.
Są  to  :  Akira,  Fish,  Ghenesis  oraz  REM  (kolejność  alfabetyczna)  oraz
XTD'ekowi  za  kozacki  moduł  muzyczny.
  Co  jeszczę  mogę  tu  dodać  ?  Ano  to,  że  MIDAS  wymaga  pamęci
EMS.  Tak,  że  jeżeli  odpalasz  maga  z  muzyką  nie  zapomnij zaistalować
EMM386  w  configu,  w  przeciwnym  wypadku  zin  może  się  zawieszać.

              No  to  tyle  na  wstępie,  teraz  creditsy  :

          Code..........................................................Fugaz
         GFX...........................................................Borówa
      MSX...............................................Fugaz,  Q-Sound,  XTD
                           Article  :
  Akardo,  Akira,  Cobretti,  Fish,  Fugaz,  Ghenesis,  Q-Sound,  V.I.P,  REM
       Sound  System....................................................MIDAS

Charts.

Autor: Unknown

  Tym  razem  było  38  votek.  A  oto  wyniki:

                            Grupa:
                      1.  Camorra  ...  116
                      2.  Substance  ...  90
                        3.  Pulse  ...  71
                        4.  Adrar  ...  61
                       5.  Amnesty  ...  53
                       6.  Absence  ...  28
                         7.  S!P  ...  21
                        The  Grid  ...  21
                        9.  Color  ...  14
                       10.  Exmotris  ...  12
  Niektóre  grupy  z  tej  listy  są  już  nieaktualne,  ale  wyjątkowo  figurują
jako  oddzielne  ekipy  z  powodu  przetasowań  personalnych.

                            Demo:
                       1.  Disgust  ...  134
                       2.  Napalm  ...  72
                        3.  Gust  ...  50
                     4.  Dream  Steal  ...  46
                     5.  Amphetamine  ...  40
                       6.  Cocoon  ...  34
                       7.  Odyssey  ...  30
                         8.  Fish  ...  14
                      9.  Inside  Out  ...  13
                         10.  SX  ...  9

                           Koder:
                        1.  MAF  ...  124
                    2.  Technomancer  ...  86
                         3.  Ziel  ...  51
                       4.  Warlock  ...  50
                        5.  Camel  ...  48
                        6.  Jasper  ...  40
                        7.  Unreal  ...  26
                       8.  Yarpen  ...  23
                         9.  Heya  ...  8
                          Ozir  ...  8

                            Grafik:
                       1.  Sketch  ...  109
                        2.  Lazur  ...  86
                      3.  Clifford  M.  ...  52
                         4.  Seq  ...  39
                       5.  Skowron  ...  32
                       6.  Apache  ...  29
                        7.  Draken  ...  16
                         Slope  ...  16
                        9.  Peete  ...  11
                       10.  Katarek  ...  10

                           Muzyk:
                       1.  Scorpik  ...  114
                        2.  Raiden  ...  70
                        3.  Falcon  ...  69
                        4.  Key  G  ...  59
                        5.  XTD  ...  31
                        6.  Cielik  ...  28
                         Ralfik  ...  28
                       8.  Snoopy  ...  18
                      9.  Beethoven  ...  13
                       10.  Dreamer  ...  7

                          Swapper:
                        1.  Akira  ...  129
                        2.  Cortez  ...  40
                        3.  Zenial  ...  24
                       4.  Warlock  ...  22
                       5.  Kwasior  ...  21
                       6.  Yarpen  ...  19
                         7.  Fazi  ...  15
                        8.  Unreal  ...  14
                       9.  Mc  Bear  ...  12
                        Zasilacz  ...  12

                            Mag:
                         1.  BN  ...  143
                        2.  $mok  ...  76
                       3.  Izwiestia  ...  75
                        4.  Reset  ...  38
                       5.  Korsarz  ...  21
                       6.  Kasztan  ...  19
                        7.  Wizard  ...  12
                        8.  Scenial  ...  7
                         9.  Gyros  ...  6
                    10.  Mega  Mag  PC  ...  4

Nie  uwzględnialiśmy  głosów  na  BLD,  nas  i  na  Wroty.

English charts.

Autor: Brak

  This  time  we  collected  38  votes.

                            Group:
                      1.  Camorra  ...  116
                      2.  Substance  ...  90
                        3.  Pulse  ...  71
                        4.  Adrar  ...  61
                       5.  Amnesty  ...  53
                       6.  Absence  ...  28
                         7.  S!P  ...  21
                        The  Grid  ...  21
                        9.  Color  ...  14
                       10.  Exmotris  ...  12
   Some  of  them  are  gone  but  we    decided  to  put  them  here
because  of  personal  rotations.

                            Demo:
                       1.  Disgust  ...  134
                       2.  Napalm  ...  72
                        3.  Gust  ...  50
                     4.  Dream  Steal  ...  46
                     5.  Amphetamine  ...  40
                       6.  Cocoon  ...  34
                       7.  Odyssey  ...  30
                         8.  Fish  ...  14
                      9.  Inside  Out  ...  13
                         10.  SX  ...  9

                            Coder:
                        1.  MAF  ...  124
                    2.  Technomancer  ...  86
                         3.  Ziel  ...  51
                       4.  Warlock  ...  50
                        5.  Camel  ...  48
                        6.  Jasper  ...  40
                        7.  Unreal  ...  26
                       8.  Yarpen  ...  23
                         9.  Heya  ...  8
                          Ozir  ...  8

                          Graphician:
                       1.  Sketch  ...  109
                        2.  Lazur  ...  86
                      3.  Clifford  M.  ...  52
                         4.  Seq  ...  39
                       5.  Skowron  ...  32
                       6.  Apache  ...  29
                        7.  Draken  ...  16
                         Slope  ...  16
                        9.  Peete  ...  11
                       10.  Katarek  ...  10

                          Musician:
                       1.  Scorpik  ...  114
                        2.  Raiden  ...  70
                        3.  Falcon  ...  69
                        4.  Key  G  ...  59
                        5.  XTD  ...  31
                        6.  Cielik  ...  28
                         Ralfik  ...  28
                       8.  Snoopy  ...  18
                      9.  Beethoven  ...  13
                       10.  Dreamer  ...  7

                          Swapper:
                        1.  Akira  ...  129
                        2.  Cortez  ...  40
                        3.  Zenial  ...  24
                       4.  Warlock  ...  22
                       5.  Kwasior  ...  21
                       6.  Yarpen  ...  19
                         7.  Fazi  ...  15
                        8.  Unreal  ...  14
                       9.  Mc  Bear  ...  12
                        Zasilacz  ...  12

                            Mag:
                         1.  BN  ...  143
                        2.  $mok  ...  76
                       3.  Izwiestia  ...  75
                        4.  Reset  ...  38
                       5.  Korsarz  ...  21
                       6.  Kasztan  ...  19
                        7.  Wizard  ...  12
                        8.  Scenial  ...  7
                         9.  Gyros  ...  6
                    10.  Mega  Mag  PC  ...  4

We  didn't  count  votes  for  us,  BLD  and  Wrotki.

List of voters.

Autor: Brak

                       List  of  spreaders:

                      Akira  /  Color  .....  5
                   Cortez  /  Abs  /  Bttm  .....  3
                      Gutek  /  Eps!  .....  3
                    Fugaz  /  ByteLanD  .....  3
                    V.I.P.  /  ByteLanD  .....  21

                        List  of  voters:

                      Akardo  /  ByteLanD
                        Akira  /  Color
                      Aktin  /  Alternative
                        Alek  /  Shocker
                     Aragorn  /  House  Soft
                      Beavis  /  Necrobiosis
                         Bielu  /  Les
                         Boss  /  Apc
                       Brach  /  Amnesty
                      Cortez  /  Abs  /  Bttm
                     D.K.  /  The  Streamers
                         Falcon  /  Stc
                        Fazi  /  Logrus
                      Ghenesis  /  The  Grid
                         Gutek  /  Eps!
                        Hagal  /  ex.  Stc
                     Hannibal  /  Dark  Moon
                        Infinite  /  Logrus
                       Jabbar  /  Fortress
                          Kofi  /  Ind.
                         Kony  /  Ind.
                      Luk  /  Dark  Legions
                        Michael  /  Ind.
                         Mips  /  Eps!
                         Mozg  /  Apc
                       Nerwus  /  Exorcist
                         Pinker  /  Ind.
                      REM  /  Dark  Legions
                        Sebl  /  The  Grid
                       Slope  /  Rebelion
                         Sparky  /  Ind.
                         Viper  /  Ind.
                       V.I.P.  /  ByteLanD
                         Virus  /  Ind.
                         V.T.F.  /  Ind.
                      X-Soft  /  House  Soft
                     Zasilacz  /  Necrobiosis
                         Zenial  /  Dst

Thanx  to  all  of  you  palz!

Opinie cz.I.

Autor: Brak

V.I.P.  OK,  teraz  będzie  kilka  uwag  o  Wrotkach  i  to  zarówno  tych
pochlebnych  jak  i  krytycznych.  Wbrew  pozorom  bardziej  liczymy  na
opinie  krytyczne  bo  tylko  z  takich  można  wyciągnąć  wnioski  i
poprawić  błędy  w  kolejnych  wydaniach.  Tym  niemniej  dziękuje
wszystkim,   którzy   poświęcili  swój  bezcenny  czas  na  napisanie
tych  kilku  zdań.
Fugaz:  Jak  sobie  to  poczytałem  to  zaraz  musiałem  od  czasu  do
czasu  sam  coś  skomentować.  Tak  w  ogóle,  to  tego  typu  artykuły
są  o  tyle  kontrowersyjne,  że  bądź  co  bądź  są  to  wyjątki  z
prywatnych  listów  i  ktoś  z  cytowanych  ludzi  może  poczuć  się
z  tego  powodu  trochę  nie  tego.  Te  osoby  przepraszam,  choć
osobiście  nie  widzę  w  takim  czymś  nic  złego.  Źeby  jednak
potem   nikt   nie   mówił   nic  złego  -  proszę  następnym  razem
o  takie  uwagi  na  votkach,  wtedy  od  razu  wiadomo,  że  są
public.  Tym  razem  na  votkach  było  dość  niewiele,  widać  że
jeszcze   trochę   czasu   upłynie   zanim   się   to   unormuje.   Poza
tym   dobrze   jest   czasem   coś   publicznie   skomentować,   bo
takie  uwagi  jak  te  wybrane  pojawiają  się  dość  często.
Aiden  /  Hypnotize!
 AND  NOW  LADIES  AND  GENTELMANS  biore  na  widelec WROTKI 004:
-  no,no  graficzka  niczego  sobie,krótko  mówiąc  jest  zajebista  -
  tak  trzymać
-  dobra  teraz  I  z  wad:  zróbcie  do  kolejnego  issue  scrolling  textu
   naprawdę,  tak  będzie  lepiej,  a  jak  nie  scrolling,  to  tak  jak  jest
  w  imphobii  8
-  podzielcie  arty  na  kategorie  i  zaznaczcie,że  zaczyna  się  nowy
  dział
-  ogólnie  wrażenie  na  4-  (dupny  minus)
V.I.P.  Znów  temat  podziałów...patrz  wyżej...lub  poniżej....
Chodzę  do  Liceum,  w  którym  dają  nieźle  w  kość,  więc  przyzwy-
czaiłem  się  do  takich  ocen  (i  niższych  ;)
Fugaz:  Na  scrolling  jestem  za  leniwy.  Kategorii  nie  będzie,  bo
tak  jest  w  prawie  wszystkich  innych  magach  -  po  co  wszędzie  ma
być  tak  samo?

Akira  /  Color
Dzieki  za  votkę,  bardzo  ładna!  Widać,  że  gość  z  C64  (lub  amigi)
ją  rysował.  Macie  farta,  że  nie  prowadzicie  zagranicznych  chart-
sów  to  jest  mało  rubryk  i  mieści  się  sporo  grafiki  na  votce.
Wrotki  #4  -  fajnie  że  jest  support  gusa,  cover  pic  -  hmm...,  ale
panele  dobre,  mysz  chodzi,  muzynia  gra  ;)  Ale  najważniejsze  arty-
tych  jeszcze  nie  czytałem,  więc  nie  będę  komentował,  tzn  przeczy-
tałem  parę  i  jest  ok.  chartsy  -  mało  voterów.  Jak  mi Sebl/TGR powie-
dzial  ze  BTL  nie  wywalil  się  z  chartsów  i  można  głosować  na  waszą
grupę  to  pomyślałem  sobie,  że  będzie  tak  lamersko  jak  gdzie
indziej  -  czyli  grupa  i  mag  od  razu  na  wszelkich  pierwszych  miej-
scach.  A  to  po  prostu,  patrząc  z  boku  -  śmieszy  jak  jasny  gwint.
V.I.P.  :  Jestem  happy,  że  podoba  Ci  się  nasza  votka.  Co  do  ilości
          voterów  to  kłóciłbym  się.  Przecież  w  Bad  News  issue  3
           było  ich  czterdziestu  kilku,  a  we  Wrotkach  #3  trzydzie-
          ści  jeden,  więc  różnica  nie  jest,  aż  tak  duża.  Poza  tym
          nasze  voty  spreadowane  są  tylko  w  Polsce,  a  więc  ludzie
         z  abroad  automatycznie  odpadają.  Co  do BLD na chartsach
          masz  100%  racji,  ale  człowiek  uczy  się  na  błędach  i  w
          tym  numerze  nie  znajdziesz  już  nikogo  z  BLD  ani  Wrotek
            na  liście  the  best.  No  i  znów  odwołam  się  do  BN  #3
          przecież  jako  main  editor  również  nie  powinieneś  być  na
             liście,  a  jednak  byłeś,  ale  lejmy  to.Dzięki  za  spread
         votek.

Aragorn  /  House-Soft
Tu  będzie  recenzja  Wrotek:
Wrotki  są  zajebiste.
Koniec  recenzji.
V.I.P.  No  comment.

Bielu  /  Les
Temat  Wrotek.
Z  pewnością  widoczna  jest  pozytywna  różnica  między  #3  a  #4  ale
to  jeszcze  nie  to.  Mało  interesujących  (moim  zdaniem)  artów.
Idzecie  ciągle  naprzód  i  w  związku  z  tym  życzę  powodzonka.Sprawa
kolejna  -  chujowy  kibord  support.  Niewiem  ale  ostatnio  polubiłem
klawiaturę  i  dobrze  jest  jeżeli  mag  ma  full  support  na  klawisze.
Jeżeli  ocieniałem  zbyt  brutalnie  to  sorry  ale  poprost  chciałem
was  nieco  ukierunkować  na  to  byście  w  nextych  isjach  poprawili
te   drobne   usterki.   A   jeszcze   jedno   -   no   ray   allowed.
V.I.P.  Ja  nie  koduje  Wrotek  (na  szczęście),  więc  uwagi  raczej
       przeznaczone  są  dla  Fugaza.
Fugaz:   Keyb   support   był,  jest  i  będzie,  to  z  resztą  pisało
np.  w  docu.  To,  że  klawisze  są  1-9  i  a-d  (bo  może  akurat  to
Ci  nie  pasiło)  spowodowane  jest  ich  ilością  na  jednej  stronie.
Moim   zdaniem   jakiekolwiek   inne   wskaźniki   na  ekranie  oprócz
myszki   są   niepotrzebne,  więc  nie  ma  żadnych  podświetlanych
belek.

BrAch  /  Absence
   A  teraz  o  Wrotkach.  No  muszę  przyznać,  że  robicie  postępy.
Nareszcie   ładna   grafa.   Chociaż   logosa   początkowego   nie
trawię.  Ale,  żeby  logos  ten  był  trawienny,  to  do  pracy  musi
zabrać  się  naprawdę  dobry  grafik.
  Niestety  muszę  się  doczepić  artów.  Wciąż  mało.  Więcej,  ale
mało.  Wiem  jak  trudno  w  dzisiejzych  czasach  o  porządne  arty.
Wreszcie    wepchnęliście    jakiegoś    wypełniacza    kilobytesów.
Może  jestem  pierdolnięty,  ale  zajebiście  mi  się  podobają  takie
texty.
   Acha,  albo  ja  jestem  głupi,  albo  moja  maszyna,  bo  nie  udało
mi  się  modka  zmienić  ?????
    Co  jeszcze  ???????  Aaaaa,  gratulacje.  Dużo  votek  zebraliście.
Oby  tak  dalej.
    Osobną  sprawą  jest  jakość  artów.  Mów  co  chcesz.  Ale  ja  (jest
to  moje  subiektywne  odczucie)  myślę,  że  pisane  były  na  siłę.
Podobał  mi  się  bardzo  texcik  o  parówce.  Taki  banalny  temat,
a  tak  zajebiście  napisane  !!!!!
V.I.P.  Tak  jak  już  gdzieś  pisałem  będzie  więcej  artykułów  jeśli
ludzie  z  zewnątrz  sami  zaczną  je  pisać.  Zrozum  ile  możemy  sami
napisać  textu  ?  Poza  tym  jeśli  prawie  wszystkie  articlesy  będą
pisane   przez   nas   to   staną   się   one   po   prostu   nudne.
Fugaz:  Nie  jesteśmy  pisarzami,  żeby  pisać  dla  przyjemności,  za
to  nikt  nie  płaci.  Czy  do  maga  ktoś  pisze  z  natchnienia?

D.K.  /  The  Streamers
   Uważam,  że  Wasza  grupa  wydała  dobry  mag.  Mowa  tu  o  WROT-
KACH  #4,  które  są  o  wiele  lepsze  od  issue  3.  Jedyna  uwaga z mojej
strony  to  fakt  iż  w  Waszym  magu  nie  ma  podziału  tematycznego
artykułów  ale  to  już  detal.  Zróżnicowana  i  dobra  muzyka  oraz
ładny  wygląd  to  najważniejsze  plusy  Waszego  maga.  O  artkach
nie  umiem  nic  powiedzieć  ponieważ  ich  jeszcze  nie  czytałem  !
V.I.P.  O  podziale  tematycznym  już  pisałem,  więc  nie  będe  się
powtarzał.  Następnym  razem  zanim  nas  ocenisz  przeczytaj  jednak
artykuły  bo  to  chyba  podstawa  oceny.
ECM  -  MUSIC  /  Ind.
Tak  więc  jak  widać  u  mnie  wszystko  idzie  spokojnie,  ale  za  to
widze  że  wy  dajecie  pełną  parą.  Wrotki  3  Wrotki  4,  no,  no,
powiem  Ci  szczerze,  czwarty  numer  waszego  maga  bardziej  mi  się
spodobał  niż  Wildcard  Dark  Legions,  oczywiście  ma  pewne  wady
(troche   wolny),   ale   grafika   zwala   z   nóg   (no   może   troche
przesadziłem),    ale    widać    że   dajecie   z   siebie   wszystko.
V.I.P.  Rozśmieszyłeś  mnie  na  dobre  z  tym  WC.

Gullf  /  Ind.
Co  do  waszego  maga:

PLUSY:
1.Tekst  jest  bardzo  czytelny
2.Szata  graficzna  dobra  (troche  więcej  niż  dobra)
3.Ciekawe  teksty
Zastrzeżeń  do  waszego  maga  nie  mam  jest  on  COOL.
V.I.P.  Dzięki  za  uwagi,  a  właściwie  ich  brak.

Infinite  /  Logrus

Gratulacje  nowego  issue  wrotek.  Różnica  jest  kolosalna  :)
No  więc:
-wysoka  rozdzielczość  robi  swoje,  bardzo  fajne  jest  tło  i  paleta
-wrażenie  strasznie  psuje  fakt,  że  tekst  nie  jest  wyjustowany
(w  niektórych  miejscach  dochodzi  do  3/4  szerokości  ekranu.
Do  samych  fontów  nic  nie  mam,  są  ok.
-rozwijanie  tekstu  jest  słabiutkie.  Nie  jest  znów  tak  złe  jak  w
takiej   izwiestii#3   (koszmar)   ale   stopniowe   rysowanie   przywodzi
mi  na  myśl  Wildcarda.  Można  było  przecież  ten  problem  rozwiązać
w   prosty   sposób,   np.   rysować   wszystko   do  jakiegoś  ekranu
wirtualnego   gdzieśtam   w   pamięci   a   potem   całość   szybciutko
zrzucić  na  ekran,  można  też  było  wykorzystać  do  tego  inne
strony  pamięci  VGA.
-tekstów  jest  w  sam  raz.  Nie  za  dużo  nie  za  mało,  choć  raczej
jednak  trochę  by  się  jeszcze  przydało.  Nie  podobały  mi  się  te
teksty  o  kodowaniu,  np.  ten  tekst  o  płynnym  scrollingu  płynny
będzie   chyba   tylko   na  pentium  z  kartą  PCI,  idea  płynnego
scrollingu  nie  polega  na  zrzucaniu  na  ekran  64  kilosów,  tylko
na  użyciu  rejestrów  początku  ekranu  karty  VGA,  tak  jak  było
to   zrobione   w   legendarnym   już   second   reality.   Sześcian
4-wymiarowy  też  był  skopany  (niedorobiony)  bo  fatalnie  obsługi-
wał  klawiaturę,  i  wogóle  źle  się  prezentował.
-cała  reszta  jest  ok.  Muzyczki  są  ok.,  choć  przydało  by  się  coś
nowego,  niewiem  jak  inne  ale  "chopin..."  jest  już  chyba  dość
stare  (ale  jare!)
W  gruncie  rzeczy  issue  #4  Waszych  wrotek  jest  całkiem  niezłe,
ale  wydane  trochę  zbyt  pośpiesznie.  Można  było  poczekać  jeszcze
tydzień,   wyjustować   teksty,   dopracować   rysowanie   strony   i
zlikwidować  ten  błysk  przy  włączaniu  trybu  360x360  (np.  przez
sciemnienie   (wyzerowanie)   całej   palety).   No   i   przy   stronie
tytułowej  najpierw  powinien  się  załadować  modułek,  a  dopiero
potem,   już   przy   jakimś   dzwięku   rozjaśniać   ekran.   Sorry,   że
czepiam  się    takich  szczegółów,  ale  robiłem  niedawno  inicjali-
zację  do  naszego  demka  i  takie  rzeczy  nie  dawały  mi  spokoju.
V.I.P.  Jesteś  coderem,  więc  właścwie  patrzysz  od  drugiej  strony,
        na  pewno  Fugaz  będzie  mógł  wytłumaczyć  Ci  kilka  rzeczy.
        Pewno  zauważyłeś,  że  tekst  w  tym  numerze  jest  justowany,
       więc  jeden  problem  odpada.
Fugaz:  Jak  już  mówiłem,  na  virtualne  ekrany  jestem  za  leniwy.
Z  resztą  nakład  pracy  byłby  niewspółmierny  do  efektów  -  to  nie
demo,  gdzie  liczy  się  każdy  szczegół  (choć  jak  widać  patrzysz
nam  na  ręce).  Scrolling  -  gdzieś  tam  napisałem,  że  jest  to
program    najtrywialniejszy    z   możliwych,   jeden   z   pierwszych
scrollingów  jakie  napisałem,  co  do  idei  to  mógłbym  polemizować,
bo  mój  program  też  skrolował  ekran,  a  wg.  Twojego  punktu  widzenia
nie  -  gdzieś  tu  jest  sprzeczność.  Czy  jakbym  napisał  procedurę
rysującą  linię  na  ekranie  pisakiem  przez  mechaniczne  ramię  ze
stacji  dysków  zamiast  przez  zapis  do  pamięci  ekranu  to  byś
powiedział,  że  nie  na  tym  polega  idea  rysowania  lini?  Jak  dla
mnie  to  jest  jak  z  jajkiem  Kolumba.  Sześcian  już  dopracowałem
(koniecznie   przeczytaj)   z   resztą   mnie   tam   akurat   rusza  sam
pomysł,  a  nie  wykonianie.  Tak  w  ogóle  to  dzięki  za  wszystkie
uwagi,  są  na  prawdę  cenne,  byle  więcej  takich.

Lokez  /  Ind.
OK.Wrotki   4   są   już   w   porządalu   extra   excelent   bajera   tam
widziałem  gdzieś  kawały  a  więc  i  ja  dosyłam  swoich  trochę
wybierz  coś.  We  Wrotkach  możecie  założyć  jeszcze  jakąś  stronę
np.  nawiąże  znajomość,  sprzedam  kupię  zamienię  i  na  razie  więcej
pomysłów  nie  mam  ale  jeżeli  coś  mi  się  przypomni  to  dopiszę.
Zasługujecie  na  oklaski  ponieważ  zauważyłem  w  setupie  napis  w
msound  co  do  karty  muzycznej  napis  gravis  ultra  sound  (ta  karta
is  cool).  NIE  PODOBAJĄ  MI  SIĘ  texty  a  dokładnie  napisy  w  angiel-
szczyźnie   to   jest   nie   potrzebne.Gdybyście   założyli   coś   wstylu
strony  nawiąże  znajomość  to  możecie  mnie  wpisać  nawet  na
pierwszą  stronę.Co  do  X-Sonica  to  jego  muzyka  jest  ok.Ale  sam
wolę   przeboje   znane  z  telewizji,radia  przełożone  na  komputer.
I  wogóle  nic  z  techno  lecz  raczej  coś  spokojniejszego.
V.I.P.      Thanx  za  pochwały,  ale  czy  aby  nie  przesadzasz  ?
            Nawiąże  znajomość  -   sorry,  ale  nie  jesteśmy  biurem
            matrymonialnym,  a  jeśli  chcesz  skumplować  się  z  kimś
                    ze   sceny   to   jest  przecież  dział  adverty.
Fugaz:  Extra,  excellent  -  to  też  słowa  angielskie.  Musisz  być
smutnym  człowiekiem  sam  się  sobie  nie  podobając  :)

Marek  Kędzierski  /  Ind.
Jeśli  chodzi  o  MAGA  to  jest  spoko.  Wkurza  mnie  tylko  to,  że  nie
wiem,  jak  wybrać  artykuł  powyżej  numeru  9.
V.I.P.  Wybranie  artykułu  powyżej  numreru  9  dokonuje  się  poprzez
            naciśnięcia  klawisza  A,B,C,itd....Dziwię  się,  że  sam  na
       to  nie  wpadłeś.
Fugaz:  Szczerze  mówiać  nie  było  na  co  wpadać,  to  pisało  w  docu.

McBear  /  Necrobiosis  &  Rebellion
Wrotki  4  są  really  COOL  i  bardzo  mi  się  spodobały!  Od  razu  można
zauważyć  czadową  muzykę  X-Sonic'a  -  niestety Fugazowej muzyki nie
lubię.  Rozumiem,  że  Fugaz  jest  świetnym  muzykiem  ale  X-Sonic  go
pobija  w  100%.  Myślę,  że  Wrotki  są  cool  ale  trochę  brakuje  w  nich
artykułów.  Poza  tym  o  Wrotkach  to  same  cool  odczucia.  Od  samego
początku,  odkąd  mi  przesłałeś  pierwszy  numer  ten  mag  przypadł  mi
do  gustu.  Wrotki  4  rulez!  Więcej  artykułów  i  votka  w  pliku!
V.I.P.  Podoba  Ci  się  -  to  dobrze.  Muzyka  Q-Sound'a  (X-Sonic'a)
            jest  specyficzna  i  nie  każdy  ją  lubi,  powiedziałbym
         nawet,  że  większąść  jej  nie  lubi,  ale  to  już  sprawa  gu-
        stu  i  nie  mogę  Ci  nic  narzucać.Nie  rozumiem  za  to  dlaczego
          domagasz  się  votki  w  pliku,  przecież  dużo  fajniej  jest
           dostać  votkę  z  pełną  grafiką  na  papierze.Przynajmniej
          jeśli  chodzi  o  mnie  to  lepiej  wypełnia  mi  się  votkę  na
       papieprze  :)
Fugaz:  V.I.P.!  Ja  Ci  tu  dam  obsmarowywać  Q-Sounda!  :)

Mr.EXE  /  Ind.
  Co  do  WROTEK....  Gazetka  faktycznie  poprawia  się  z  numeru
na  numer.  Trzeci  mnie  wkurzał  tylko  dlatego,  że  nie  miał  GUS'a.
Za  to  czwóreczka  jest  już  bardzo  dobra.  Nie  przepadam  tylko  za
ostrą  muzyką  techno  (  chociaż  niektóre  kawałki  lubię  (  kumpel  mi
pożyczy  kasetę  z  Mortal  Kombat  3,  niezła  muzyczka)),  ale  wszystko
rekompensuje  (  tak  się  to  pisze?  )  mi  muzyczka  Fugaza  "Kawałek
cienia".  Udał  mu  się  wspaniale.

V.I.P.  Dzięki  za  pochlebne  opinie.
Fugaz:  Kiedyś  spędziłem  nad  kasetą  jakieś  2  godziny  rozpracowując
ten  kawałek.

Opinie cz.II.

Autor: Naron / Ind.

 Naron  /  Ind.
  Dzięki  za  wrotki  3  i  4  oraz  za  s3m  x-sonica.  Co  do  #4  to
zastrzeżeń  praktycznie  nie  mam  (brawa  dla  kodera  i  editora),  ale
3  to  było  jeszcze  nie  to  co  powinno.  Może  na  temat  Wrotek
trzecich  nie  będę  nic  mówił,  bo  teraz  to  i  po  co?  Odpalając
wrotki  czwarte  nastąpił  lekki  szok  termiczny  i  nie  tylko.  Wrotkami
czwartymi  pokazaliście,że  potraficie  zrobić  coś  ładnego  i  przyje-
mnego.Pierwszy   raz   przy   czytaniu   Wrotek   #4   słyszalne   były
dźwięki  przyjemnego,  spokojnego  mjuziku.  Sam  wygląd  zewnętrzny
mówi  za  siebie.  Wydaje  mi  się,  że  zdecydowana  większość  scenow-
ców  będzie  zadowolona  z  postępów  ByteLanD'u,ja  w  stu  procentach
TAK!  OOOoo.  Właśnie  przed  chwilą  w  przerwie  pisania  do  Ciebie
letteru  odpaliłem  #4.  Miałem  myszkę,  ok,  dobrze  skonfigurowany
music,  ok  i  w  pamięci  miałem  rezydentny  program  z  polskimi
znakami  egapl  i  keybpl.  Był  uruchomiony  w  trybie  mazovia.
Odpalając   wrotki.   Trochę   się   poje...ało.   Na   górnym   pasku   z
napisem   wrotki#4   pojawiły   się   niebieskie   pionowe   paski,   a
strony   głównej   nie   dało   się   przewijać.   Wyszedłem   z   W.   i
chciałem   wyłączyć   polskie   znaki   i....   zawiesił   się   komp,
musiałem   go   resetnąć.   Może   ta   uwaga   praktycznie   nie   ma
sensu,     bo     jest     to     jakiś     sporadyczny     przypadek,
gdy  np.  Wrotki  nie  wspólpracują  z  odpalonymi  polskimi  znakami  w
tle,  no  ale  zawsze  jakaś  uwaga.  Następne  spostrzeżenie,  to  takie,
że  u  mnie  nie  dało  się  zmieniać  miuziku.  Naciskam  sobie  na  nutkę,
ukazują  się  cztery  utwory  i  wybieram  sobie  jakiś  tam  i  BACh,
zmuszony  jestem  do  reseta.  Znowóż  jak  i  w  przypadku  kolekcji
x-sonica  nie  mogę  wam  tego  zarzucić,  bo  moja  karta  nie  zawsze
dobrze   sobie   radzi   przy   odtwarzaniu   muzyki.   Jednak   pierwszy
moduł,  przy  starcie  gra  normalnie,  no  ale  jak  chcę  wybrać  inny
to  ...  Moim  zdaniem  wybieranie  utworów  powiniście  umieści  pod
klawiszami   <F1>,   <F2>,   <F3>,   <F4>,   jak   w   innych   magach.
Wydaje  mi  się,  że  byłoby  to  wygodniejsze.

V.I.P.
Jesteś  kolejną  osobą,  której  podobają  się  Wrotki  -  to  dobrze,  że
jest  tylu  chętnych  do  czytania  naszego  zinu,  gdyby  jeszcze  byłoby
tylu  do  pisania  artykułów  to  byłoby  cool.Rezydent  w  pamięci  spie-
przył  Ci  Wrotki  -  tu  niesety  nic  Ci  nie  pomogę,  może  Fugaz  w
następnym  paragrafie  wyjaśni  dlaczego  tak  się  stało  (jeśli  wie  of
coz).Ze  zmianą  muzyczki  chyba  było  jednak  coś  nie  tak  ponieważ
już  kilka  osób  skarżyło  się  na  ten  mankament.Ale  i  w  tej  sprawie
odsyłam  Cię  do  Fugaza.....
Fugaz:  Nie  ja  pisałem  MIDASA,  nie  ja  będę  go  testował.  Spróbuj
z  EMM386,  tak  rozwiązaliśmy  identyczny  problem  u  Akardo.

 Killer  /  Ind.
Chciałeś  żebym  Ci  napisał  jakie  mam  uwagi  co  do  waszego
pisma   "WROTKI"  jest  niezłe,  niezłe  to  mało  powiedziane  jest
po  prostu  "ŚWIETNE".Ale  wprowadziłbym  małe  zmianki:
a)  żeby  wszystkie  numery  mogły  chodzić  na  Covoxa  bo  jak
  zapewne  wiecie  większość  ludzi  i  nie  tylko  go  posiada  nawet
  wielu  moich  kolegów  muzyków  i  swapperów.
b)  wiecej  ostrej  muzyki.
I  to  na  tyle  moich  uwag  resztę  nic  dodać,  nic  ująć.
V.I.P.  Jak  na  razie  korzystamy  z  Midas'a  więc  z  Covoxem  raczej
          nici  z  tego.Jeśli  dla  Ciebie  muzyka  Q-Sound'a  nie  jest
       ostra,  to  już  sam  nie  wiem  co  mam  uważać  za  ostrą muzykę.

 SebL  /  The  Grid
1.   Grafa   zrobiła   się   bardzo  przyjemna,  tło  pod  literkami  nie
    męczy  wzroku,i  za  to  chwała  (kratka  po  literami  we  Wrotkach  #3
    praktycznie  uniemożliwiała  mi  czytanie  maga  więcej  niż  5  min.,
   potem  już  bolały  mnie  tylko  oczy)
2.  Artykuły  są  coraz  ciekawsze,  szkoda,  że  zwiększa  się  tylko
   ich  jakość,  a  nie  też  ilość.
3.  Nie  ma  dłużącego  się  intra,  i  bardzo  dobrze.  Ta  początkowa
   grafa,  która  jest  teraz,  jest  OK.
4.  Muzykę  słuchałem  tylko  przez  chwilę  (kłopoty  z  GUSem),  ale  z
     tego,  co  pamiętam  raczej  uprzyjemnia  niż  uprzykrza  czytanie.
   I  o  to  chodzi.
 Teraz  już  krytyczne  uwagi:
5.  Tryb  jest  jak  zwykle  porąbany,  i  nie  dość,  że  znowu  trzeba
    czekać  1  sek.  na  wyświetlenie  się  strony,  a  3-4  sek.  na  poka-
    zanie  całego  panela,  to  jeszcze  na  moim  (i  nie  tylko  moim
    monitorze)  panel  zajmuje  całą  szerokość  ekranu  i  tylko  jedną
      trzecią  jego  wysokości,  co  także  odbija  się  (ujemnie)  na
     stosunku  wysokości  do  szerokości  liter.  Cały  czas  proponuję
   640x480  lub  chociaż  320x200
6.  Słusznie  zauważyłem  w  moim  poprzednim  liście,  że  nie  uwzglę-
      dnicie  mojej  uwagi  o  nieumieszczaniu  siebie  na  chartsach.
    No  cóż.  Nie  mam  nic  więcej  do  powiedzenia  ponadto,  co  napisa-
    łem  w  pierwszym  liście  do  Ciebie  (i  nie  chodzi  mi  o  zarzut
   fakowania).
V.I.P.  Cóż  brawa  za  wysiłek  jaki  włożyłeś  w  pisanie  tych  uwag.
        Z  kratą  w  trzecim  numerze  masz  rację,  sam  wypomniałem  to
          Fugaz'owi.Będzie  więcej  artykułów  jeśli  sam  zaczniesz  je
          pisać.Na  temat  trybu  wypowiadałem  się  już  powyżej,  ale
       może  Fugaz  też  coś  dorzuci.To  czy  panel  zajmuje  cały  ekran
         czy  tylko  jego  część  zależy  wyłącznie  od  monitora,  np.  u
         mnie  panel  jest  na  całym  ekranie.Jak  widzisz  tym  razem
       posłuchaliśmy  Cię  i  nie  ma  nas  na  chartsach.
Fugaz:   Multisync   rulez!   Teoretycznie   wszyscy   mamy   monitory
mulitisync,  praktycznie  -  tylko  V.I.P.,  sam  widziałem.
Oczywiście,  że  strona  mogłaby  nawet  wjeżdżać  z  zoomerem  i
rotatorem,  ale  po  co?  Za  parę  issjów  przepiszę  font  support
w  640x480,  to  ucieszy  parę  osób.

 Slope  /  Rebellion
I   wy   mnie  totalnie  zaskoczyliście,  oczywiście  miło.  Zaskoczyli-
ście  mnie  następnym  issue  waszego  maga  called  Wrotki,  a  to
dlatego,  iż  RYGAR  pokazał  dokładnie  co  potrafi  zdziełać  za  pomocą
DeLuxa  i  jego  Amigi.  Co  tu  gadać  grafika  jest  rewelacyjna.
Zdecydowanie  bardziej  podoba  mi  się  góra  niż  dolne  partie  paneli.
Co  do  muzyki.  Jak  już  wiesz  modki  by  Fugaz  podobają  mi  się.  Jeśli
mówimy  zaś  o  X-Sonicu  to,  jak  wiesz  ostatnio  ostro  bluzgałem
(czytaj  wyrażałem  własne  zdanie)  na  jego  musicdisk.  A  tu  tym
razem  mnie  tak  mile  zaskoczył  swoim  Theme  do  maga,  że  aż  miło.
Naprawdę  fajny  kawałek.
Arty,  no  niektóre  fajne,  inne  trochę  gorsze,  jak  to  w  magu  bywa.
Szkoda  tylko,  że  w  advertsach  jestem  jako  TDE,  skoro  od  czterech
miachów  nie  mam  żadnego  kontaktu  z  tą  grupą.
Jeśli  zaś  o  poziomie.  Niewątpliwie  jeśli  chodzi  o  grafę  to  jak  już
pisałem   przerosła  wasz  poprzedni  poziom  kilkakrotnie.  Ale  nie
ciesz  się.  Koniec  tych  pochlebstw  bo  wpadniesz  w  samouwielbienie,
a  raczej  RYGAR.  Widziałem  grafę  paneli  do  Bad  News  4,  więc  mogę
Cię  zapewnić,  że  biją  Was  na  głowę.  Nie  tylko  zresztą  Was,  bo
moim  zdaniem  są  to  jedne  z  najlepszych  paneli  jakie  dotychczas  na
oczy  widziałem.  V.I.P.  Rygar  RULEZ!  Ten  gość  robi,  rzeczywiście
odjazdowe  panele  i  nie  tylko.Panele  w  BN  #4  są  zajebiste,  to  fakt.
Fugaz:  BORÓWA  (!)  RULEZ!
 Twinsen  /  Ind.
Od  razu  zaczynam  od  WROTEK#4.Ten  numerek  zrobił  na  mnie  wielkie
wrażenie.  Jestem  happy  z  tego  numeru.Nie  jest  to  jeszcze  Bad  News
czy  Imphobia  (właśnie  czy  widziałeś  jedenastą  Imphobię,  tego  się
nie  da  opisać  -  normalnie  szok),  ale  na  razie  jest  bardzo  dobrze.
Graficzka  jest  real  good.Dobrego  macie  (amigowiec?)  grafika.Co  do
maga   mam   tylko   dwa   zastrzeżenia:   Po   pierwsze   primo,to
roździelczość.Skoro     zmieniliście     playera,to     trzeba     było
podbić   roździelczość   przynajmniej   na   640x480x256.Argument,   że
mag  ma  działać  na  słabszych  komputerach  z  VGA  wcale  mnie  nie
rusza.Poza  tym  nie  wiem  czy  widziałeś  jak  on  pełza  na  386DX!
U  mnie  też  nie  chodzi  za  szybko.  Po  drugie  primo,to  texty.
Rozumiem,że  w  magazynie  powinno  być  dużo  textów,ale  takie
BZDETY  są  desperackim  aktem  zapełnienia  maga.  Aha,czy  nie
lepiej  by  było  podzielić  articlesy  na  grupy  lub  cornery.
To  by  było  wszystko  co  mam  do  tych  Wrotków.
V.I.P.    Musisz    wiedzieć,    że    sam    jestem    za    podbiciem
rozdzielczości   na   640x480,   ale   pewien   człowiek   (Hi!   Fugaz),
przylepił   się   do   X-mode  i  w  żaden  sposób  nie  można  go
oderwać.  Artykuł  bzdet  był  tylko  przykładem  jak  artykułów  nie
powinno   się   pisać.  Zauważ,  że  niektóre,  inne  magi  składają
tylko  z  takich  tekstów.Podział  na  działy  jest  dobrym  pomysłem,
ale  tylko  wtedy,  gdy  jest  dość  duża  ilość  artkułów,  a  sam
wiesz  jak  to  wygląda  w  tej  chwili.....
Fugaz:  Musisz  wiedzieć,  że  sam  jestem  za  podbiciem  rozdziel-
czości  do  1024x768,  ale  pewien  człowiek  (Hi!  V.I.P.)  przylepił
się  do  640x480  i  w  żaden  sposób...  :)

 Yasi  /  Erotic  Team
A  więc  jeśli  chodzi  o  Wrotki  to  moja  opinia  jest  taka.
Panel  jest  całkiem  w  porządku  i  kod.  Ale  mam  pewne  wątpli-
wości  co  do  formatowanego  texstu.  Gdyby  były  formatowane  texty
oraz  nieco  więcej  artykułów  to  może  byłby  to  jeden  z  najlepszych
magów  na  naszej  scenie.
V.I.P.  :  W  tym  numerze  teksty  są  justowane,  więc  powinienś  być
zadowolny.  Article  to  nasz  główny  problem  -  nie  da  się  ukryć,
ale  postaramy  się  to  zmienić.

Informacja. Początek problemów ?

Autor: Cobretti

 Informacja.  Początek  problemów  ?

1)  Na  początku  był  chaos.

   Dym,    ogień,    blask  światła,  sygnał  dźwiękowy.  Wydobywane
piski,  wrzaski,  nieartykułowane    wyrażenia,    coś    co    mogło
przypominać    dzisiejsze   sposoby   wysławiania   się   noworodka,
chcącego      powiedzieć      matce,      że      jest      głodny.
   Owszem,    jakkolwiek    byłoby  to  prymitywne  i  tak  spełniało
swoją   rolę,   i   o   to     przede   wszystkim   chodziło.   Człowiek
pierwotny  nie  zdawał  sobie  sprawy  z  tego,    że    to    czym
dysponuje      zostanie      wkrótce   zastąpione   wyrafinowanymi
systemami  przekazywania  danych.
     Trzy   niezbędne   do   egzystencji   rzeczy:   pokarm,   woda   i
rozmnażanie.  Wkrótce  pojawi  się  czwarta  -  Informacja.

2)  Czy  chaos  zrodził  porządek?

    Koń,    gołąb,  chorągiewki,  symbole,  znaki,  posłaniec.  Nie
ważne  jak,  ważne  żeby   dotarła   na   czas.   Mało   tego,   ważne
żeby  w  ogóle  dotarła.  Z  reguły  docierała,  dlatego  tak  szybko
zaczęła  zdobywać  sobie  miejsce  wśród  ludzi.
   Czym   byłoby   życie   na   ziemi   bez   przekazywania   sobie
informacji,   jak   wyglądałaby     codzienność     bez     normalnie
funkcjonującej    poczty,  radia  lub  telewizji  ?    Wtedy    jednak
nikt    o    to    nie    pytał,  nie  było  tego.  Czas  nie  zatrzymał  się
w  miejscu.  Zaczął  się  wyścig  z  informacją.

3)  Przekaż  wiadomość  i  podaj  adresata.

     Łódź,     dyliżans,     kurier.   To   co   dało   ludziom   szanse
porozumiewania  się  na  duże   odległości,   stawało  się  jednocześnie
problemem  nie  do  rozwiązania.  A  czas    nie    stał   w   miejscu,
problemy   stawały   się   nieaktualne,   a  fakty  przedawnione.  Ludzie
potrzebowali  czegoś  szybszego.  Dziś    masz  ją  natychmiast,  kiedy
tylko  zechcesz.  Wtedy  jednak  czekałeś  na  nią  dniami,  tygodniami,
miesiącami.   Musiał   istnieć   sposób,   aby   dało   się   ten   proces
przyśpieszyć.  Człowiek  nigdy  nie  lubił  czekać.

4)  Same  chęci  nie  wystarczą.  Potrzeba  geniusza.

   Samolot,   samochód,   telefon.   Rok   1876   A.G.Bell  opracowuje
pierwszy  na  świecie   telefon.   Przełom   w   przesyłaniu   informacji
okazuje  się  dopiero  początkiem   drogi   prowadzącej   do  nowych
technik   przekazu,   o   których  w  tym  czasie  nawet  sobie  nie
wyobrażano.
   Jeden   człowiek   mógł   zdziałać   tak   wiele?  To  co  w  takim
razie  byłoby  w  stanie    zrobić    więcej    ludzi.   Wystarczyło   ich
zebrać,    dać  im  niezbędne  wyposażenie  i  czekać.  A  czekać  nie
trzeba  było  długo.

5)  Czy  mógłbyś  powtórzyć?  Jasne,  nie  ma  sprawy.

   Fax,    modem,  podczerwień,  fale  radiowe,  łączność  satelitarna,
światłowód.   Człowiek      zawsze   będzie   dążył   do   rozwiązań
nowoczesnych,  bez  względu  na  to,  czy    będzie    to    służyło
dobry    czy    złu.    Siła  światła    spójnego  została  wykorzystana
w  dwóch  celach.  Ale  samo  światło  nie  było  by  nic  warte,  gdyby
nie  niosło  z  sobą  informacji,  która  nie  raz  ratowała  ludziom
życie.
   Niesamowite    możliwości,    być    może    tylko  dla  człowieka
żyjącego  tutaj  i  teraz.    Kiedyś    ktoś    napisze   podobny   tekst
o    przesyłaniu  informacji  i  stwierdzi,    że    i    tak    byliśmy
zacofani   w  porównaniu  do  tego  co  mogliśmy  odkryć   i   wynaleźć.
Być   może   jesteśmy  o  krok  od  nowych  technik,  ale  nie  zdajemy
sobie  z  tego  sprawy.  Czas  pokaże  czy  się  mylimy.

6)  Nie  informacja  jest  problemem  tylko  czas.

   Internet.    Podaj   dziedzinę   wiedzy   i   zakres   materiału   a
za  10  minut  będziesz   miał   wszystkie   opracowania   u  siebie  na
biurku.  Tylko  kiedy  to  przeczytasz?   Kiedy   to  opracujesz?  Kiedy  to
przeanalizujesz?  Chcesz  więcej  informacji,  dostarczę  Ci  jej,  ale
kiedy  zdążysz  ją  przeżuć  i  strawić.  Wciąż  więcej   i   więcej,   nie
wystarczają  już  pobieżne  dane,  liczy  się  precyzja,  dokładność,
kompletność.    Znaleźć    nie  jest  problemem,  ale  gdzie  jest  czas
potrzebny  na  przeanalizowanie  danych...
   Teraz   nie   istnieje   problem   szybkości.   Pojawiły   się  nowe
przeszkody.  Bariery   wydawałoby   się   nie  do  przejścia.  Informacja
nas  zalewa,  jest  jej  coraz   więcej  i  nie  możemy  nadążyć  za  nowymi
danymi.  Człowiek  zawsze  chciał  zgromadzić   jak  najwięcej  wiedzy.
Ba.   Ale   jak   ją   obrabiać   i   jak  ją  wykorzystywać,   gdzie   ją
składować  i  jak  wybrać  rzeczy  użyteczne  od  szumu  informacyjnego.
Gdzie    ją  sprawdzić  i  jaka  jest  pewność  że  informacja  jest
prawdziwa.   To   są   pytania,  i  najpierw  na  nie  trzeba  znaleźć
odpowiedź.

7)  Bóg  dał  mi  rozum,  czas  go  wykorzystać.

   Racja.  Tym  bardziej,  że  wiemy  jak.  Systemy  ekspertowe,  bazy
wiedzy,  sieci  neuronowe,    neurokomputery,    logika  rozmyta,  bazy
danych.  Wszystko  wymyślił  człowiek,    nikt    tego   nie   stworzył,
to  my  kreujemy  świat  i  my  znajdujemy  odpowiedzi  na  pytania,  które
sami  zadajemy.
   Komputery   mogące   myśleć  to  niedaleka  przyszłość  i  nie  jest
powiedziane,  że   za  20  lat  w  każdym  domu  nie  znajdzie  się  mały
przenośny  komputer  wpięty  w  wielką  międzynarodową  sieć  mogący
podejmować  za  nas  decyzje,  mający  wpływ  na  nasze  życie  i  być
może  sterujący  pośrednio  ludźmi.
   Być    może    przyjdzie  czas,  że  komputery  będą  wpadać  na
genialne  pomysły  i  to   one   same   będą   w  stanie  zaprojektować
nowe  komputery  jeszcze  lepsze  i  jeszcze    bardziej    wydajne  niż
dotychczas.  Ten  proces  będzie  wieczny  i  być  może    kiedyś
człowiek  będzie    komputerom  zbędny,  tak  samo  obojętny  jak  my
dzisiaj     z   obojętnością   spoglądamy   na   mrówki  chodzące  po
chodniku  lub  ptaki  siedzące  na  gałęzi  drzewa.  Może...

                                      ---  COBRETTI  ---

Cardiac - następca Second Reality.

Autor: Akardo

   CARDIAC  -  następca  Second  Reality.

   Cardiac  to  demko  mało  znanej  grupy  Infiny.  Ostatnio  oglądałem
sobie  różne  demka,  a  to  tak  mi  się  spodobało,  że  postanowiłem  je
opisać.  Na  pierwszy  rzut  oka  Cardiac  przypomina  sławetne  demko
grupy  Future  Crew  -  Second  Reality.  Widać,  że  autorzy  wzorowali  się
na  tym  wspaniałym  demie.  Od  razu  muszę  jednak  powiedzieć,  że  nie
jest  to  jakaś  nowa  produkcja,  ale  mimo  to  Cardiac  zasługuje  na
uwagę  bowiem  jest  naprawdę  extra.
  Po  krótkiej  prezentacji  z  logiem  grupy,  następuje  czołówka,  z  której
dowiadujemy  się  kto  kodował  demko,  kto  zrobił  grafikę,  a  kto
muzykę.  Wszystko  w  oprawie  przypominającej  nieco  produkt  grupy  FC
(podobna  grafika  i  muzyka),  tyle,  że  tutaj  przedstawione  jest  to  w
trochę  innym  klimacie  (odgłosy  burzy  czy  zamek  stojący  na  wzgórzu).
Wspaniale   zrobiony   najazd   kamery   na   zamek,   a   następnie
obrazek  wampira  (czy  raczej  kobiety  wampir)  z  tytułem  demka
kończy  czołówkę.
   Demko  składa  się  z  trzech  części.  Pierwsza  z  nich  to  różnego
rodzaju  wektorówki.  Począwszy  od  bardzo  prostych  obiektów,  aż
po   bardziej   skomplikowane   np.   cieniowane   metodą   Gouraud'a.
Muzyka  w  tej  części  jest  po  prostu  wspaniała.  Spokojna,  melodyjna
tworząca  z  efektami  graficznymi  bardzo  dobry  design.  Aha,  nie
powiedziałem  jeszcze,  że  muzykę  możemy  odpalić  na  Sound  Blasterze
oraz  GUS'ie.  W  tym  drugim  przypadku  oczywiście  uzyskujemy  lepsze  i
czystsze  brzmienie  dźwięku,  ale  i  na  Blasterze  muzyka  jest  naprawdę
wysokiej  jakości.  Na  zakończenie  pierwszej  części  jeszcze  jeden
obrazek  przedstawiający  oczy  (czy  coś  takiego).
    Druga  część  rozpoczyna  się  latającymi  wektorowymi  kulkami,
formującymi  różne  kształty  w  rytm  muzyki.  Muzyka  oczywiście  również
zmienia  się  na  bardziej  dynamiczną.  Później  oglądamy  wektorowe
miasto,  tzn.  nie  jest  to  do  końca  miasto,  a  raczej  zamek  z  czołówki
na  około  którego  latają  różne  przedmioty,  oczywiście  również  są  to
wektory  (np.  ołówek,  ptaki  czy  piłki  itp.).  Po  tej  części  ponownie
pojawia  się  logos  grupy,  a  komputer  doczytuje  następne  dane.
  Coś  na  kształt  falującego  ognia  rozpoczyna  trzecią  i  ostatnią  część
dema.  Muzyka  znowu  jest  tutaj  bardziej  spokojna,  lecz  w  miarę
upływu  czasu  rozkręca  się.  Następnie  widzimy  latające  wektorowe
gwiazdki,  całkiem  ciekawy  efekt,  bowiem  wszystko  zsynchronizowane
jest   z   muzyką   oraz   animację   sześcianu   pokrytego   ruchomymi
bitmapami.  Kolejne  efekty  to  plazma,  wspaniały  fraktal  oraz  zooming
dwóch  obrazów  jednocześnie.  Na  zakończenie  trzeciej  części  jeszcze,
spadający  i  odbijający  się  rysunek.
   Część  końcowa  bardzo  przypomina  Second  Reality.  Otóż  widzimy
tutaj  grafiki  z  poszczególnych  części  oraz  informacje  kto  co  w  nich
zakodował.  Oczywiście,  już  na  sam  koniec  pionowy  scroll  z  ciekawie
dobranym  fontem  i  gwiazdkami  w  tle.  Muzyka,  jak  na  końcówkę
przystało  -  spokojna.
   Demko  naprawdę  jest  wspaniałe  -  świetna  grafika,  muzyka  czy
design.  Zresztą  jak  ktoś  widział  Second  Reality  (a  kto  tego  dema
nie  widział  ?)  na  pewno  się  nie  zawiedzie.  Warto  tutaj  jeszcze
wspomnieć  o  kodzie,  który  w  większości  napisał  Barti  obecny  koder
grupy  NoooN.  Ten  sam  człowiek  odpowiada  również  za  większość
grafiki.  Demo  było  wystawione  na  Party'93  gdzie  zajęło  całkiem
niezłe  3  miejsce,  klasyfikując  się  za  takimi  produkcjami  jak  :  Untitled
grupy  Dust  (1  miejsce)  czy  GBU  grupy  Surprise  (2  miejsce).
Wymagania  dema  to  min.  386  i  4  megabajty  Ramu.  Program
zajmuje  dosyć  sporo  miejsca  na  dysku  (ponad  3  MB),  spakowany
mieści  się  na  dwie  dyskietki  1.44,  tak,  że  jak  masz  kilka  wolnych
dysków  pisz  do  mnie,  a  chętnie  nagram  Ci  ten  program.
                                        ---  AKARDO  ---

Gyros - kolejny nowy mag.

Autor: V.I.P.

Gyros  -  kolejny  nowy  mag.

Temat  magów  jest  już  oklepany,  ale  właściwie  nigdy  nie  można
powiedzieć,  że  wyczerpał  się  i  nie  ma  o  czym  pisać.  Każdy  mag,
jest  inny  i  niepowtarzalny  w  swoim  rodzaju,  więc  o  każdym  można
napisać  artykuł.  I  ja  postanowiłem  dorzucić  coś  od  siebie.  Nie
będzie  to  wbrew  pozorom  opis  jakiegoś  znanego  zinu,  bo  to  możecie
przeczytać  właściwie  wszędzie.  Chciałbym  przedstawić  Wam  magazyn,
o  którym  większość  z  Was  pewno  nie  słyszała.  Chodzi  mi  o  Gyrosa.
Dotąd  ukazały  się  dwa  numery.  Autorem  maga  jest  grupa  Exorcist,
właściwie  to  nie  grupa,  bo  w  jej  skład  wchodzi  jedna  (sic!)  osoba.
Pierwszy  numer  ukazał  się  w  styczniu  tego  roku.  Jak  większość
nowych  magów  na  polskiej  scenie  uruchamiałem  go  będąc pewny, że
to  kompletny  shit.  Jednak  moje  przewidywania  nie  do  końca sprawdzi-
ły  się......
First  Issue
Włączając  maga  jesteśmy  pytani  o  posiadaną  kartę  muzyczną.  Tutaj
okropnie  dokuczliwy  jest  brak  obsługi  GUS'a.  W  pierwszym  numerze
denerwujący  był  również  fakt,  że  konfigurację  musieliśmy  wklepywać
za  każdym  uruchomieniem  magazynu.Autor  wykazał  się  również  total-
nym  lamerstwem  i  wsadził  cudze  moduły  do  swojego  maga,  był  tam
między  innymi  moduł  Fugaza,  Key  G  i  Purple.  Co  gorsza  zrobił  to
bez  pozwolenia  autorów,  co  już  kompletnie  uwłacza  jego  godności.
Grafika  jako,  że  rysowana  przez  samego  autora  (który  jest  coderem),
nie  jest  najwyższych  lotów,  ale  przynajmniej  wykonano  ją  starannie.
Fonty,  są  w  miarę  czytelne,  choć  ich  kolor  wybrano  na  tyle  nieszczę-
śliwie,  że  zlewa  się  on  z  tłem.  Efektem  ubocznym  jest  również  brak
polskich  znaczków  i  obsługi  myszki.  Tekstów  jest  jak  na  lekarstwo,
nie  ma  również  ani  słowa  na  temat  sceny.  Podsumowując  pierwszy
issue  jest  w  wielu  dziedzinach  niedorobiony  i  oczywiście  posiada
zbyt  mało  artykułów.Jednak  trzeba  wziąźć  pod  uwagę,  że  pracowała
nad  nim  jedna  osoba  i  sporo  natrudziła  się,  mimo,  że  efekty  jej  pracy
nie  są  do  końca  satysfakcjonujące.
Second  issue
W  drugim  numerze  poprawiono  szereg  błędów.  Po  pierwsze  konfigura-
cja  zapisywana  jest  w  pliku  .cfg,  jest  obsługa  myszki  i  polskie
fonty,  które  nie  zlewają  się  z  tłem.  Ale  oczywiście  nie  ma  rzeczy
bezbłędnych.Po  pierwsze  nie  rozumiem  dlaczego  zrezygnowano  z
obsługi  klawiatury.  Nie  wiem  jak  wy,  ale  ja  lubię  najbardziej  magi
w  których  można  naraz  posługiwać  się  klawiszami  i  myszką.  To  bar-
dzo  ułatwia  obsługę  maga.  Magazyn  nadal  nie  obsługuję  GUS'a,a  to
poważny  błąd  w  sytuacji,  kiedy  większość  scenowców  ma takie karty.
Muzyka  jest  już  na  szczęście  oryginalna  w  dodatku  nie  można  się  do
niej  zbytnio  przyczepić.  Jest  ciut  więcej  tekstu  (ok.130  kB),a  to
ze  względu  na  kilku  ludzi,  którzy  wysilili  się  i  napisali  kilka  artyku-
łów.  Są  również  jakieś  informacje  o  scenie,  choć  nadal  jest  ich
zdecydowanie  za  mało.Z  poprzednim  numerem  Gyrosa  rozprowadzana
była  votka,  jednak  autor  zdołał  zebrać  tylko  6  sztuk.  Mimo  wszystko
potrafił  się  do  tego  szczerze  przyznać  i  zrezygnować  z  chartów  w
tym  numerze  zinu,  za  co  mu  chwała  i  dzięki.  Autor  liczy,  że  zachęci
do  wypełniania  votek  przez  spreadowanie  papierowych  votesheetów,
które  stają  się  coraz  popularniejsze  na  scenie  PC.  Oby  się  nie
mylił.  Niepotrzebnie  na  panelu  znajdują  się  takie  bzdety  jak  czas
czy  data,  w  niczym  nie  podnosi  to  atrakcyjności  magazynu.Ogólnie
magazyn  jest  do  zniesienia  i  w  porównaniu  z  takim  ścierwem  jak  np.
Sirius  podoba  mi  się.  Oczywiście  największą  wadą  zinu  jest  okropnie
mała  ilość  artykułów,  ale  na  to  narzekają  prawie  wszyscy  (może
oprócz  BN  :)  Myślę,  że  autor  włożył  w  swoją  pracę  wiele  wysiłku  i
należą  mu  się  gratulację.  Tym  niemniej  proszę  go  by  nie  spoczął  na
laurach  i  dalej  ją  doskonalił.  Jeśli  znajdzie  ludzi  do  pisania  articli
może  to  być  całkiem  fajny  mag.  Jeśli  chcecie  skontaktować  się  z
autorem  (Nerwus/Exorcist)  to  jego  adres  znajdziecie  w  advertach.

                                   V.I.P.  /  ByteLanD

Prom kosmiczny.

Autor: Cobretti

   Prom  Kosmiczny.

   -    Crew,    dostaliście    to    zadanie.  -  szef  sekcji  do  spraw
lotów      międzygwiezdnych    przyszedł    osobiście    poinformować
człowieka    odpowiedzialnego    za    sprawy    bezpieczeństwa  lotu
promu  kosmicznego  z  ziemi  na  orbitę.
   -    Więc   jednak   dostaliśmy   tą  robotę!  -  Crew  wyglądał  na
zadowolonego   faceta.   -   Idę   powiedzieć   o   tym  chłopakom.
Ucieszą    się.  -  Tak,  zawsze  chciał  być  najważniejszy  i  teraz
dostał  swoją  szansę.
   Mieli    przetestować    oprogramowanie    i  komputery  sterujące
całym    lotem    i    dbające    o    bezpieczeństwo  ludzi,  którzy  za
kilka    miesięcy    mieli    spróbować    dostać    się    na    orbitę  i
naprawić    uszkodzony    moduł    transmitera.    Całe    ich  zadanie
miało    się  skupić  na  podzieleniu  ludzi  na  dwie  niezależne  od
siebie    grupy    programistów,  a  następnie  ścisłą  współpracę  w
celu  wykrycia  jak  największej  ilości  błędów  w  oprogramowaniu
i    oprzyrządowaniu,    które    będzie    stanowiło    serce    i  mózg
promu.
   Crew    przyszedł    na    salę  w  której  czekali  młodzi  ludzie  z
poza     firmy    o    jak    najgorszej    reputacji    w   świecie
komputerowym.    Oczywiście  każdy  wiedział  czym  się  zajmowali,
byli     wśród     nich    i    weterani,   którzy   przez   włamania  i
wykradanie    informacji   z   ośrodków   naukowych,   banków,  baz
wojskowych    spędzili  część  życia  w  więzieniach.  Wyglądali  na
zwykłych    ludzi,  ale  umysł  i  intelekt  mieli  niezwykły  a  nikt
nie    potrafił    spożytkować  ich  możliwości  w  sposób  właściwy.
Zarówno    dla    wiedzy,    jak  i  dla  zaimponowania  spędzali  całe
godziny   przed   monitorami  i  klawiaturami  tylko  w  jednym  celu:
złamać    hasło,   zdobyć   informacje,   udowodnić   sobie   że  są
najlepsi  i  nikt  nie  może  im  dorównać.
   To    właśnie   Crew   ich   tutaj   zebrał   i   znalazł  dla  nich
zajęcie  godne  ich  kunsztu  i  możliwości.
   -  Słuchajcie,  dzielimy  się  na  dwa  zespoły,  w  których  prace
koordynacyjne    poprowadzą   ludzie   z   naszego   ośrodka.   Wy
będziecie     odpowiedzialni     za    działania   mające   na   celu
zniszczenie    systemów    kontroli  lotu,  testowania  programów  w
sytuacjach    extremalnych    i    nieprzewidywalnych.    W  końcowej
fazie    będziecie    się    starali    tak  manipulować  programami  i
sprzętem,    żeby    przejąć  nad  nim  kontrole.  Ale  w  odróżnieniu
od    waszej    dotychczasowej  działalności  ta  będzie  legalna.  -
Crew     przerwał,    ogarnął    wszystkich    wzrokiem,    nabrał
powietrza  i  kontynuował.
   -   Każda   z   drużyn   za  wykrycie  jednego  błędu  dostanie  10
tysięcy    dolarów.    Oczywiście    dzielicie    się    po    równo  i  o
każdym  błędzie  informujecie  drużynę  przeciwną.  Nie  chcę  żeby
błędy    się    powtórzyły.   Każda   z   drużyn   będzie   testowała
oprogramowanie    na   różne   sposoby,   całkowicie   odmienne.  O
wszystkim  dowiecie  się  bezpośrednio  od  waszych  przełożonych.
   Teraz    stojąca    z  boku  dwójka  programistów  zrobiła  krok  do
przodu.  Crew  zwrócił  głowę  w  ich  kierunku.
   -    Wierzbowsky    i   Oberstein   zajmą  się  wami  osobiście  i  w
razie    jakichkolwiek  pytań  macie  się  zwracać  bezpośrednio  do
nich.  To  na  razie  wszystko.
   Crew    wyszedł    uzgodnić    szczegóły    i   odebrać   pakiet
oprogramowania.     Sprzęt    i    odpowiednio   wyposażone   hale
komputerowe   czekały  na  gotowych  na  każde  wyzwanie  hackerów.
Dzisiaj    mieli    wolne.    Testy    zaczynały    się  dopiero  za  dwa
dni.    To    tego    czasu  piloci  mieli  ich  poinformować  na  jakie
elementy    oprogramowania    należy   zwracać   szczególną  uwagę,
opowiadali  o  systemach  zabezpieczeń,  o  sposobach  łączności  z
ziemią    i    ostatecznych  decyzjach  jakie  podejmował  ostatni  z
pięciu  komputerów  jaki  miał  być  na  wyposażeniu  promu.
    Na  trzeci  dzień,  po  odpowiednim  przygotowaniu  teoretycznym
zjawili     się     na    hali    maszyn.    Pierwsza   drużyna   objęła
wschodnie    skrzydło,    a    druga    zachodnie.    Pozostało   tylko
wprowadzenie   do   sposobów   testowania   oprogramowania.  Jako
pierwszy  zabrał  głos  Wierzbowsky,  prowadzący  grupę  drugą.
   -    Wiecie    na   czym   polega  teoria  czarnej  skrzynki??  -  na
sali    zapanowało    rozbawienie.    Jak    to,    oni    mieli    by  nie
wiedzieć.    Wierzbowsky    wiedział    dokładnie,  że  pytanie  było
banalne,      ale      musiał      powiedzieć    swoje,    zgodnie  z
przepisami.
   -   Naszym   celem   będzie  wprowadzanie  danych  wejściowych  i
badanie    zachowania    się    programu    na  wyjściu  bez  analizy  i
zagłębiania     się     w   strukturę   i   budowę   oprogramowania.
Będziemy    traktować    cały    ten    majstersztyk,    jaki  odwaliła
jedna    z    wiodących    firm   za   wielką   niewiadomą.   Tylko
wprowadzamy   dane   i   patrzymy   jak   zachowuje   się  program.
Jeżeli    coś   będzie   się   działo   nie   tak   jak   powinno   to
dostajemy    za    to   szmal   i   musimy   poinformować   drużynę
przeciwną.   Więc   wasza  w  tym  głowa,  żeby  wykryć  tych  błędów
jak    najwięcej.  Nie  chodzi  tu  o  jakiś  tam  program.  Chodzi  tu
o     ludzkie     życie,     więc    pieniądze    nie    grają   roli,
zrozumieliście??    -    Wierzbowsky  podniósł  szklankę  z  wodą  do
ust,  przełknął  napój  i  kontynuował.
   -   Trójka   astronautów   ma   do   nas   pełne  zaufanie.  Są  do
naszej    dyspozycji    przez    24   godziny  na  dobę.  Czas  w  jakim
będziecie    pracować    nie    jest    niczym  normowany.  Możecie  tu
siedzieć    choćby    od   dziś   do   końca   testów.   Chcę   żeby
wszystko    grało    i    nie  było  żadnej  wpadki  za  trzy  miesiące.
Jeżeli    którykolwiek    z    was    zacznie  nawalać  jest  zwolniony
natychmiast.    Pamiętajcie,    nie    Ci,    którzy    zaprogramowali
system    odpowiadają  za  ludzkie  życie  gdzieś  w  głębi  kosmosu,
ale      właśnie      zespoły     testujące    oprogramowanie    są
najważniejsze.  To  od  nas  zależeć  będzie  czy  wyłapiemy  błędy,
które    na    pewno    się   gdzieś   musiały   pojawić.   Nie   ma
oprogramowania    bezbłędnego.    Oberstein,    teraz    Ty    powiedz
chłopakom   na   czym   polegać   będzie   wasza   rola.   -   dopił
resztę  wody  ze  szklanki  i  usiadł  na  swoim  miejscu.
   Oberstein    przechadzał    się    po    sali    i   powoli  tłumaczył
wszystkim  zebranym.
   -   My   zajmiemy   się   czymś   całkiem  odmiennym,  mianowicie
przeźroczystą  skrzynka,  lub  jak  kto  woli  białą.  Nie  będą  nas
interesowały    dane   wprowadzane   wprost   do   programu,   jak
również  wyniki  końcowe.  Owszem,  macie  rację.  Będą,  ale  nie  w
takim    stopniu  jak  poprzednią  grupę.  My  skupimy  się  na  samym
programie,    algorytmie    jego    zapisu    i    budowie    procedur  i
funkcji.    Będziemy    się    pastwić    nad    jego    wnętrzem,  czyli
będziemy    niejako  dopełnieniem  zespołu  drugiego.  Całą  resztę
powiedział    Wierzbowsky,    więc  nie  chcę  się  powtarzać.  Dodam
tylko    że    nie    jest    to    niedzielna    wycieczka  na  grzyby  do
lasu.   Chcę   żebyście   dali   z   siebie   wszystko,  żebyście  wgryźli
się    w    każdy   możliwy   fragment   programu   i   ocenili   jego
złożoność     i   każdy   element   sprawdzili   linijka   po   linijce.   Ci
ludzie    mają    tu    wrócić    cali    i  zdrowi.  Będą  mieli  jeszcze
szansę    w    razie    spartolenia  przez  was  roboty,  ale  nie  mają
prawa     z    niej   skorzystać.   Wiecie   czemu??   Bo   jesteście
najlepsi    i    macie    to    udowodnić.    Nie    mi,  nie  firmie,  ale
całemu  światu,  jasno  się  wyraziłem?
    Na    sali  dały  się  słyszeć  pomruki  zadowolenia.  Niektórzy  z
własnymi    notebook'ami    na    kolanach    już    zaczęli    działać.
Zaczynał    się    wyścig    o    życie.  Wygrać  ze  śmiercią,  to  jest
dopiero  frajda.
  W  drzwiach  pracowni  pojawił  się  Crowe.
   -   Panowie,   za   10   dni   odbędzie   się   wykład  poświęcony
ogólnym    zabezpieczeniom    i    systemowi    podejmowania  decyzji
przez    komputery    pokładowe.   Będzie   również   omówiona  rola
piątego   komputera   na   pokładzie.   Wiem,   że   to   znacie  na
pamięć,    ale    jeżeli    chcielibyście  posłuchać  raz  jeszcze  to
gorąco   zapraszam.   -   Tak   samo   szybko   jak   się   pojawił,
zniknął.

   Zaczęła    się  cicha  rywalizacja.  Tak  na  prawdę  nie  chodziło
im    o    pieniądze,    ani    też    o  sławę.  Chcieli  się  sprawdzić.
Domowe    komputery    im  nie  wystarczały,  zabawki  w  instytutach
obliczeniowych        nie        wytrzymywały        konkurencji  z
profesjonalnymi,     ściśle     sprecyzowanymi     co    do    działań
komputerami    nawigacyjnymi    i    ich    systemami    operacyjnymi.
Każdy  chciałby  tu  być  i  móc  pracować  w  tak  doborowym  gronie.
Większość    z    nich    znała    się    dobrze  przez  Internet.  Mieli
swoje     sekrety,     których     nikt    nie    znał.   Mieli   swoich
przyjaciół,   wypróbowanych   i   sprawdzonych.   Tutaj   mieli   okazję
do    prawdziwych    działań  i  do  specjalizowanego  sprzętu.  Po  9
dniach    na    koncie  pierwszej  ekipy  pojawiły  się  trzy  wykryte
błędy.    Ekipa    druga    niestety    miała   puste   konto.  Każda  z
drużyn    chciała    wykryć    jak   najwięcej,   ale  w  końcu  i  sami
twórcy    tego    systemu    i    programu   nie   byli   głupcami,  oni
również   przeprowadzali   próby   i   testowali   wystarczająco   długo
to  nad  czym  pracowali  od  kilku  lat.
   Zbliżał    się    wykład   poświęcony   najnowszemu   systemowi
sterowaniu      promem    kosmicznym,    który    miał    zastąpić
dotychczasowe,    stare    i  nieco  przestarzałe  systemy.  Ten  był
lepszy   z   dwóch   powodów.   Był   o   wiele   nowocześniejszy  i
zastosowane   algorytmy   pozwalały   na   całkowity   brak  ingerencji
w   tok   programu   przez   jakikolwiek   czynnik   ludzki.   Oczywiście,
był    tylko    jeden    feler    takiego    rozwiązania  -  musiało  być
niesłychanie    sprawne    i   nie   można   było  sobie  pozwolić  na
jakąkolwiek   pomyłkę   ze   strony   komputerów   i   oprogramowania.
   Crew    siedział    wygodnie   w   fotelu   na  środku  sali.  Mówił
spokojnym  i  opanowanym  głosem.
   -   Cztery   komputery   główne   i  jeden  zapasowy.  Razem  pięć
komputerów.    Piąty  komputer  to  ostateczność,  nie  można  sobie
pozwolić    na    jego    użycie.    Jest  pomyślany  jako  rozwiązanie
awaryjne.    Ale    po    kolei    panowie.    -  Omiótł  salę  wzrokiem,
wszyscy  słuchali  chociaż  na  pewno  znali  to  już  wystarczająco
dokładnie,  aby  móc  sobie  darować  ten  wykład.
   -   Wszystkie   cztery   komputery   wykonywać   będą   ten   sam
program.    Równolegle    i  w  tym  samym  czasie  będą  przetwarzały
te    same  dane  i  tak  samo  reagowały.  Wszystko  po  to,  żeby  jak
najbardziej    zadbać    o    ludzkie    bezpieczeństwo   i  o  pewność
podejmowanych    decyzji.  Ale  nie  jest  wykluczone,  że  człowiek
mógł    się   pomylić   w  oprogramowaniu.  Dlatego  powołano  nasze
zespoły,  żeby  takim  pomyłkom  zapobiec.  Oczywiście,  nadal  nie
będzie    stuprocentowej    pewności,   że   systemy  są  sprawne  do
końca,    i    właśnie    dla  takiego  przypadku  został  pomyślany  i
wykonany    cały    projekt    sterowania    lotem.  -  Na  salę  weszli
Oberstein  i  Wierzbowsky,  ale  Crew  nie  przerywał...
   -    Ponieważ    będą  pracowały  cztery  komputery  równocześnie,
mogą   wydarzyć   się  różne  schematy  wykrycia  błędu,  zarówno  w
samym     sprzęcie     jak    też   oprogramowaniu.   Jeżeli   wyniki
obliczeń   jednego   z   komputerów   nie   będą   identyczne   jak
pozostałych    trzech,    w  wyniku  porównania  -  pozostała  trójka
wyłączy  jeden  wadliwy  komputer  i  lot  będzie  kontynuowany.  To
jest      oczywiście      najprostsze    rozwiązanie    i    najbardziej
prawdopodobne.   Ale   może   zajść   sytuacja   gorsza.  Na  dwóch
komputerach    mogą    pojawić  się  odmienne  wyniki  obliczeń,  lub
co    gorsza    trzy    komputery   mogą  się  mylić.  Wtedy  nie  można
jednoznacznie  powiedzieć,  za  pomocą  którego  komputera  należy
sterować    lotem    promu.    Ponieważ  obliczenia  są  niesłychanie
dokładne    i    skomplikowane,    nie    można   tego   powierzyć
przypadkowi.    Tym    bardziej  gdy  w  grę  wchodzi  ludzkie  życie.
Po    to  został  skonstruowany  piąty  komputer.  Jego  konstrukcja
i     oprogramowanie    jest   wykonane   przez   inną   firmę   niż
podstawowa    czwórka.    Jest   on   standardowym   wyposażeniem
każdego    promu    tej    klasy.  A  jego  zadanie  jest  tylko  jedno:
sprowadzić     załogę     na    ziemię.    Jak    najszybciej,   jak
najbezpieczniej    i    bezwzględnie.    Misja  zostaje  przerwana  i
wszystkie   komputery   podstawowe  zostają  wyłączone.  Sterowanie
całkowicie    przejmuje    ten    jeden    komputer  i  bez  względu  na
wszystko    musi    sprowadzić    bezpiecznie    załogę   z  powrotem.
Koniec.    To    tyle    o  roli  komputerów.  A  teraz  do  roboty.  Ten
system    musi    być    niezawodny,    co   jest  chyba  oczywiste.  Ci
ludzie  muszą  wrócić.
   Andelly,   Rock   i   Troph   siedzieli   w   pracowni   naukowej
uniwersytetu    stanowego.    Śledzili    swoją    przyszłą  misję  na
monitorach    komputerów.  Widzieli  dokładnie  każdy  zaplanowany
manewr,    każdy    ruch   jaki   mieli  wykonać  i  każdą  część  jaką
mieli     wymienić.    Oglądali    przebieg  naprawy  transmitera  już
setny    raz.  Znali  każdy  szczegół,  każdą  operację  i  wszystkie
teoretyczne    zagrożenia    i    niespodzianki    jakie    ich    mogły
czekać.     Byli     zwolennikami   pedantycznej  szkoły  przetrwania.
Lepiej    wszystko    sprawdzić    na    ziemi  niż  mieć  jakiekolwiek
problemy    w    górze.   Tutaj   na  nowoczesnym  sprzęcie  mogli  do
woli    testować    sytuacje    w    jakich    mogli  się  znaleźć  lub  w
jakich    nigdy    by  się  znaleźć  nie  chcieli.  Byli  młodzi,  zbyt
młodzi    by    zginąć    i    pozostawić   na   ziemi   swoje  rodziny,
przyjaciół    i    znajomych.  Dlatego  przykładali  się  do  tego  co
robią,  tym  bardziej  że  nie  było  innych  specjalistów  mogących
ich    w    razie    czego    zastąpić.    Siedzieli    więc    tam  prawie
codziennie.     Tym     bardziej    że    czas    startu    zbliżał    się
nieubłaganie.    Codziennie    ubywał    jeden    dzień,  zostało  ich
jeszcze  20.
   Zespół    pierwszy    wyłapał   jak   do  tej  pory  tylko  3  błędy.
Zaczęli    od    trzech  i  na  trzech  prawdopodobnie  zakończą.  Tak
myśleli  i  nie  liczyli  raczej  na  zmianę  wyników.  Za  to  zespół
drugi    miał    ich    na  swoim  koncie  ponad  18.  Cieszyli  się,  bo
wiedzieli,      że    dzięki    nim    podniosło    się    bezpieczeństwo
pasażerów   promu.   Ponad   połowa   błędów   to  usterki  sprzętu
komputerowego.    Trzeba    to  było  naprawić  i  testować  na  nowo.
Od   siedmiu   dni   cisza.   Źadnych   wyników,   zdawało  się,  że
systemy    są    już    sprawne.    Niestety,    nic  bardziej  mylnego.
Jeszcze    na    5    dni  przed  startem  ekipy  wyłapały  1  błąd.  Nic
ważnego,    kwestia    kolejności    zainicjowania    procedur    samo
testujących.    Ale    lepiej,  żeby  wszystko  miało  swoje  miejsce
tak,    jak    to    zostało    przewidziane   w   harmonogramach,
dokumentacjach  i  opracowaniach  technicznych  lotu.
   Zostało    jeszcze  nie  całe  29  godzin.  Andelly,  Rock  i  Troph
razem    z    rodzinami  wybrali  się  do  zoo.  Syn  Rock'a  spytał  go
wtedy  dlaczego  żyrafy  mają  taką  długą  szyję.  Troph  i  Andelly
zaczęli    się    nawet    z   tego  powodu  kłócić.  Czy  dlatego  żeby
sięgać  wyżej  i  móc  zrywać  liście,  czy  żeby  móc  się  po  prostu
napić,    bo    długie    nogi    nie    pozwoliłyby  na  skorzystanie  z
wodopoju   i   zwierze   umarłoby   z   pragnienia.   W  końcu  żona
Troph'a    pogodziła   ich,   mówiąc   że   długa   szyja   jest   im
potrzebna    po    to,    żeby  mieć  głowę  bliżej  gwiazd.  Z  tym  się
zgodzili  wszyscy.
   Na  drugi  dzień  wydarzył  się  wypadek,  który  radość  zamienił
w    łzy    a    szczytne  cele  w  rozpacz  i  przygnębienie.  To  stało
się    zaraz    po    starcie.    W   dwunastej   sekundzie   lotu  prom
eksplodował.    Nie    mieli    szans,  podobnie  jak  pilot,  któremu
zatnie     się   fotel  katapultujący.  To  stało  się  zbyt  szybko,  i
trwało    ułamki  sekund.  Byli  tu  i  odeszli  w  nicość.  Po  prostu
rozpłynęli  się  w  ogromie  przestrzeni.  Przestali  być.
   Zszokowane   miny   gapiów,   obsługi   naziemnej,   operatorów
lotu,    personelu    technicznego,    zaplecza  medycznego.  Czemu?
Dlaczego   zdarzyło   im   się   coś   takiego?   Czy  była  to  wina
oprogramowania?    Może    usterka    techniczna,  jakiś  szczegół  w
konstrukcji    samego  promu?  Dlaczego  właśnie  oni...  byli  tacy
młodzi    i    tyle    jeszcze    mogli    w  życiu  osiągnąć.  Brali  pod
uwagę  taką  możliwość,  tu  nigdy  niczego  nie  można  być  pewnym,
ale    nie    spodziewali  się,  że  jednak  ich  to  dosięgnie.  Teraz
się    to    nie    liczyło,    oni    zostali    już    tylko    w    pamięci
bliskich,  żon,  synów  i  córek...

   Fragment   raportu   Komisji   do   Spraw  Bezpieczeństwa  Lotów
Kosmicznych  Nr  NCR-1218A78:
  (...)
  Główną     przyczyną    wybuchu    promu    kosmicznego    była
nieszczelność      pierścieni      uszczelniających      zbiorników  z
paliwem.    W  wyniku  przedostania  się  ciekłego  tlenu  do  komory
spalania    nastąpiła    lawinowa  reakcja  termiczna  i  naruszenie
integralności      pojemników      z     paliwem.     Na    wskutek
niekontrolowanego     połączenia   substancji   napędowych   nastąpił
wybuch  paliwa,  a  co  za  tym  idzie,  zniszczenie  samego  promu.
  (...)
   Śmierć    ponieśli    na  miejscu  Richard  Andelly,  Andrew  Rock,
Michael     Troph.     Pośmiertne    odznaczenia   przyznane   przez
prezydenta  jak  również  nazwanie  ich  nazwiskiem  Ośrodka  Badań
Lotów   Kosmicznych   nigdy  w  pełni  nie  oddadzą  tego,  do  czego
przyczynili  się  jako  piloci  i  naukowcy.
  (...)
   Winę   za   zniszczenie   promu   ponosi   obsługa  techniczna  i
główny  konstruktor  systemów  napędowych  promu.  (...)


  A  teraz  na  poważnie:
   W    katastrofie    promu    kosmicznego  Challenger  na  przylądku
Canaveral     na    Florydzie   28   stycznia   1986   roku   śmierć
ponieśli:
  -  Francis  Scobee
  -  Judith  Resnick
  -  Ronald  McNair
  -  Michael  Smith
  -  Sharon  Christa  McAuliffe
  -  Ellison  Onizuka
  -  Gregory  Jarvis

                               >>  Cobretti  <<

Coś o chartsach.

Autor: Q-Sound

     Czytając  charts'y  we  WROTKACH  4  trochę  mnie  szlag  trafiał.
Patrząc  na  wyniki  doszedłem  do  wniosku,  że  wielu  z  tych,  którzy
wypełniani  votki  głosowało  na  siłę,  chyba  tylko  po  to  aby  zapełnić
wszystkie  pozycje  na  liście,ale  panowie  nie  o  to  chodzi!!!
Koniec  intra  teraz  konkrety...
     Po  pierwsze,  a  to  chyba  było  najgorsze,  prawie  we  wszystkich
kategoriach  pojawiają  się  ludzie  nie  będący  na  scenie  PeCetowej.
Myślę,  że  jeżeli  komuś  nie  odpowiada  scena  PC  to  albo  nie  po-
winien  się  nią  interesować  i  pierdzieć  w  taboret  grając  w  Tetrisa,
albo  sprzedać  sprzęt  i  kupić  sobie  AMIGĘ,  bo  to  o  tą  scenę  chodzi.
Kiedy  pokazałem  chartsy  w  WR4  Rygarowi,  grafikowi  ze  sceny  AMI-
GOWSKIEJ  autentycznie  zaczął  się  śmiać.  Nie  śmiał  się  z  zina,  nie
wyśmiewał  PC,  choć  to  u  amigowców  naturalne,  tylko  śmiał  się
z  ludzi,  którzy  głosowali  na  jego  kumpli  ze  sceny  i  podsumował,  że
dla  tych  amigowców,  którzy  znajdują  się  na  listach  to  totalna  siara...
Poza  tym  trochę  się  wkurwił,  kiedy  zobaczył  na  liście  grafików  xywę
LAZUR,  a  to  dlatego,  że  nie  lubi  tego  gościa,  chociaż  to  mniej  wa-
żne,  ale  przede  wszystkim  dlatego  że  LAZUR...nie  będę  tego  pisał,
żeby  Rygar  nie  miał  potem  starć  z  tym  gościem.  W  każdym  razie
  nie  zgodził  się  z  jego  wysoką  pozycją.  Przy  okazji  przeglądania
chartsów  pokazał  mi  jeszcze  kilku  ludzi  ze  sceny  amigowskiej.  Moim
zdaniem  tak  oddane  głosy  powinny  być  nieważne  i  takie  rozwiązanie
zaproponuję  chyba  FUGAZOWI  przy  podliczniu  następnych  votek...
     Druga  sprawa,  która  mnie  mocno  zaintrygowała  to  to,  że  na
listach  wszędzie  powtarzają  się  te  same  grupy,  ci  sami  ludzie  i  co
najciekawsze  ci,którzy  czymś  kiedyś  zabłysnęli  i  cień  tego  sukcesu
ciągnie  się  za  nimi  do  dzisiaj.  Myślę,  że  takie  podchodzenie  do  tego
to  dyskryminowanie  młodych,  dopiero  rozwijających  się  grup  lub  ludzi
którzy  niekiedy  robią  naprawdę  niezłe  rzeczy,  ale  odchodzą  w  cień
dlatego,  że  jeszcze  nie  zabłysnęli  na  jakimś  party,  chociaż  na  tych
krajowych  też  nie  mają  za  dużych  szans,  bo  liczą  się  głownie  albo
znajomi,  albo  znane  xywy...Oczywiście  mogą  być  głosy  sprzeciwu  do
tego  piszę  (i  dobrze!).Jeżeli  kogoś  urażam  to  zwrócę  honor  wtedy  gdy
ktoś  przyśle  mi  np.  nowe  moduły  PGM  (był  na  liście  muzyków),
ja  ich  nie  słyszałem  i  nie  mogę  się  zgodzić  z  jego  wysokim  miejscem
na  chartsach.  A  jeżeli  ktoś  posiada  jego  nowe  wypusty  to  niech  je
pokazuje  na  scenie  i  wysyła  do  swapperów.  A  poza  tym  do  PGM nic
nie  mam.
     Została  jeszcze  jedna  sprawa,  już  mniej  drażliwa,  ale  jednak...
Dużo  ludzi  głosowało  na  grupy  zagraniczne,  ale  jeżeli  chodzi  o  dema
to  głosy  oddawane  były  na  bardzo  stare ich produkcje. W tym miejscu
trzeba  się  też  jakoś  umówić,  so  albo  głosujemy  na  nowe  produkcje
grup  zagranicznych,  albo  nie  głosujemy  na  nie  wcale.  Ktoś  może  po-
wiedzieć,  że  nowe  produkcje  nie  są  dostępne  na  scenie.Nie  mogę
się  z  tym  zgodzić.  Oglądając  efekty  w  polskich  demach,  widzę  że ko-
derzy  często  korzystają  z  INTERNETU  (!!?),  więc  nie  jest  problemem
ściągnięcie  z  serwerów  zachdnich  najnowszych  produkcji  zachodnich
(gfx,msx,intra,dema,ziny).  Szczególnie  obfity  w  nie  jest  FTP.LUTH.SE
(katalog  PUB/MSDOS/DEMOS/INCOMING).

Dobra  starczy  pierdzenia...Q-Sound  (sorry  za  możliwy  brak  'a' w niektó-
rych  miejscach  -  klawiatura  mi  się  zjebała).
P.S.  analizując  zarzuty,  które  mogą  postawić  mi  ludzie  po  przeczytaniu
tego  artykułu,  znlazłem  taki  na  który  odpowiedzią  byłby  mój  stosunek
do  sceny  PC:
          pierdolę  scenę,  chartsy  i  gówno  mnie  obchodzi  czy  gdzieś
jestem  na  ostatnim  miejscu,  pierwszym  czy  wcale  mnie  nie  ma.  Pisząc
muzykę,  nawet  do  tego  zinu  nie  myślę  czy  będzie  leżała  znajo-
 mym,  mojej  babci  czy  siostrze,  piszę  muzykę  dla  siebie  i  dla  własnej
satysfakcji....C  U

Gmeranie w sieci.

Autor: Cobretti

  Gmeranie  w  sieci.

   Polowanie    na    informacje    zaczęło  się  niewinnie.  Szukałem
jakiejś     ciekawej   książki   po   angielsku.   Najlepiej,   żeby   była
znana    i    ciekawa.    Postanowiłem,    że    czytając  książki  dość
szybko    nauczę    się    normalnego    angielskiego,  a  nie  takiego
jaki  jest  wpajany  w  szkole.  Jak  postanowiłem  tak  uczyniłem.
  Do  roboty  zaprzęgnąłem  kilka  sieciowych  wyszukiwarek.
Między    innymi   Yahoo,   Archie,   i   całą   masę   popularnych
search'erów.    Co    się   okazało   -   ano   to,   że  książek  jest
mnóstwo,   ale   są   umieszczone   czasem   na   bardzo  odległych
serwerach,    wiec    czas    ściągania    jest    dosyć   długi  i
przeglądanie  jest  utrapieniem.
   Znalazłem    server    angielski,    w    którym    literatura    była
posegregowana    latami    napływania.   Wtedy   nie   zwróciłem  na
niego    uwagi,  bo  aktualnie  przeglądałem  pliki  przez  Gophera.
Dobre     narzędzie,   choć   przestarzałe   i   nie   używane   tak
popularnie  jak  przeglądarki  WWW.
   Co   znalazłem?   Książki   stare,   do   których  wygasły  prawa
autorskie,    bądź    udostępniane    ogólnie.  Między  innymi  stare
dobre    bajki,    kto    nie    czytał    Alicji    w    Krainie    Czarów,
Królewny    Śnieżki,    bajek   *.H.Andersena   (jak   on   miał   na
imię??),      literatury    pełnej    dedukcji    czyli    Holmes'a    A.
C.Doyla,    Piotrusia    Pana,  i  innych  z  czasów  mojej  młodości.
Ale  starość  nie  radość  jak  mówią  młodzi.  Postanowiłem  dostać
w  swoje  łapska  coś  bardziej  ambitnego.  Po  piętnastu  minutach
poszukiwań    trafiłem    na    Biblię  i  to  w  dodatku  po  polsku!!,
cool,      fajnie    mieć    takie    coś    w    formie    elektronicznej,
potrzebujesz  cytacik  to  proszę,  pięć  sekund  i  po  krzyku  (ale
jakoś    nie    mogłem    znaleźć    fajnych  cytacików  żeby  je  tutaj
przecytować).
   Po    godzinie   gmerania   wpadłem   na  coś  co  mnie  olśniło...
scenariusze    filmów,  to  jest  to!  Na  pierwszy  ogień  znalazłem
scenariusze    do    Terminatorów.    No  mówię,  do  Terminatora  I  i
II.    Odlot!    Po    angielsku,    wiec    coś  co  chciałem  mieć,  tym
bardziej     mnie    zmusi   do   czytania.   Ściągnąłem   sobie   na
dyskietki.    Po    chwili    natrafiłem    na    prawdziwą    perłę    bo
literatura     tego     typu   jest  moją  ulubioną  literaturą,  a  więc
ALIEN    I  i  II,  czyli  Obcy  8  pasażer  i  Decydujące  Starcie.  No
jak  dla  mnie  bomba!  Obcego  II  napisał  oczywiście  J.Cameron!!
Ten    sam   co   napisał   scenariusze   Terminatorów,  zabawa  się
zaczynała    rozkręcać.    Przy  okazji  wpadły  w  moje  ręce:  Wyspa
Skarbów,     trochę   literatury   Szekspirowskiej   (chyba   tylko   dla
jaj,    bo    mnie  to  w  ogóle  nie  bawi),  konstytucja  USA,  jakieś
podręczniki    typu  Jolli  Cook's  Book  (czyli  jak  zrobić  napalm
domowym   sposobem,   albo   jak   spalić   komuś   mieszkanie  nie
zostawiając    śladów)  i  inne  badziewia,  trochę  mniej  ciekawe,
a  jednak  warte  zauważenia  i  ściągnięcia.
   No    dobra,    ile  można  ściągać  samej  literatury.  Skoro  mogę
dotrzeć    do    wszystkiego    to   może  zabawić  się  w  NetRuner'a.
Biegacza    i    szperacza    sieciowego,    czyli    małego   Hackera,
działającego    na    dużym    polu   bitewnym.   No   i  zaczęło  się.
Najpierw    trzeba    było    opanować   sztukę   wysyłania   tzw.
Fuckmaili.      Spoko,    banalna    rzecz.    Wyciągnąć    hasło,
przechwycić     podczas    telnetów,   też   da   się   zrobić.   Tym
bardziej,  że  takie  rzeczy  są  omawiane  w  grupach  dyskusyjnych
i    w  podręczniku  dla  Hackerów  dostępnym  w  sieci.  Kto  wie  jak
szukać    znajdzie    wszystkie  dane.  Kto  nie  wie,  ten  i  tak  się
nie  dowie.
   Łażąc    po  sieci  pomyślałem  o  penetracji  danych  o  znaczeniu
strategicznym.    Kto    mógłby    takimi    danymi  dysponować...  no
kto?    Oczywiście   agencje  wywiadowcze,  w  końcu  po  to  zostały
stworzone.    Wprawdzie  do  GRU  się  nie  dostałem,  ale  FBI  i  CIA
stały    przede    mną    otworem.   Poufne   dane   były   nie   do
osiągnięcia   (przynajmniej   dla   mnie,   buuuu,   muszę   się   jeszcze
wiele    nauczyć)    ale    taki    rarytas    jak  CIA  World  Fact  Book
zdobyłem   bez   problemu.   Na   początek  za  rok  1992.  Co  w  nim
wyczytałem   o   Polsce?   Ano   wszystko,  ile  mamy  lasów,  łąk  i
pastwisk,    jakie    produkujemy  wyroby,  ile  lat  mają  poborowi,
jaki    jest    stan    armii,    jakie  partie  wygrały  wybory,  skład
rządu,     ile     mamy     statków,     jakich,    jakie   organizacje
międzynarodowe    działają  w  Polsce,  ile  mamy  kilometrów  kolei
wąskotorowych,    co    tylko  zapragniesz  się  dowiedzieć  i  co  ma
charakter      strategiczny,    miodzik    dla    zbieraczy    danych  o
różnych  krajach.  Jest  tych  danych  od  zarypania,  aż  spamiętać
nie  idzie.
   I    tutaj    przypomniałem    sobie    o  serverze  angielskim,  tam
były    wszystkie    CIAWFB    dla   lat  następnych.  No  i  już  są  na
moim    twardym,    teraz  gdybym  planował  mały  atak  nuklearny  na
ruskich  będę  wiedział  ile  mają  głowic  jądrowych...
   Ale    szukałem    dalej.    Ponieważ   bawi   mnie   lotnictwo,
wygmerałem   wśród   ogromu   danych   trochę  oznaczeń  samolotów
radzieckich    w    slangu    amerykańskiej    agencji  wywiadowczej.
Przy    okazji,    krótki  opis  każdego  modelu  ruskich  samolotów,
też  nie  lada  gratka  dla  hobbystów-agentów.
   Dzień    zbliżał    się    ku  końcowi.  A  jeszcze  zostało  mi  tyle
adresów    do    spenetrowania...    Pulp  Fiction,  też  scenariusz,
trafił    do  moich  rąk  jako  ostatni.  Potem  zacząłem  chodzić  po
polskich     serverach,     ściągnąłem     sobie    ostatnie   numery
Komputera    i   Biura   z   gazety   wyborczej   i   miałem   dość.
Następnym    razem  pościągam  sobie  obrazki,  będzie  co  oglądać.
Hm..    i    to    jakie  obrazki,  takich  dziewczyn  na  co  dzień  się
nie    spotyka,    ach,  gdyby  tak  taką  spotkać  to  by  się  od  niej
oczu  nie  oderwało.
   Dobra    złażę    na   ziemię.  Już  zlazłem.  No  to  czas  kończyć.
Już  skończyłem.



                        >>  Cobretti  <<

Rean & Alice.

Autor: Cobretti

  Rean  &  Alice  cz.  I

   Cele    w    dalszym    ciągu   nie   zniszczone.   Straty  znikome.
Szanse    na    przeżycie    17  procent,  wciąż  maleją.  -  podręczny
pager    bezlitośnie    pokazywał    jak    brutalna    może   być
rzeczywistość.    Tym    razem    to    nie    ćwiczenia,  nie  istnieje
możliwość     wyłączenia    nawet    jednej    sekcji   łazerów.  Z
dwudziestu    trzech    robotów    bojowych    zostało    jeszcze
dwadzieścia  jeden.
   Oni    o    tym    dobrze   wiedzieli.   Całe   lata   poświęcali  na
przygotowywanie    się    do  takich  akcji  jak  ta.  Oddział  Zeta  -
wprawdzie    dwuosobowy,   ale   jak   dotąd  niepokonany.  Tym  się
chlubili,    to    była    ich    druga    niesymulowana  akcja  bojowa.
Procent    strat    wynosił    zero  i  mieli  nadzieję,  że  tym  razem
też  wyjdą  z  tego  piekła  cali.
   Alice  i  Rean  -  twardziele  z  Zety.  Zgrani  tak  doskonale,  że
nawet    podczas    nietypowych    manewrów    jedno    potrafiło
przewidzieć     posunięcie     drugiego.     Im    mniej    ludzi    tym
sprawniejsza    akcja    i    mniejsze  straty  bez  względu  na  to  co
mogłoby  to  oznaczać.  Oni  o  tym  wiedzieli.
   Na    niebieskim    ekranie    monitora  ukazały  się  wreszcie  dwa
punkty.    To    byli    oni.    Zachodnie    skrzydło  kompleksu  akcji
defensywnych  nie  było  najmocniejszym  punktem  obronnym.  Wśród
plątaniny    korytarzy,    za    każdym    rogiem    mógł   stać   robot
bojowy,  przygotowany  do  odpalenia  pocisku  rozrywającego.
   Szli    powoli    w   stronę   magazynu  z  nadzieją,  że  dotrą  tam
przed     łazerami.    Kończąca    się   amunicja   nigdy   nie   jest
lekarstwem   na   sukces.   Tylko   w   magazynach   mogli   pobrać
dodatkowe    wyposażenie    bojowe.    Najważniejsze  były  pancerze
klasy  AA.  Bez  nich  od  razu  mogliby  podciąć  sobie  żyły.
   -    Alice,    przyśpiesz  trochę.  Zdaje  się,  że  mamy  łazera  na
ogonie.  -  Rean  wyraźnie  nie  był  w  nastroju  do  żartów.
   W   chwilę   później   z   bocznego   korytarza   wychynął   mały
pełzający    robot.    Jego    czujniki    termiczne    zareagowały  na
ciepło    emitowane  przez  ludzi.  Szybki  ruch  dwóch  sprzężonych
wyrzutni    i    zapalająca  się  kontrolka  podziałała  na  nich  jak
kubeł    zimnej    wody.   Natychmiastowy   uskok  z  drogi  pocisków
znowu    uratował    im  życie.  Chwila  przerwy  na  przeładowanie  i
przewaga  była  po  ich  stronie.
   -    Tyły    są   moje!  -  między  odgłosami  detonacji  doszedł  go
głos  Alice.
   Potężne  targnięcie  odrzuciło  Reana  na  ścianę.  Zadowolony  z
siebie   pokazał   tylko   palcem   w   stronę   zdruzgotanego   łazera.
  -  Mówiłem  ci  Alice,  że  go  dopadnę.
   -    Pieprzysz,    on    miał    być   mój!   -  wyraźnie  rozluźniona
spojrzała  na  pager.
   -   Zostało   jeszcze   20.   Prowadź   do   magazynu.  Jeśli  tam
dotrzemy  postawię  ci  piwo.  -  zażartowała
   -  O  co  się  założysz,  że  je  wypiję.  -  Rean  szczerzył  zęby  w
uśmiechu.
   W   centrum   dowodzenia,   na   monitorze,  ubył  jeden  punkcik
symbolizujący    łazera.  Błąd  w  oprogramowaniu  nie  pozwalał  na
rozbrojenie    robotów.    Wciąż    czekały  na  następnych  kadetów,
którzy    próbowali  swych  sił  w  ośrodku  treningowym  na  Moraku.
Alice    i    Rean    mieli    jedyną  w  swego  rodzaju  misję,  musieli
wystawiać    się    na    wabia  i  po  kolei  likwidować  poszczególne
sekcje  łazerów.  Nie  chodziło  tylko  o  forsę,  oni  to  po  prostu
lubili  robić.
  Komandor   Spoke   wskazywał   palcem   na   obrzeże   monitora,
lustrując     każdą    zmianę    położenia   jednego   z   dwudziestu
pozostałych    robotów.    Jego   palec   zawisł   dokładnie   nad
czerwoną    plamką    oznaczającą   zaplecze   bojowe   kompleksu
treningowego.    Nie    jeden    z    ludzi   stojących  za  komandorem
zastanawiał    się,    czy    w    ogóle    misja  jaką  powierzył  swoim
asom,    jest    do    wykonania.    Ale    Spoke    wiedział,   że
przeszkolenie      jakie      przeszli      w    przeszłości    było
wystarczające,     sam    ich    szkolił,    a    do   siebie   miał
bezgraniczne  zaufanie.
   -    Dlaczego    nikt    nie  dał  im  nadajnika?  Dlaczego  nikt  nie
dał    im    odpowiedniej    broni?    Gdzie    u  licha  jest  człowiek,
który    projektował    ten    kompleks,  i  dlaczego  oprogramowanie
nie  było  przetestowane  do  końca?
  -  Spokojnie.  Na  wszystko  znajdzie  się...
   -   I   ty   mi   mówisz   -   spokojnie?   Człowieku,  tam  są  moi
ludzie,    ja    odpowiadam    za    ich  bezpieczeństwo.  -  Spoke  nie
wydawał  się  zadowolony.
   I    istotnie    nie  był,  nikt  na  jego  miejscu  by  nie  był.  Tym
bardziej,    że    od    kilku    chwil,    dwa   punkty  posuwające  się
nieustannie   naprzód   -   stanęły;   zatrzymały   się  przed  wejściem
do  magazynu.  Nie  wiedział  dlaczego  nie  mogą  wejść  do  środka,
i  to  go  w  tej  chwili  najbardziej  denerwowało.
  -  Rean,  otwórz  te  pieprzone  drzwi!
   -   Nie   mogę   Alice,  nie  dam  rady!  -  Rean  kurczowo  mocował
się  z  zamkiem.
   Od    zachodniego    skrzydła   zbliżały   się   dwa   majaczące
kształty.    Jeszcze    trochę,  jeszcze  tylko  dwa  zakręty  i  cele
pojawią  się  w  zasięgu  skanerów.  Powoli  i  bezszelestnie  parły
naprzód.
   Ciszę   przerwał   łomot   działka   zaporowego.   Rean  właśnie
starał    się    rozwalić    na    drzazgi    drzwi,    nie    zważając  na
zawartość     pomieszczenia.   Wiedzieli,   że   łamią   regulamin,   ale
nie    mieli    wyjścia,    zresztą    była    to    ich    jedyna  szansa.
Musieli    się    dostać    do    środka,    aby   pobrać  sprzęt,  nawet
kosztem    własnego    życia.  Ostatnie  pociski  poświęcili  na  ten
pieprzony    zamek.    W    końcu  puścił.  Pomijając  fakt,  że  gdyby
jakiś    zabłąkany    pocisk    wpadł  do  magazynu  i  rozniósł  z  pół
ośrodka    treningowego,  udało  im  się  dostać  do  wnętrza.  Teraz
był  najgorszy  moment  z  całej  akcji.
   -    Alice,    stań    przy    wejściu.  -  Alice  nie  czekając  na  to
polecenie,    już    od    pewnej    chwili    stała   przy   wejściu  do
magazynu  i  nasłuchiwała.
   -    Jak   by   tak   któryś   z   nich   teraz   zaczął   obstrzał
magazynu...  -  zaczęła.
   W   tym   samym  momencie  usłyszała  znajomy  chrzęst  działka  i
delikatny  szum  silniczka  elektrycznego.
  -  Rean!  Szybko!  -  ale  on  już  przeładował  swojego  NX'a.
    Teraz  plunął  całą  serią  w  głąb  korytarza.  Alice  zrobiła  to
samo,  z  tym,  że  w  przeciwnym  kierunku.  Grzmot  rozrywanych
pocisków,  wzmożony  przez  echo,  podziałał  na  nich  jak  muzyka.
W    jej    rytm    na    końcu    korytarza    fruwały  strzępy  łazera  i
pozostałości     z    zabudowy    fragmentu   korytarza.   Źaden  z
łazerów    nie  zdążył  nawet  ustawić  się  do  odpalenia  pocisków,
nie  mówiąc  o  przechwyceniu  celu.
   Ale    nie    było   czasu   na  odprężenie,  wciągali  na  siebie  z
pośpiechem   pancerze   klasy   AA,   bo   gdzieś  tam,  za  ścianą,
mogły    czaić    się   następne   egzemplarze,   być   może   lepiej
wyposażone.     Na    szczęście    znaleźli    tu    także,   przenośny
nadajnik,    dzięki    którym  mogli  połączyć  się  z  dowództwem  na
powierzchni.     Zaczynali   odżywać,   teraz   wiedzieli,   że  nic  ich
nie    powstrzyma    od  wypełnienia  misji,  że  zgarną  tę  forsę,  a
Spoke  będzie  zadowolony.
   Zostało    jeszcze    18.   Szanse   na  przeżycie  nadal  maleją  -
pager    był  nieubłagany.  Komputer  zbierał  dane,  analizował  je
bit     po     bicie  i  przesyłał  na  ciekłokrystaliczny  wyświetlacz
umieszczony  na  wewnętrznej  stronie  uprzęży  bojowej  Alice.
   -   Jak   to   maleją?   -  oburzył  się  Rean.  -  W  końcu  dopiero
teraz  mamy  prawdziwą  przewagę,  mamy  broń,  łączność  z  bazą,  i
w   zasięgu   wzroku   żadnego   łazera.  Więc  jak  do  diabła  mogą
maleć?
   -  Nie  wiem  Rean,  może  znów  błąd  w  oprogramowaniu.  Przecież
komputer    analizujący    dane  korzysta  z  programu.  Może  wirus,
może   sabotaż,   może   ktoś   się   chce  nas  pozbyć.  Kto  wie?  -
ściszyła  głos.
    -  Dobra,  Alice,  bierzemy  sprzęt,  kilka  granatów,  parę  taśm
z  pociskami  i  małe  działko  zaporowe.  Jeżeli  wszystko  pójdzie
dobrze,    za    kilka    godzin  będziemy  na  powierzchni.  -  Rzucił
też    kilka   słów   do   słuchawki   -   Spoke,   słyszysz   mnie,
wytrzymaj     jeszcze     trochę,    jak    wyjdziemy,    wszystko    ci
opowiem.  Wiem,  że  chciałbyś  sam  zająć  się  tymi  łazerami,  ale
my    damy    sobie  radę  nie  gorzej  niż  ty,  w  końcu  twoja  szkoła
nie?
   -    Stary,  będziemy  tu  czuwać,  żebyś  mógł  mi  powiedzieć  jak
było  na  dole,  spokojna  głowa.  Nieźle  cię  słychać.  Over.
   Alice    skończyła    dobierać    sprzęt    i   gdy  tylko  ruszyła  w
stronę  zdruzgotanego  przejścia  zgasło  światło.
   -   Co   jest   u   licha?  Przechodzimy  na  podczerwień!  -  A  do
Spoke'a    dodał    -   Mamy   tu   mały  kłopot,  włączcie  zasilanie
awaryjna,    jakieś  akumulatory  czy  coś,  bo  panują  tu  nieliche
ciemności.
   -    Robimy  co  w  naszej  mocy.  Uważajcie  na  siebie,  za  chwilę
powinny    zabłysnąć    lampki    serwisowe.    -   Odezwał  się  czyjś
głos.
   To   nie   był   Spoke,  ten  głos  przypominał  Rean'owi  pewnego
znajomego   jego   kumpla,   byłego   kumpla.   Kiedyś   był   jego
partnerem,    jeszcze  zanim  poznał  Alice  i  został  komandosem  w
piechocie    międzygalaktycznej.    Nieraz  wspominał  jak  razem  z
nim    zaliczali    kolejne    akcje,  może  nie  takie  jak  ta,  ale  i
one    były    wezwaniem    dla   pary  nieustraszonych  młodzieńców.
Były.  Znowu  się  zamyślił.  Byli  dla  siebie  jak  rodzeństwo,  do
czasu    tego  paskudnego  wypadku  na  promie  zrzutowym.  Pamiętał
tylko   rozhermetyzowanie  kadłuba  i  syk  uchodzącego  powietrza.
Potem    białe    ściany,    lekarze,    aparaturę  medyczną  i  śmierć
najlepszego   przyjaciela.   Pogrzeb   był   prosty,   kilku   wspólnych
znajomych,    była    dziewczyna    i   ojciec   zmarłego,   komandor
Spoke...
   Z   zamyślenia   wyrwał   go   oślepiający  błysk  po  prawej.  Za
chwilę    drugi,    niemal  tuż  przy  samej  głowie.  Nie,  teraz  był
już  znowu  zimnym  wyrachowanym  niszczycielem.
  -  Przylgnij  do  ściany!  -  darła  się  Alice.
   Ale  on  jej  nie  słyszał  i  na  oślep  walił  serią  po  wszystkim
co    przypominało  robota.  Ten  miał  jakieś  osłony,  pomimo  tylu
oddanych    strzałów    nie    rozleciał    się  na  kawałki  jak  inne,
wciąż   co   sekundę   wystrzeliwywał   pocisk,   za  każdym  razem
korygując  pozycję.
   Ale   Rean   był   szybszy.   Zanim  Alice  zdążyła  wbić  w  kolbę
nowy   magazynek,   on   użył   granatów   przeciwpancernych.  Tym
razem  efekt  był  należyty.  Kupa  żelastwa  eksplodowała  i  znowu
okryła  ich  ciemność.
  -   Tu   Spoke.   Wiem,   że   dalej   macie   ciemno,   muszę  was
zmartwić,    ale    awaryjne    nie    działają.   Może   uda   się  coś
zrobić,     lecz     nic    nie    mogę   zagwarantować,   elektronicy
analizują    uszkodzone    obwody  i  według  nich  powinniście  mieć
tam    chociaż    oświetlenie    serwisowe.  Jak  coś  się  zmieni  dam
znać.
   -   Jakoś   sobie   poradzimy.   -  Doszedł  go  głos  Alice.  -  To
wszystko.  Over.
    I    dalej    przemierzali    ciemny    korytarz,    kierując  się  do
pomieszczenia    serwisowego,    skąd    co   parę   minut  wyjeżdżał
łazer.    Podczerwień    niewiele    im    w  tej  chwili  dawała,  była
bardziej    pomocna    przy    lokalizowaniu  źródeł  ciepła,  jak  na
przykład     silniczki   w   robotach.   Podchodzili   do   skrzyżowania,
teraz     wolniej,   jeszcze   bardziej   skupieni   niż   zwykle,   gotowi
do   nagłego   uskoku,   i  nasłuchujący  każdego  obcego  odgłosu.
Cały    czas    słyszeli    tylko    delikatny    szmer  wentylatorów  i
odgłosy   swoich   butów   pancernych.   Panowała   cisza,   wśród
niej    mogła    się    kryć  śmierć,  nie  mogli  popaść  w  rutynę,  bo
była    ona    zgubna    dla   każdego   przeceniającego  swoje  siły.
Korytarz    na    przeciw    siebie  mieli  pusty,  niewiadome  czaiło
się    po  lewej  i  prawej  stronie.  Niemal  dokładnie  w  tej  samej
sekundzie    Rean    i    Alice,    wyskoczyli  do  góry  i  upadając  po
środku  korytarza  zajęli  pozycje  gotowe  do  strzału.
   Napięcie  opadło,  korytarz  był  pusty,  po  prostu  mogli  być  w
sektorze    nie  zajętym  przez  roboty.  Należało  kierować  się  na
lewo,    im    szybciej    tam    dojdą    tym   szybciej   załatwią   te
paskudztwa  zanim  się  rozpierzchną  po  całym  ośrodku.
   -    Rean,    słyszysz?  -  spytała  z  przerażeniem.  -  Będzie  ich
chyba  z  osiem.
    Zajęli    się  przygotowaniem  działka  zaporowego,  ustawili  go
przy    odnodze    ślepego  zaułka.  Manewr  był  ryzykowny,  ale  oni
lubili  ryzyko.
    -  Alice,  mamy  do  końca  tego  korytarza  trzy  zakręty,  jeżeli
nie  damy  rady  przy  trzecim,  nie  będziemy  mieć  odwrotu.
   -  Wiem.  -  przytaknęła.  -  Ale  za  to  żaden  łazer  nie  zajdzie
nas    od    tyłu,    będziemy  mogli  skupić  się  na  skuteczności  co
daje  nam  to  przewagę  techniczną.
   -    Więc,    oby    się  udało.  Działko  jest  nieźle  podrasowane,
powinno  powstrzymać  kilka  robotów,  a  resztą  zajmiemy  się  my.
Chodź,  już  czas,  nadchodzą.
    Istotnie,    odgłosy    gąsienic  poruszających  się  po  idealnie
gładkich    nawierzchniach    korytarza,    przybierały  na  sile.  Z
boku    działka   zaporowego   paliła   się   pomarańczowa   dioda,
sygnalizująca       gotowość      do      odpalenia      pocisków
rozrywających.    Łazerów    było  9.  Posuwały  się  kluczem,  jeden
szedł    na    przodzie,    niejako    wystawiając  się  specjalnie  na
obstrzał,    reszta,    po    dwa    ciągnęły    za   nim.  Ostatnie  dwa
pilnowały    tyły,    taka  mała  armia  uzbrojona  po  zęby  i  to  nie
atrapami,  a  prawdziwymi  pociskami  rozrywającymi.
    Nagle  kolor  diody  w  działku  zmienił  kolor  na  czerwony.
   -    Słyszysz,    jak    im  daje  popalić.  -  Rean  szczerzył  zęby,
reszta  to  będą  niedobitki,  i  damy  sobie  z  nimi  rady.
  W  tym  momencie  działko  ucichło.
   -    Co  jest,  kurwa!  Przecież  one  do  niego  nie  strzelają,  to
nie  jest  człowiek!
                                                     c.d.n.


                         >>  Cobretti  <<

Kilka uwag o głosowaniu.

Autor: Akira

KILKA  UWAG  O  GŁOSOWANIU

Akira/Pulse

    Temat     głosowania     wraca     jak  bumerang...  Ale  bo  i
jest   o   czym  pisać.  Ari  pisał  w  BN#4  o  tym  procesie  od   strony
magazynu  i  redakcji,  czyli  jakie  powinny  być  zasady  by  głosowanie
było  fair.  Ale  jako,  że  wciąż  trafiają  się    magazyny    i  osoby,
które  są  nieco  na   bakier   z  uczciwoscią  a  na  dodatek  temat  jest
szeroki  -  postanowiłem  i  ja  coś  od  siebie  dorzucić.

  To,  że  nie  można  głosować  na  grupę  robiąca  magazyn,  głosować
na  siebie  i  swoje     produkty    to    jest    po   prostu  oczywiste.
Zaryzukuje  nawet  twierdzenie,  że  charty  inaczej  robione  są  po
prostu  do  dupy  i  nic  wiecej.  Nie  ma    przebacz    -  jak  istnieje
możliwość  zagłosowania  na  magazyn  i  grupę,  która  robi      te
chartsy    to   wiadomo  bez  podliczania,  że  ta  grupa  "powygrywa"
wszelkie    pozycje   (jesli   jest   choć  średnia)   albo   conajmniej
wejdzie   na   chartsy     (jesli     jest   bardzo   kiepska).Nawet   nie
fakując  wyników  -  wystarszy  tylko,    że  iluś  tam  kumpli  z  czystej
i  uczciwej    przyjaźni    zagłosuję  twórców  maga.  A  później  cała
scena  się  śmieje  i   wytuka  paluchami.  Grupa  bez  żadnego  dema  na
koncie  na  pierwszym  miejscu  :)  I   właśnie   by   do  takich  sytuacji
nie  dochodziło      na    votkach    powinny    być  jasne  zasady.

    Drugi      "przepis"     jest     jeszcze  ważniejszy.  Powiedzmy
sobie  od  razu.  Na    siebie,    swoja    grupe   i   swoje  produkty
głosuje     tylko     najgorsza  lameria.    Niby   to  wszyscy  wiedzą,
ale  zawsze   się  ktoś  na  to  skusi.  Jeśli  na  votce   nie   ma   więc
takiego  zakazu  to  stawia  to  w  gorszej  sutuacji  uczciwych  ludzi,
którzy   tego   nie   zrobią  oraz  małe   a  świetne  grupy  -  które  nie
mają  iluś  tam  ludzi  do  masowego  wypełnienia  votek.  To   głównie
od   tego   własnie  przepisu     i    of    coz    liczebności  głosują-
cych  załeży  prawdziwość  naszych  magowych   chartów.   Wystarczy
spojrzeć  na    chartsy  w  BN#4  i  np.  eee....hmm...takim  Wizardzie  2
(nic  osobistego,  to  tylko   przykład!).   W   BN  nie  można  na  siebie
i   swą  grupę  głosowac  i  dzięki  temu  każda  grupa  może  liczyć  tylko
na  innych     sceniarzy,     którzy    głosując  docenią  ich  pracę  i
produkty.  I  chartsy    w  obu  tych  magach  wyglądaja  w  zupełnie
inaczej.  Już  abstrachując,  że  te   w   wielu   magazynach  wygladają
na  liczone  z  2  glosow  albo  układane  przez  redaktora.   Bo   ilu
było  głosujących  jeśli   na  listę  wchodzi  się  2  punktami  a  wygrywa
30  pkt  ???  Jeden,  dwóch  czy  może  trzech?  Ja  też  myślę,  że  lepiej
już    sie    przyznać   że   nie  było  się  w  stanie    zebrać   tych
kilkudziesięciu  votek    niż   układać   samamu  listę  albo  liczyć   z
parunastu  głosów...  Dlaczego  bowiem      by    mag    nie    miał
mieć  układanej?   Np.   editor  układa  liste  -  tak   jak  to  już  gdzieś
było  na  amidze.  Tylko,  że  wtedy  się  jasno  pisze,  że  to  nie  chartsy
tylko    układana    przez  redakcje     lista.     Ich    własna   lista
układana      na      podstawie      ich      własnych   poglądów.
    Teraz    ilość  voterów...  Ari  napisał  że   kilkudziesięciu.  Ja  się
z  tym  nie  zgadzam   -   wg.   mnie  nie  ma  nawet  co  brać  się  za
liczenie  jak  nie  ma  tych  70   votek.   I   znow  -  charty  liczone  w
np.   BN#4   z   90   votek  różnią  się  od  wielu  "chartów"  liczonych
z  10  czy  20  czy   30   glosów.   I  będą  się  różnić  bo  charty  z  20
ludzi  informują  nas  tylko  co   widzieli   i   lubią   ludzie   w   2-3
grupach   albo   co   i  kogo  lubi  dana  redakcja.  W  chartach  z
90   czy  100  ludzi   takie   personalne   sympatie  nie  mają  żadnego
znaczenia.  Aby  dostać  się  na   takie  charty  trzeba  byc  rzeczywicie
dobrym.   Aby   je   wygrać,  trzeba  np.  zdobyć    kilkaset  punktów
a   nie   50  albo  5.  I  to  jest   właśnie  ta  różnica,  płynąca  z  ilości
głosów.  Ah,   właśnie   -  tu  niektóre  cienkie  magi,   które  nie  są
w  stanie  zebrać  wystraczającej  ilości   głosów   ratują  się   tym,  że
nie   drukuja  listy  woterów  a  drukują  chartsy.  Ludzie    patrzą,
cieszą   się   a   nawet   sobie  gratuluja  bycia   na   nich  i  dziękują,
że  na  nich  głosowano  (jak  to  jeden  muzyk  w  module  zrobił).
A   potem  wychodzi  na  jaw,  że  akurat   ta   lista  byla  liczona  z...
20  votek.   I   co?   Fajnie   być   na  takiej  liście?  A  po  co  tak
lamerzyć.  Nie  uczciwiej,   tak  jak  to  Ari  zapropnował  -   od   razu
napisać,  że  nie  jest  się  w  stanie   zebrać   masy   votek   i   zrobić
normalnych  chartsów?  Dlatego  ośmielam  się  podsunąć  od  siebie
jeszcze  jeden  warunek  uczciwych  chartów:  MUSI  być  drukowana
dokładna  lista  głosujących!
    Nastepna   sprawa,   która  osobiście  uważam    za    ważną  to
świeżość    i  aktualność    votek.    To   proste  -  jeśli  magazyn  ma
wielki  delay  to  podliczane  wotki   pochodzą   sprzed   wielu,  wielu
miesięcy  i  choćby  nie  wiem  co  -  to  i  tak  nie  dadzą  nam  obrazu
bieżącej  sytuacji  na  scenie  teraz    -    tylko  właśnie  ileś  tam
miesięcy  do  tyłu.  Z  tym   problemem  zmagają  sie  najczęsciej  duże
magazyny,    które  wychodzą  co  pół  roku  albo  i  to  nie.  Pewnym
rozwiązaniem    może  być  zbieranie  votek  jak    najpóźniej.  Cóż,
ryzykujemy  wtedy  jednak    to  że  nie  zdarzymy  zebrać  wystarcza-
jącej  ilości  wotek  na  czas.  Bardzo  ważna  jest  oczywiście  "jakość"
wotek.  Czyli  sprawa  scenowej  orientacji  głosujacych  -  w  ukazujących
się  produktach.  Przykro  to  powiedzieć,  ale  w  Polsce  jest  strasznie
wielu  ludzi,  którzy  nie  mają  zielonego  pojęcia  co  się  na  scenie
dzieje,  co  się  ukazało.  Wiem,  nikt  nie  lubi  wyzywania  od  lamerów,
ale  patrząc  na  to  z  boku  można  zaryzykować  twierdzenie,  że  scena
w  Polsce  to  jakieś  zadupie  -  zero  bbs'ow  z  których  można  sciągnać
ostatnie  dema  a  swapperzy  w  przytłaczającej  wiekszości  nie  mają
żadnych  kontaktów   poza  krajem.  Efekt  tego  jest  wiadomy.  No  i  jak
tacy  ludzie  moga  wypelniać  wotki?  Prawie  nic  nie  widzieli,  za
ostatnie  osiągnięcie  uważają  Dope'a  Complex'ow   i   X14/Orangów  -
bo  i  jak  mają    nie    uważać  jak  nic  innego  nie  widzieli?  Więc
niechce  tu  nikogo  wyzywać  od  lamerow,  ale  może  rzeczywiście  jak
ktoś  nie  śledzi  tego  co    się  dzieje  na  scenie  (w  znaczeniu:
europejskiej   scenie)  to  może  niech  nie  wypełnia   rubryki  "świat"?
No  bo  ilu  ludzi   w   Pl   widzialo   to  przykładowe  demo   STUFF
(Xtac'ów)   ?  Albo  dema  z  Cache'96.  Albo  te  z  Gatheringu'96?
Albo  te  z  Mekki'96...  Poziom  swapperów  w   PL  jest  taki,  że  pewnie
mało  kto  to  widział.   A   jaki  swapp  i  orientacja  w  produktach  takie
poźniej  i  głosowanie.
     Innym  problemem  jest  skrajna  bezmyślność  głosujących.  Moii
drodzy,  jak     zamierzacie    wypelnić    wotke    do  jakiegokolwiek
scenowego  maga  to  pomyślcie  choć  trochę  -  bo  na  razie  niektóre
polskie  listy  wygladają  jak  potłuczone  i  mało  kto  przyzna  im
wiarygodność.  Wygrywają  na  nich  koderzy,  o  których  wiadomo,
że  nigdy  nie   wyprodukowali  dema  a  są  na  nich  i  tacy  co  chodzą
podejrzania,  że  ściągają  procki  z  sieci.    Koderzy  zaś,  którzy
mają  na  koncie  po  3-4  dema  często  tłuką  się  po  ostatnich
miejscach  albo    w    ogóle    nie  wchodzą.  Widziałem  też  chartsy,
w  których  do  jednej  grupy  należał   best:   grafik,   mag,  swapper,
demo,  koder,  muzyk  ale  na  grupach  skończyła  ich  grupka  na  trzecim
miejscu  :).  No  i  jest  problem,  bo  albo  takie   listy   są   fakowane
albo  tych  kilku  głosujących   było  pod  wpływem  środków  odużają-
cych.  Głoswali,  głosowali...       dema,     intra,     magi,  graficy,
muzycy...    a   jak   doszli  do  grup   to   stwierdzili,   że   to   już
za  dużo   i   się   nie   należy  :)  To  of  coz  żart,  ale  tak  czasem
wygladają  polskie  charty.   A   czy   taka  to  tajemnica,  że  najlepsze
grupy  to  po  prostu  grupy  z:
a)  najlepszymi  memberami  na  scenie:  koderami,  grafikami,  muzykami
b)  najlepszymi  produktami:  demami,  magami,  intrami.

   Tak  tak  moii  drodzy,  nie  ma  się  co  oszukiwać.Jak  nie  nagradza-
my  naszymi  głosami   koderów   którzy   robią   dema  tylko  naszych
drogich  kumpli  to  możemy  sobie   od   razu  darować  głosowanie.  To
samo  z    muzykami,  grafikami  i  wszelkimi  innymi  "specjalnościami".
Przed  głosowaniem,  wiec  -  trzeba  po  prostu  pomyśleć  -  co   kto
umie,  co    kto  zrobił    ,    co    kto    wyprodukował  a  kto  tylko
gardłuje  i  zamiast  dobrych  dem  robi     dobre    wrażenie.   Wiem,
że    to  czasem  trudne    i    ciężkie  -  tak  sobie  pomyśleć,  ale
przecież    to   chyba  możliwe?  A  nie  automatycznie  i  na  ślepo
walić  po  rubryczkach.  No   i   nastepna  sprawa.  Tzw.  "owczy  pęd".
Głosowanie  na  coś  -  bo  słyszało  się,  że  "wszyscy  na to głosują".
Na  tym  się  opierała  latami  pozycja  FC  czy  dziś  np.  Complex'u.  Nie
ma  co  ukrywać,  że  tak  dużo  ludzi  głosuje.  Założe  się,  że  znają
conajmniej  50  dem  lepszych  od  Second  Reality  czy  Dope'a,  ale  na
nie  nie   zagłosują  -  bo  nie  wypada.  Wypada  zagłosować  na  to  co
wszyscy,  żeby  się  przypadkiem  nie    wychylić.    Jest    to  jeszcze
jeden  objaw  zlamerzenia  i  nieposiadania   własnego   zdania.   Już
zupełnie  abstrachując  od  tego,   że  charty   w   takim  wypadku  też
przestaja  mieć  sens  -  czego  by  bowiem  nie  zrobiła  jakaś  grupa
i  jakiego  dema  nie  wydała    to    i    tak    nikt    na    nich  nie
zagłosuje.  Niekórzy   proponują   głosowanie  na  MOST  POPULAR  a
nie  na  BEST)groups,  graphicians,    swappers).  Pozwolę  sobie  mieć
skrajnie  inne     zdanie.    Czym  bowiem    jest    głosowanie  MOST
POPULAR?  Niczym  innym  jak  głosowaniem   na  kumpli,  znajomych  i
ludzi  popularnych  a  nie  na  najlepszych.  Inna  sprawa,   że   mimo
napisania  na  wotkach  BEST...    to    i    tak    wielu  scenowiczów
głosuje    myśląc   że   to  znaczy  MOST  POPULAR.  A  to  wcale  to
samo   nie  znaczy,   moi  dordzy.   Most   popular  &  Biggest  a  BEST
to  dwie  skrajnie  rózne  sprawy.  Może  się  np.  zdarzyć  sytuacja,  że
najlepsze     dema  robi    grupa  2  osobowa.   Albo   trzysosobowa.
Ta  grupa  może   być  wcale  niepopularna.  Może  nie  mieć   żadnego
swappera  i  składać  się  z  samych  skurwieli...    Tacy  ludzie  choć
będą   THE   BEST   nigdy   nie  wejdą  na  charty  robione  jako  MOST
POPULAR,  czyż  nie?   Dlatego   myślę,   że   głosować  się  powinno
na     NAJLEPSZYCH    a    nie  najbardziej  popularnych.   Ostatnim
problemem    jest    podział  Świat    &    Polska.  Otóż  ja,  generalnie
jestem     przeciwko    polskim    chartsom.  Uważam  je    za  trochę
śmieszne  i  nic  w  praktyce    nie    znaczące.  Nie  ukrywajmy  tego
i    powiedzmy   sobie   choć   raz  otwarcie:  Mamy   swoje   własne
polskie  chartsy   bo   90%   grup  z  naszego  kraju  nie  ma  żadnych
ale  to  żadnych  szans  na  zaistnienie     na    ogólno-europejskich
chartach    dla    wszystkich.    A   co,  nie  jest   tak?   I   dlatego
to  właśnie  tyle  grup  i  ludzi  rajcuje  się  "rządzeniem"  na  listach
w  kraju  -  a  poza   polska   są   tylko   nastepną   nic  nie  znacząca
grupką.  Nie  wyżywam  się,  tylko  mówie  jak  to  jest  odbierane  poza
Polską.  A  może  lepiej  byłoby  za  cel  sobie  stawiać  zaistnienie
na  całej  scenie  a  nie    tylko    na  naszym  małym  scenowym
podwórku?  Do  tego  wszystkiego  mamy  tylko  parę  grup,  które
regularnie  produkują  dema.  Jak  z  kilku  grup    prowadzić    listy
dem,  grup  czy  magów?  Na  Amidze  jest  w  Polsce niezłych 40 magów.
W  takiej  sytacji  można   już  o  liście  pomyśleć.  A  na  PC?  Lista   z
istniejacych  5    magów?  Albo  pierwsza    dziesiatka  z  10  istnieją-
cych  magów?  Paranoia.
    Ale   jeśli   już  robimy  polską  listę  to   trzeba  of  coz  większość
rzeczy  (dema,    grupy  itd)  rodzielic  na  polske  i   świat.  Ari  podał
przykład,   kiedy   to   Lizardking/Razor   1911/Triton   był   niżej   na
jakiejś  liście  od  polskiego  muzyka.  Właśnie     dzieki    temu,   że
nie   było  rozdziału.  Zauważyłem   też   w  pewnym  magu    chartsy
(hehehe)  w  których  Scenial   i  Imphobia  były  na  6  czy  7  miejscu
na  pierwszym  był  of  coz  ten  mag,    w    którym  były  te  charty...
Gratulacje.     Właśnie     aby    nie    było  takich    i   podobnych
przekrętów   trzeba   rozdzielić     wiekszosć   pozycji  albo  tak  jak
napisał  to  Ari    -    zebrać  proporcjonalnie  więcej  głosów  z  innych
krajów  niż  z  Polski!

    Uffff....I    to    już   wszystko   co  miałem  na  wątrobie  :).  Mam
nadzieję,  że  moje  uwagi  nikogo  nie  obraziły.  Nie  to   bylo   moim
zamiarem.  Jeśli  ktoś  ma  inne  poglądy  to  zapraszam  do  polemiki.


                                      Akira/Pulse!

Prawa IRC'a.

Autor: Cobretti

  Prawa  Irca  w  moim  wydaniu.

   *    Zawsze  kiedy  akurat  musisz  przestać  ircować  przychodzą
najlepsi  kumple  i  zaczyna  się  najbardziej  interesująca  rozmowa.
   *    Na  sieci  wyobraźnia  płata  figle,  w  świecie  realnym  figle
płatamy  wyobraźni.
  *   Kiedy  chcesz  sobie  z  kimś  spokojnie  porozmawiać,  to  właśnie
wtedy  dostajesz  najwięcej  msg'ów.
  *   Lag  pojawia  się  właśnie  wtedy,  gdy  ktoś  ma  Ci  coś  ważnego
do  powiedzenia.
  *   Rachunki  za  modem  jakie  by  nie  były  to  i  tak  są  za  wysokie.
  *   Kiedy  akurat  masz  ochotę  sobie  z  kimś  porozmawiać  to  akurat
nie  ma  odpowiedniej  osoby  na  sieci.
   *    Gdy  musisz  ircować  na  terminalu  jednosesyjnym  to  właśnie
wtedy  dostajesz  najwięcej  poczty.
   *   Sieć  sprawia,  że  stajemy  się  sobie  bliscy,  ale  gdy  staniemy
się   sobie   wystarczająco   bliscy  to  okazuje  się,  że  dzieli  nas
odległość.
   *   Gdy  chcesz  sobie  ułatwić  życie  i  ulepszyć  skrypt  to  właśnie
wtedy  zaczyna  on  zachowywać  się  nieobliczalnie.
  *   Op  jest  najbardziej  potrzebny  w  chwilach,  w  których  i  tak  nie
wykorzystujesz  jego  możliwości.
  *  Na  Ircu  czas  wykazuje  tendencje  do  szybkiego  mijania.
   *   Najbardziej   czadowe  rozmowy  i  tak  odbywają  się  na  msg...
więc  gadanie  na  publicu  to  tylko  czubek  góry  lodowej.
    *    Na  publicu  można  kogoś  spotkać,  a  na  msg  z  nim
porozmawiać.
   *   Chęć  ircowania  jest  wprost  proporcjonalna  do  braku  czasu,
a  odwrotnie  proporcjonalna  do  ilości  wykonywanych  w  tym  momencie
zajęć.
   *   Topic  to  z  reguły  dodatkowa  możliwość  wymienienia  z  kimś
swoich  poglądów,  tudzież  powiedzenia  komuś  nie  jawnie  o  czym
się  w  tej  chwili  myśli.
  *   Tylko  kanały  na  zaproszenie  mają  w  sobie  to  coś  co  przycią-
ga  innych,  którzy  i  tak  nie  mogą  się  dostać.
  *  Boty  stawiają  ludzie,  których  byś  nawet  o  to  nie  podejrzewał.
  *  Najgorszy  bot  to  głupi  bot.
  *  A  lag  i  tak  się  od  Ciebie  nigdy  nie  odczepi.
   *   Szybkość  pisania  na  klawiaturze  w  dużym  stopniu  ma  wpływ
na  ilość  popełnianych  błędów  językowo-gramatycznych.
    *    Najlepsi  przyjaciele  na  ircu  znikają  bez  pożegnania  na
zawsze,  nigdy  nie  podając  swoich  namiarów  in  real.
   *    Znajomości  przypadkowe  i  niechciane  i  tak  są  lepsze  niż
te,  o  które  zabiegasz  od  dłuższego  czasu.
   *   Na  Ircu  każdy  ma  swoje  tajemnice,  kwestia  czasu  jest  tylko
dowiedzieć  się  o  nich,  bo  prędzej  czy  później  i  tak  się  wygadasz.
  *   Przypadek  sprawia,  że  poznajesz  kogoś  wyjątkowego,  w  ogóle
z  innego  wymiaru  i  na  dodatek  ten  ktoś  nie  ma  nic  przeciwko  temu
aby  kontynuować  znajomość  nie  tylko  poprzez  Irca.
  *  I  tak  najciekawsi  ludzie  mieszkają  najdalej.
  *  Przez  Irca  nic  nie  jest  tym  czym  się  wydaje...
   *  A  to  co  jest  tym  czym  się  wydaje,  tak  na  prawdę  nim  nie
jest:)))
  *  A  w  ogóle  to  co  ja  mogę  w  tej  sprawie  powiedzieć...
  *  I  tak  wszystko  się  kiedyś  kończy,  nawet  lag.

                                      ---  COBRETTI  ---

Hex Appeal - kolejne starsze demko.

Autor: Akardo

 Hex  Appeal  -  kolejne  starsze  demko.

 Następe  demo  jakie  mam  przyjemność  opisać  to  Hex  Appeal  grupy
Cascada.  Grupa  ta  to  prekursorzy  PC'towskiej  sceny.  Już  w  1990
roku  można  było  oglądać  ich  produkcje.  Jednak  rok  1991  był
rokiem  przełomowym  dla  nich  i  dla  PC'towskiej  sceny.  Wtedy  to
bowiem  powstało  wspaniałe  demo  Cronologia,  pokazujące,  że  PC'et
nie  nadaje  się  tylko  do  pracy,  ale  można  na  nim  również  robić  inne
ciekawe  rzeczy  -  np.  tworzyć  dema.  Program  ten  wymagał  tylko
zwykłego  AT'eka  i  obsługiwał  Covoxa.
 Od  tego  czasu  wiele  się  zmieniło.  W  demkach  widzimy  coraz bardziej
skomplikowane  efekty  graficzne,  o  których  w  erze  AT'eków  nam  się
nie  śniło.  Coraz  lepszy  jest  również  design  w  demach,  choć  ostatnio
czytałem  w  jakimś  magu,  że  demka  na  PC'ta  posiadają  tylko  ładne
efekty,  a  dobrego  designu  w  nich  całkowicie  brak.  Oczywiście  jest
to  bzdura,  bowiem  można  by  tu  wymienić  bardzo  dużo  dem  o
niesamowitym  wprost  designie,  choćby  produkcje  grupy  NoooN,  np.
Stars,  albo  Performance  Logic  Design  czy  Project  Angel  -  Impact
Studio.  Jeżeli  jednak  grupa  składa  demo  z  gotowych  procedur,  to
rzeczywiście  designu  jest  brak.  Najlepsze  produkcje  na  PC'ta  biją
na  głowę  dema  amigowskie  i  to  pod  każdym  względem.  Na  Amigę,
niestety   słabe   efekty  graficzne  przykryte  są  dobrym  designem.
Ostatnio  miałem  okazję  pooglądać  kilka  najnowszych  oraz  tych
starszych  (sławnych)  demos'ów  na  ten  komputerek  i  byłem  nieco
zdegustowany.  Np.  "wspaniałe"  demo  HardWired  ciekawie  się  tylko
zaczyna,  ale  później  to  już  jedna  wielka  nuda.  Gdybym  obejrzał  je
kilka  lat  temu  to  rzeczywiście  mógłbym  powiedzieć,  że  jest  to  hit,
ale  teraz  ...
  No,  dobra.  Nie  miałem  tu  pisać  o  designie,  amidze  czy  innych
rzeczach,  tylko  przedstawić  produkcję  grupy  Cascada,  a  mianowicie
Hex  Appeal.
   Jest  to  demo  z  1993  roku.  Na  scenie  dominowały  wtedy  grupy
takie  jak  :  Future  Crew  czy  Triton.  Cascada  została  tak  jakby
nieco  w  tyle.  Wysoką  pozycję  odzyskała  jednak  już  za  rok  na
ASM'94   kiedy   to   wystawiła   niesamowitą   wprost   produkcję,   a
mianowicie  demko  Holistic.  Choć  demko  to  zajęło  2  miejsce,  ja
uważam,  że  było  najlepsze  (zresztą  postaram  się  je  opisać  w
jednym  z  następnych  numerów  Wrotek).
Demko    Hex    Appeal    rozpoczyna    się    falującymi    napisami
z  logiem  grupy  i  innymi  tekstami,  a  po  nich  na  ekran  wjeżdża  tytuł
demka.  Co  do  muzyki  to  powiem  tylko,  że  napisał  ją  Zodiak  i  chyba
nic  więcej  nie  muszę  dodawać,  no  może  jedno  -  czad  !  Muzykę
możemy  odtworzyć  przez  SB,  Gusa,  speakera  czy  Covoxa.  Ciekawym
efektem,  jak  na  owe  czasy,  był  morphing  punktowy.  Na  ASM'94
zwycięska  grupa  EMF,  pokazała  go  również  w  swoim  demie  Verses.
Tutaj  widzimy  różnorodne  fraktale,  kule  złożone  z  punktów  czy
wreszcie  nazwę  grupy.  Wszystkie  te  przekształcenia  idealnie  pasują
do  muzyki  Zodiaka.  Tak,  naprawdę  to  demko  jest  bardzo  krótkie.
Oprócz   wspomnianego   wcześniej   morphingu   punktów,   możemy
zobaczyć  tu  jeszcze,  pokryty  animowanymi  bitmapami,  poruszający
się  sześcian  oraz  końcowy,  bardzo  ciekawie  rozwiązany,  scroll.
Jednak  mimo  swojego  wieku,  demko  to  ma  "coś"  w  sobie.  To  "coś"
sprawia,  że  jeżeli  odpalę  je  raz  odpalam  po  raz  kolejny  i  tak w kółko
kilka  razy.  Być  może  jest  to  muzyka  Zodiaka,  jednego  z  najlepszych
na  świecie  muzyków  scenowych,  może  jest  to  ciekawy  design,  a
może  zupełnie  coś  innego.  W  każdym  razie  warto  je  chociaż  raz
zobaczyć.  Wymagania  to  386  no  i  jakaś  karta  muzyczna,  choć  i  na
speakerze  "coś  tam  słychać".
                                         ---  AKARDO  ---

Sprostowanie.

Autor: REM


           Sprostowanie

 W  moim  artykule  pt.  "Raport  z  Próby  Generalnej  ]["  zamieszczonym
w  BN#4  napisałem,  że  utwór  Key  G  "Hunger"  został  już  wystawiany
na  innym  party  i  nie  powinien  być  wystawiany  na  PG  ][.Zaszła  tu
pomyłka,   za   którą   chciałbym   publicznie   przeprosić.Forgive   me
please  !

                                  REM  /  Dark  Legions

Virtual reality.

Autor: Cobretti

  Virtual  Reality.

    Tysiące,    milony    najdrobniejszych    porcji    informacji    na
sekundę,   transportowane   z  satelity  przekaźnikowego  na  Ziemię
wciąż   były   przechwytywane   przez   speców   z  Cybernetic  and
Bionic    Reality.    Bit    za    bitem    bez   przerwy   napływały  do
centralnego      komputera    korporacji    i    były    poddawane
wymyślnym,    jak    na    systemy    komputerowe   o   poczwórnej
dokładności,    torturom,    mającym    na    celu    odkodowanie
informacji  jaki  niósł  przekaz.
   Główny   komputer   nie   miał   z   tym  żadnych  problemów.  Był
wyspecjalizowany    w    łamaniu    zabezpieczeń    i   w   czasie
rzeczywistym,    na    bieżąco,    analizował    dane  i  dostosowywał
sposoby  odkodowywania  tajnych  informacji.
   Cała    sala    lśniła    w    bieli,    gdzie  niegdzie  pobłyskiwały
lampki      kontrolne      a    systemy    wspomagania    sztucznej
inteligencji      starały      się    wyłapać    najbardziej    znaczące
wyrazy-klucze,  mogące  nieść  potencjalnie  ważne  informacje.
   Systemy   wyszukiwania   typu   Smart   były   już   tutaj   mało
przydatne,    algorytmy    przeszukiwania    i  analizy  stanowiły  o
tym    czy  gdzieś  tam,  daleko  w  głębi  kosmosu,  ludzkiemu  życiu
nie  zagrażało  niebezpieczeństwo.
   W   pewnym   momencie   biała  sala  ożyła,  nie  zdarzało  się  to
często   bowiem   z   regóły   komputer   sam  mógł  przeanalizować
przekaz  i  zdecydować  o  jego  małej  przydatności.  W  tej  chwili
miał    albo    problem,   albo   zawarte   w   przekazie  dane  miały
fundametalne   znaczenie   dla   bezpieczeństwa   lub   sytuacji   ludzi
na  Torp'ie,  w  21  koloni  karnej.
    -    Nie  jest  możliwe  jednoznaczne  zdefiniowanie  przekazu  nr
17-13-17-47-235-ACCQAW    z    bazy   na   Torp'ie.   -   Meldunek
powtarzał    się   co   12   sekund,  czekając  aż  ktoś  wreszcie  go
przejmie  i  stwierdzi  o  co  tak  na  prawde  chodzi.
   Spece    z    CBR    zareagowali    jak   zawsze...  flegmatycznie  i
ospale.
   -   Hej,   Sleem,   idż   to   wyłączyć   i   załaduj  tą  fraze  do
słownika,    niech  na  drugi  raz  nie  zawraca  nam  głowy.  -  Beher
nie    mogł   sam   pójść   bo   akurat   studiował   plany   budowy
komputerów    w    nanotechnologiach   i  wciąż  nie  mógł  zrozumieć
jednej  rzeczy.
   Sleem,    jak    to    Sleem,    wstał  od  stolika  i  powoli  poszedł
zobaczyć  co  się  stało.
   -   Sleem,   jak   to   możliwe,   żeby  komputery  mogły  być  tak
małe,    że    mógłbym   ich   nie   zauważyć???   Sleem,   kurcze,
wyobrażasz   sobie  że  można  by  na  Twoim  zakutym  łbie  postawić
cały    ośrodek    obliczeniowy??    -   wyrażnie   rozbawiony  znowu
zagłębił   się   w   najnowszych   opracowaniach   ze   Space   and
Science.
   -   Taaak   Beher,  tak  samo  jak  można  by  Twoją  gębą  straszyć
dzieciaki    na    filmach    VR.    -    Sleem  wyglądał  tak  jakby  się
własnie  obudził.  Pewnie  tak  samo  się  też  czuł.
   Kobiecy    głos  cały  czas  powtarzał  ten  sam  tekst.  Ale  żadna
kobieta    nie   musiała   użyczać   swojego   głosu,  komputer  sam
potrafił    generować    odgłosy  naturalne  nie  do  odróżnienia  od
rzeczywistości.
   -    O  cholera,  żeby  ingerować  w  strukturę  atomu  trzeba  mieć
dobry    wzrok,    a    ja    noszę    okulary.  He,  he,  he.  -  wyraźnie
rozbawiony     tekstem     Beher    odrzucił   gazetkę   na   pulpit
sterowniczy  i  rzucił  na  trójwymiarowy  ekran  gierke.
   Grali      prawie      codziennie,    szczególnie    bawił    ich
czterowymiarowy   tetris   i   parę   genialnie  wykonanych  programów
symulujących    nalot  obcych  cywilizacji  na  Ziemię.  Pełna  gama
odczuć:    zapach,    dźwięk,    trzy    wymiary,    reakcja  na  myśli,
symulowanie    stanów    psychicznych...    Tak!!  Można  było  nawet
umrzeć  ze  strachu,  te  gry  wymagały  badań  psychiatrycznych  do
ich    używania.  Nie  można  było  przesadzić.  Pamiętał  przypadek
gdy     twórcy    tego   oprogramoania   w   celach   testu   zabili
najprawdziwszego     człowieka.     'I    to    tylko    dlatego   zeby
sprawdzić  jego  reakcje  na  prawdziwy  strach'  -  pomyślał.
   Z    zamyślenia   wyrwał   go   głos   Sleem'a   brzmiący   przez
interkom.
   -   Beher,   rusz   dupsko   i   chodź   na  dół.  Ja  tego  też  nie
rozumiem,    nie   dziwię   się,   że   komputer   nie   mogł   tego
rozgryźć.
   -   Idę,   już   idę,   czy   na   prawdę  bezemnie  już  sobie  nie
możesz  poradzić?  Czy  będę  Ci  musiał  trzymać  jak  będziesz  się
chciał    odlać??   Sleem   do   cholery,  masz  mózg  więc  przestań
myśleć    jajami.    Chyba  jesteś  najlepszym  specem  od  kodowania
więc    jak    komputer    nie  wydolił  to  sam  się  tym  zajmij  a  nie
pociskaj    mi    kitów,   że   czegoś   nie   rozumiesz.  W  końcu  ja
jestem     tylko     szefem,     i    moja    ingerencja    w    te...
   -   Czy   Ty  się  nigdy  nie  zamkniesz  Beher??  -  przerwał  mu  w
pół  zdania.  -  Patrz  i  powiedz  mi  co  to  znaczy...

   '    Oni    to    Oni,    nie    pytajcie.  Pojawią  się  tak  nagle  jak
tutaj.    Śmierć    i    Oni    to  jedność.  Nikt  nie  przeżył,  ja  też
uległem  zniszczeniu.  Czas  wsteczny:  1.
                          Rio-Er-12  -  komputer  bazowy      '

   -    Sleem,    chłopcy    na  górze  robią  sobie  z  Ciebie  jaja,  to
wszystko.    Czy  ty  na  prawdę  nie  widzisz,  że  to  nie  ma  sensu.
Obejdź      standardowe    procedury,    spróbuj    kodów    jakie
przerabialiście    w    podstawówkach,  to  musi  być  dobry  dowcip.
Czy   Ty   na   prawdę   nie   możesz   mnie   wołać  w  ważniejszych
sprawach.   Odrywasz   mnie  od  najlepszych  gierek  jakie  storzyły
firmy  komputerowe  od  3  lat.
   -  Zamknij  sie  Beher.  To  poważna  sprawa,  myślisz,  że  gadasz
z   amatorem?  Oni  nie  mają  szans,  kodowanie  omawiane  w  szkole
to    dla   mnie   kaszka   z   mleczkiem,   myślisz,   że   tego  nie
sprawdziłem.    To    co  widzisz  przyszło  rzeczywiście  z  bazy  na
Torp'ie    i    ma    znaczenie   właśnie   takie  jakie  ma.  A  wogóle
przekaz    był    nie  zaszyfrowany  i  nie  pochodził  od  człowieka.
Nadał   go   komputer   główny   i   to   w  czasie  wstecznym.  -  na
chwile  zawiesił  głos.
   -   Czy   Ty   wiesz   co   to   znaczy  czas  wsteczny,  Beher??  -
umilkł.
   -    Chcesz    powiedzieć,   że   czas   wsteczny   rzeczywiście
istnieje??  Słyszałem  o  tym  zjawisku,  ale  nigdy  nie  dane  było
mi    to    zobaczyć   na  własne  oczy,  to  jest  ponoć  niemożliwe  z
technicznego  punktu  widzenia.  Przecież  czas  wsteczny  był  jak
dotąd     możliwy     do   uzyskania   tylko   w   technice   Virtual
Reality,    ale    tam    było  to  proste.  Wystarczyło  sie  cofnać  w
czasie   i   jeszcze   raz   spróbować   wykonać  pewne  czynności,
zresztą  wszystko  załatwiał  komputer.
  -   No  więc  wyobraź  sobie  Beher,  że  chyba  mamy  na  prawdę  do
czynienia    z  czasem  wstecznym.  Ten  komputer  nadał  to  po  jego
zniszczeniu.    Wiem,    że    brzmi    dziwnie,  ale  chyba  na  tym  to
polega.  Jakimś  cudem  potrafił  po  swoim  unicestwieniu  zmienić
bieg    czasu,    wysłać  informację  dla  nas  na  Ziemię  i  ponownie
zginąć.
   -   Bez   sensu!!   Skoro   mógł   cofnąć   czas  to  mogł  zmienić
również   bieg   wydarzeń!   -   Na   twarzy   Behera  malowało  się
zdumienie     i    zaczął    myśleć,    tak   intensywnie,   że   nagle
usłyszał  siebie  z  przed  chwili:
   -   Bez   sensu!!   Skoro   mógł   cofnąć   czas  to  mogł  zmienić
również  bieg  wydarzeń!
   Tym   razem   coś   go   ruszyło,   przypomniał   sobie   te   gry
komputerowe,     które    tak    dobrze    potrafiły    naśladować
rzeczywistość,   że   aż   trudno  było  rozróżnić  fikcję  od  prawdy.
Nagle  zrozumiał.
   -    Sleem.    Wiem  w  czym  jest  problem.  -  zadowolony  spojrzał
na  kumpla  z  ośrodka.
   -   Taaa,  no  wiec  mów  bo  ja  ciągle  nie  rozumiem  o  co  chodzi
z  tym  przekazem.  -  Sleem  dalej  zastanawiał  się  co  może  nieść
za  wiadomość  ten  strzepek  informacji.
   -    My    gramy!    Ty,   ja,  ten  dziwny  tekst,  ten  ośrodek  -  to
gra!    Wystarczy    siłą    woli    zakończyć    grę  i  bedziemy  znowu
wśród   żywych.   Nie   wiem   jak   Ty,   ale  ja  bym  się  z  chęcią
skupił    nad    czym   innym.   -   Teraz   mu   ulżyło,   rozgryzł
problem.
   -    Zgadzam    sie.   Jakieś   czasy   wsteczne,   antymateria,
nanotechnologie,    ciekawe  co  jeszcze  byśmy  wymyślili.  O  mały
włos    a  byśmy  zapomnieli,  że  to  gra!  Czy  Ty  wiesz  co  mogłoby
się  wtedy  stać??  -  teraz  faktycznie  zabrzmiało  to  groźnie.
   Problem   w   tych   grach   polegał  na  tym,  że  sterowanie  grą
wymagało    ingerencji    ze  strony  człowieka.  Tylko  własna  wola
mogła   zakończyć   ten  pojedynek  z  komputerem  w  całkiem  innym
świecie.   W   świecie   VR,   w   którym  programy  miały  wpływ  na
psychikę,    odczucia    i    były    w    stanie  przejąć  kontrole  nad
organizmem.
   Tak,    zaczęło    sie    to   od   pomysłu   zdolnego   studenta
informatyki.    On    wpadł  na  genialny  algorytm  samouczenia  się
programów  i  sposoby  wpływania  VR  na  ludzką  psychike.  Zresztą
stosowano  to  później  w  medycynie  i  symulatorach  bojowych  dla
piechoty    kolonialnej.    To  była  twarda  szkoła,  z  tą  różnicą,
że    tam  nad  graczami  czuwał  automat  czasowy,  a  tutaj  Sleem  i
Beher  byli  zdani  tylko  na  siebie.
   -  Sleem,  słyszysz  mnie,  wstawaj.  -  Beher  próbował  podnieść
kumpla    z    zimnej    posadzki.    Nie    wiedział  dlaczego  stracił
przytomność.
   Sleem  leżał  nadal,  po  chwili  zaczął  reagować  normalnie  ale
niczego  tak  na  prawdę  nie  był  pewien.
   -    Sleem,   jest   problem.   Nie   wiem   na   jakim   poziomie
wewnetrznym    jesteśmy  i  jak  długo  gramy  w  tą  cholerną  gre.  -
Oczy    utkwił    w  przyjacielu,  w  nadzieji,  że  otrzyma  od  niego
odpowiedź.
   -   Ja   też   nie   wiem   jak  głęboko  zabrnęliśmy  w  to  bagno.
Jeśli    gramy  zbyt  długo  to  nie  dziwie  się  dlaczego  straciłem
przytomność.    Organizm    musi    odpocząć,  pamiętasz  te  badania
jakie  wykonywali  ludzie  z  SRTR  nad  wpływem  snu  na  człowieka.
Wytrzymuje    się    maksymalnie    4,    5  dni.  Potem  tracisz  mowe,
przestajesz   słyszeć,   musisz   się   przespać   bo   inaczej   umrzesz.
-    powiedział    to   tak,   jak   by   sam   w  to  nie  wierzył,  ale
wyraźnie  coś  się  z  nimi  działo.
   Z  reguły  gracze  nie  zapędzali  sie  daleko,  poziom  drugi  lub
trzeci    wystarczał  w  zupełności.  Cieżko  było  zakończyc  grę  i
być    dalej   w   grze   pamiętając   o   tym.   Tak   więc   poziom
zagłębienia    w    gry   w   grze  nie  mógł  być  zbyt  wielki.  Można
było    zgubić    panowanie    nad   tym,   gdzie  się  teraz  człowiek
znajdował  i  to  mogło  doprowadzić  do  szaleństwa.
   -    Gdzie  byliśmy  ostatnio?  Beher,  do  cholery  rusz  głową  bo
zginiemy    w    tej  grze  i  to  nie  ze  strachu  a  z  wycieńczenia  i
na   dodatek   tego  wcale  nie  odczujemy.  Mam  wrażenie,  że  wiem
jak    działają    narkotyki    i    środki  dopingujące.  To  jest  coś
takiego    jak    ta    gra.  Myślisz,  że  jest  wspaniale  ale  tak  na
prawde    jesteś    zmęczony   i   wycieńczony.   To   zabójstwo  dla
ciała.    Boję    się,  Beher.  -  spuścił  oczy  i  opuścili  następny
poziom.
   -    Nic    nie    mogę  poradzić,  za  daleko  zabrnęliśmy.  Tu  jest
jakaś  ciemna  ulica,  nie  za  bardzo  widać  gdzie  moglibyśmy  się
udać.   W   ogóle   zaczynam   się   bać,  że  opuszczanie  poziomów
zagłębienia   to   tylko   symulacja   i   tak   na   prawdę  możemy
wchodzić    jeszcze    głębiej.    Jak  to  sprawdzić?  -  spojrzał  na
Sleema    i  ich  spojrzenia  skrzyżowały  się.  Wyglądali  obaj  tak
samo.    Strach    tkwił    w    ich  oczach  i  bali  się,  że  nigdy  nie
opuszczą  tej  gry.
    Najgorsze  było  to,  że  tej  gry  rzeczywiście  mogli  nigdy  nie
opuścić,    zasilanie    było    podtrzymywane    przy    braku    prądu
poprzez  MPS'y.  Pozostało  im  kluczyć  tak  samo  jak  człowiekowi
zagubionemu  na  pustyni,  bez  mapy,  wody  i  kompasu.  Tak,  mieli
tak  samo  małe  szanse.
   -    Sleem,   patrz,   widzisz   ten   samochód??   Przy  nim  jest
człowiek,  zapytamy  go  gdzie  jesteśmy.
   -    To    na    nic,  nie  wiemy  czy  on  jest  prawdziwy...  zresztą
jest    jeszcze    jeden    problem,    musimy    uważać,  żeby  się  nie
rozdzielić.   Na  razie  byliśmy  razem,  ale  nagle  możemy  znaleźć
się    na    innych  poziomach  gry.  Na  wszelki  wypadek  nie  myśl  o
tym...  -  Sleem  odwrócił  głowę  od  samochodu  i  zaniemówił.
   Został   sam,   teraz   już   nawet   nie   był   pewien   czy  zna
jakiegoś  Beher'a,  niczego  nie  można  być  pewnym  w  tej  grze  za
wyjątkiem  tego,  że  można  z  niej  nie  powrócić.
   'Przecież  grałem  w  nią  tysiące  razy,  zawsze  udawało  mi  się
wrócić,    co    jest?'  -  zastanawiał  się  w  myślach.  'Rusz  głową
Sleem,    przecież    musisz    coś    wymyślec.  A  może  ci  sie  tylko
zdawało,  że  grałeś?  Może  to  jest  Twoja  pierwsza  gra,  może  to
ci    sie    tylko  śni,  otwórz  oczy,  no  dalej  Sleem,  zrób  to!'  -
jego  wysiłki  spełzły  na  niczym.  Znalazł  się  właśnie  w  łóżku.
Śnieżnobiała     pościel   i   delikatne   pukanie   do   drzwi...   'Nie!'
-  pomyślał.  'Mam  dość,  dłużej  tego  nie  zniosę.'
   Chaos,    pustka,    odwieczna  przepaść,  bezmiar  czasu,  bezład
materii,    koszmar.  Wszystko  naraz,  i  nic  w  tym  samym  czasie.
Wyłączył  się  maksymalnie,  przestał  myśleć.  Zaczął  zachowywać
sie     jak     rasowy   gracz.   Wyimaginowane   fazowniki   plazmy
pojawiły    się    w    jego    dłoni.    Od    strony  zabudowań  jakiejś
starej    fabryki    widać  było  plac  boju.  Skierował  się  w  tamtą
stronę.    Dwa    potężne    Tropery    stały   na  swoich  miejscach  i
czekały   na   walczących.   Nie   widział   czemu  nie  było  wokół
ludzi,    w    powietrzu    unosił  się  tylko  swąd  spalonego  ciała,
okolica  wyglądała  na  opuszczoną.  'Jakiś  ładunek  termiczny'  -
pomyślał  i  zaczął  wchodzić  po  schodkach  do  kabiny  Tropera.
   Usiadł,    spojrzał    na    konsole  sterowniczą,  włączył  głowny
przełącznik    zasilania,    założył    kask.    Gdzieś    w  trzewiach
maszyny    dał    się    słyszeć   szum   silników   i   siłowników
pneumatycznych.  Jego  przekrwione  oczy  wyrażały  wszystko,  nie
musiał    posługiwać    się    myślami,    miał    tylko   jeden   cel  -
zabawić   się   na   całego,   zanim  umrze  w  tej  grze  bez  końca.
Odprężył     się,   rozluźnił  wszystkie  swoje  mięśnie,  ogarnął  go
spokój,    poczuł    przypływ    mocy.    Zamyślił    się   na   chwile.
Przecież  gdzieś  tam  poza  grą,  zostawił  rodzine,  żonę,  córkę,
przyjaciół...    a  może  to  też  były  tylko  wyobrażenia.  Nagle  z
zamyślenia   wyrwał   go   potężny   wybuch   na   masce  Tropera  i
usłyszał  znajomy  głos
  -  Zginiesz  Sleem,  jak  pies...
   -    Beher,    oszalałes!    To    ja!  Skąd  się  tu  wziąłeś?  Opanuj
się!  Nie  możesz  tego  zrobić,  Beher!
   -   Takie   są   reguły   tej   gry   Sleem,   zapomniałeś?   -  na
monitorze    przekazującym    obraz    z    drugiego   Tropera   Sleem
ujrzał   twarz   przyjaciela   wykrzywioną   w   śmiertelnym   grymasie.
   -    Ty    nie  istniejesz  Beher,  to  tylko  sen...  -  sam  już  nie
wierzył    we    własne  słowa,  drugi  pocisk  grawitacyjny  powalił
Tropera  na  ziemie.
   W   tym   momencie  Sleem  znowu  odżył,  przypomniał  sobie  swój
cel.     Przestać     myśleć,     zacząć    zabijać,    wyeliminować
przeciwnika     z     gry.     Odżył,   zapomniał,   zamienił   się  w
morderce.    Potężne    siłowniki    stękneły   i   całą   swoją  mocą
podniosły    Tropera    z  powrotem  do  pozycji  wyjściowej.  Zaczął
się    morderczy    wyścig  o  pozycję  w  jak  najlepszym  miejscu  na
polu      walki.    Wszędzie    istniały    resztki    budowli,    jakieś
wieżyczki  strzelnicze,  za  które  można  było  się  ukryć.
   Następny    przełącznik    i    blastery    Tropera  uzbroiły  się  w
pociski  jonowo-plazmowe.  Beher  tylko  na  to  czekał,  spokojnie
zbliżał   sie   w   strone   zburzonego   muru   za   którym   Sleem
przygotowywał     sie    do    bezpośredniego    starcia.    Swoje
poczynania     śledzili    na    skanerach,    symulowane    przez
oprogramowanie  w  pełnych  trzech  wymiarach.
   Nagle    Sleem    znalazł   się   na  pokładzie  myśliwca  i  zaczął
pikować  w  dół,  wprost  na  skały  Diabelskiego  Kanionu.  Jeszcze
dobrze    nie    wczuł    się  w  rolę  pilota,  gdy  nagle  zrobiło  się
ciemno  i  usłyszał  głosy  ludzi.
   -    Przestań  Jake,  to  może  się  odbić  na  jego  psychice,  może
zacząć    traktować    normalny    świat    jak   grę  VR.  Nie  poradzi
sobie    potem    z   samym   sobą.  -  Sleem  starał  sie  od  dłuższaj
chwili    przerwać    ten   test   i   teraz   mówił   do   głownego
projektanta  systemów  VR.
   -    Jasne    Sleem,  wyłączyłem  już  symulator.  Za  chwilę  Beher
dojdzie  do  siebie  i  przestanie  grać.  Spokojnie.
   Slemm  już  nie  panował  nad  sobą.  Zastanawiał  się  czy  tak  na
prawdę   nie   nazywa   się   Beher.   'To  w  końcu  jak,  Sleem  czy
Beher?   Kim   ja   jestem,   kogo   ja   udawałem.   To  znaczy,  że
spotkałem   sam   siebie   i   z   samym  sobą  chciałem  walczyć?  A
gdybym  tak  się  zabił  to  zginąłbym  na  prawdę?'  -  nie  kojarzył
niczego,    nawet    był  pewny,  że  dalej  gra.  Zaczął  szlochać.  W
końcu  rozpłakał  się  jak  dziecko.  Załamał  się  zupełnie...

3  lata  potem.
   Przybywało    coraz    więcej    ludzi    umysłowo  chorych,  którzy
twierdzili,  że  są  wciąż  w  grze  i  nie  mogą  przerwać  jej  toku.
Liczba  wypadków  śmiertelnych  zwiększała  się  z  roku  na  rok...
  Miedzynarodowa   Unia   Komputerowa   w   roku   2012  zabroniła
używania    gier    komputerowych  VR.  Ale  na  rynku  gry  tego  typu
były   największym   rarytasem.   Zaczął   kwitnąć   nielegalny   handel
grami  VR.  Stały  się  one  najbardziej  cennym  towarem  na  rynku.
Zastępowały      używki,      naturalne      potrzeby,      rodziny,
przyjaciół.    Były    najgorszą    plagą    XXI    wieku.    Ale  tak  na
prawdę    najgorsze  było  to,  że  nikt  nie  potrafił  już  do  końca
rozróżniać    tych    dwóch    światów.  A  może  świat  nie  istnieje,
może  to  też  tylko  gra...


                           >>  Cobretti  <<

Paper votes.

Autor: V.I.P.

Paper  votes.

Jeśli  czytaliście  czwarty  numer  Wrotek,  to  istnieją  duże  szanse,  że
wypełniliście  także  votkę  do  piątego  issue.  Jak  wiecie  była  ona
papierowa,  co  jest  jeszcze  niezbyt  popularne  na  scenie  PC,  tym
bardziej,  że  komuś  ubzdurało  się,  że  paper  voty  to  komercja  w
stylu  JTX'a  :(.  Oczywiście  jest  to  całkowita  bzdura,  ponieważ
papierowe  voty  istnieją  już  od  dawna  na  scenie  C64  i  JTX  nie
wpadł  na  żaden  nowy  pomysł.  Inna  sprawa,  że  jego  votka
rzeczywiście  nie  była  zbyt  udana.  Nasz  votesheet  do  numeru
czwartego  też  był  do  kitu,  ale  w  końcu  robił  go  muzyk  i  nie  można
mieć  do  niego  o  to  pretensji.
Z  moich  obserwacji  wynika,  że  nasza  ostatnia  votka  spodobała  się
Wam  co  zachęca  do  dalszej  pracy  i  wydawania  votki  w  jej  dotych-
czasowej  formie  czyli  na  papierze.
Niestety  jest  to  również  dla  mnie  jako  swappera  ByteLanD'u  duże
utrudnienie,  ciągłe  bieganie  na  xero,  wysyłanie  tony  listów,  itp.
Poza   tym   o   ileż   łatwiej   jest   spreadować   votkę   w   pliku.
Następna  sprawa.  Wielu  z  Was  nie  chciało  xerować  votki  i  rozesłać
do  swoich  contaxów  ze  sceny  o  co  tak  usilnie  prosiłem  w  swoich
listach.  Rzeczywiście  dużo  prościej  jest  skopiować  jeden  plik  i  mieć
problem  z  głowy.  Tutaj  należą  się  podziękowania  dla  AkiRy,  który
jako  jeden  z  nielicznych  zareagował  na  moją  prośbę.  Dzięki  Adam  !
Niektórzy  zarzucali  nam  również,  że  votkę  robił  człowiek  ze  sceny
C64.  Sorry,  koledzy,  ale  u  nas  nie  ma  jeszcze  takiego  zwyczaju  i
trudno  znaleźć  kogoś  kto  zająłby  się  tworzeniem  takiego  cuda,
a  goście  z  C64  są  naprawdę  dobrzy  o  czym  mogliście  przekonać  się
na  własne  oczy  oglądając  votę.
Oczywiści  były  pewne  niedociągnięcia  jak  choćby  brak  rubryki  intra,
ale  nie  ma  róży  bez  kolców......
Kończąć  chciałbym  podziękować  wszystkim  za  wypełnioną  votkę  i
życzyć  udanej  lektury  kolejnych  artykułów  w  naszym  zinie.

                                      V.I.P.  /  ByteLanD

P.S.  Przykro  mi,  ale  muszę  napisać,  że  niektórzy  z  Was  mimo  to,  że
    wysłałem  do  nich  specjalny  list  z  prośbą  o  wypełnienie  votki
    nie  odezwali  się  do  tej  pory  co  uważam  za  drobny  nietakt.
    Postarajcie  się  wypełnić  votki,  bo  tylko  wtedy  nasze  chartsy
    będą  mogły  być  w  pełni  obiektywne  i  odzwierciedlające
    Wasze  upodobania.

Nowe płyty.

Autor: Q-Sound

    Kontynuując  wątek  z  poprzednich  numerów  jeden artykuł poświę-
cam  jak  zwykle  muzyce  TECHNO...
Coraz  większa  popularność  tego  brzmienia  odzwierciedliła  się  ostatnio
(piszę  to  w  styczniu)  dosyć  dużą  ilością  wydanych  płych  ...Zajmę  się
głównie  RAVE  i  TRANCE  bo  HC  to  mnie  nie  rusza....
So,  here  we  go:

     'RMB'  -  najstarsza  z  omawianych.Długą  na  nią  czekałem  ,  ale
nie  była  tym,  czego  oczekiwałem.  Kilka  dobrych  kawałków  ('pass-
port  to  heaven','land  of  the  rising  sun'),  ale  tez  kilka  ostro  zakręco-
nych  i  nudnych  ('rivers  edge','chakka  chakka').  Jednym  słowem
nie  jest  źle  można  posłuchać,  ale  są  lepsze  -  ocena[0..5]  ->  3...

     'DUNE'  -  była  następna  po  RMB  i  zrobiła  już  lepsze  wrażenie...
Mamy  trochę  inne  gusta  z  Gothrekiem  bo  jemu  bardziej  podobała
się  płyta  RMB,  ale  musi  mi  na  pewno  przyznać,  że  'the  spice'  albo
'up'  są  naprawdę  wyjebiste  przy  względnej  przeciętności  kawałków
z  'this  world  is  yours'...ocena[0..5]  ->  4...

    'TECHNOHEAD'  -  niektórzy  z  przerażeniem  wyłączą  komputer,  ale
ci  którzy  tego  nie  zrobili  niech  wiedzą,  że  'I  wanna  be  a  hippy'  to
był  chyba  żart  bo  jest  nieporównywalny  z  wszystkimi  kawałkami  na
płycie  'HEADSEX'.  Wszystkie  12  utworów  to  już  ostre  brzmienie  zbli-
żone  do  HC  chociaż  'get  stoned'  może  zwalić  z  nóg  każdego RAVE-
maniaka....ocena[0..5]  ->  4...

     MARUSHA  -  płyta  na  którą  czekałem  z  największą  niecierpliwo-
ścią.  Ona  jest  genialna  i  tym  razem  też  się  nie  zawiodłem...Dosłownie
tylko  jeden  utwór  z  10  jest  zdeka  przykry  a  reszta  to  zupełny  czad!!!
Kawałki,  które  znamy  z  teledysków  są  oczywiście,  ale  trzeba  posłu-
chać  całej  reszty  ...ocena[0..5]  ->  5...mała  uwaga:  przy  słuchaniu  pie-
rwszego  utworu  nie  wyłączej  magnetofonu  lub  CD-ka  to  taki  kawałek
a  nie  zjebana  płyta  czy  kaseta...

       'LOVE  MISSION'  -  topodwójna  składanka  różnych  utworów.
Każdy  może  znaleźć  tu  coś  dla  siebie  (rave,trance,etc.).  Dziwnym
trafem  kupiłem  bardzo  słabą  kopię  i  czasami  się nieźle wkurwiam przy
fajnym  kawałku,  bo  większość  dżwięków  jakie  słyszę  to czyste szumy
ocena[0..5]  ->  3
    'TECHNO  TRAX  vol.  14'  -  znowu  podwójna sładanka różnych ras
utworów.  Są  na  niej  kawałki  starsze  i  te  dosyć  nowe,  które  w  wię-
kszości  mogą  przukuć  uwagę  słuchającego,  niestety  niektóre,  tak  jak
na  większości  składanek  są  jak  szczoch  krokodyla...ocena[0..5]  ->  3+


                                          Q-Sound
ppysznik@panamint.ict.pwr.wroc.pl

Tubylec.

Autor: Cobretti

   Tubylec

  -  I  catch  you!
   Powiedział  i  poszedł  go  szukać.  Zaszedł  do  doliny  dziwnych
słów  i  oniemiał.
   -   Jak   daleko   stąd   do   krainy  wiecznych  łowów?  -  spytał
niepewnie.
  -  Od  tego  drzewa  i  w  pizdu!  -  odparł  tubylec.
  -  Nie  rozumiem.  -  stwierdził  po  namyśle.
   -    Fuck    you,    asshole!  -  odparł  tubylec  znikając  w  cieniu
zachodzącego  słońca.
    -    Mówi  się  trudno.  -  rzekł  z  miną  rozwarstwionej  sklejki.
-  Spytam  kogoś  innego.
  Więc  szedł  i  szedł  i  szedł  aż  zaszedł  w  ciążę.
   -    Co    robić  mam,  mój  brzuch  jest  nienaturalnie  wypukły.  -
Krzyknął.
   -    Pierdol    się  na  jeża!  -  wrzasnął  tubylec  pojawiając  się
ni  stąd  ni  zowąd.
   -    Nie    jest   sprawą  łatwą  prowadzić  z  tobą  konwersację.  -
rzucił  od  nie  chcenia
   -    Chuj    mnie   to   kurwa   obchodzi.   -  I  rzeczywiście,  nie
obchodziło  go  to  zbytnio.
  -  Dlaczego?  -  zagadnął.
   -    Ty  wyjebana  kupo  gówna,  pierdolony  wyjebku,  nie  widzisz
kurwo,    że    prosty    język    tu    nie    wystarcza.   -   I  tubylec
pierdnął  na  pożegnanie.
   Został    znowu   sam,   rozważając   położenie   w   jakim   się
znalazł.     42    stopnie    długości    południowej    i   18   stopni
szerokości    wschodniej.    Nie    najlepiej.    Czas    nie  był  jego
sprzymierzeńcem.  Zapadała  noc.  ....zapadła.
   -   Czas   nie   chuj,   nie   stanie!   -   znowu  ten  zbzikowany
tubylec.
   -   A   chuj   mnie   to  kurwa  obchodzi  ty  dupku  żołędny,  może
twoje    pierdolone    słownictwo    nikomu    kurwa  do  pierdolonego
szczęścia     nie     jest    potrzebne,  jest  zajebiście  przejebane,
ale    pierdolcu    nikotynowy,    nikt    mi    kurwa    nie  będzie  się
wpierdalał  w  moje  kurwa  osobiste  sprawy.  -  huknął.
   Tym    sloganem    zjebał  tubylca  z  nóg.  Ten  pierdalną  o  glebę
swoją  zakutą  pałą  i  nagle  wszystko  stało  się  jasne.
   -   Przepraszam   za   moje   zachowanie,   już  więcej  nie  będę
używał    tych    wulgarnych    słów.    Nie    wiedziałem  jak  jest  to
odbierane  przez  innych,  dopiero  ty  mi  uświadomiłeś  jak  czuję
się   taki   ktoś   kto   z   tobą   rozmawia   i  wrzuca  w  kontekst
całkowicie  zbędne  wyrazy.  Poprawię  się  i  jeżeli  mogę  w  czymś
pomóc  będę  wdzięczny.  -  skomentował  to  tubylec.
    -    Cieszę  się,  że  moje  działanie  przyniosło  jakiś  efekt.  -
powiedział.
   Słońce  zaszło.  Z  boku  słońca  widać  było  małą  wypukłość...
  -   Szukam   krainy   wiecznych   łowów   -  kontynuował  -  muszę
znaleźć  jednego  wiecznego  łowa,  obiecałem  na  początku,  że  go
złapię.
   -    Skieruj    się    tam    gdzie  podpowiada  ci  serce.  -  odrzekł
tubylec.
  -  Idź  na  północ.  -  podpowiedziało  serce.
   I  udał  się  na  północ.  Jeszcze  tylko  drugie  północ  i  będzie
dzień.    Rano  doszedłszy  do  krainy  wiecznych  łowów,  skierował
swe  kroki  do  chaty  majaczącej  na  horyzoncie.
   -  Idźcie  do  chaty  majaczącej  na  horyzoncie  -  powiedział  do
swych  kroków.
  -  Majak,  majak,  majak.  -  majaczyła  chata.
  Na  górce,  na  której  stała  chata  spotkał  wiecznego  łowa.
  -  Aloha!  -  powiedział  wieczny  łów.
  -  Niestety,  nie  mówię  po  hawajsku.  -  odrzekł
   -    Cześć!  Teraz  rozumiesz?  -  rzucił  od  nie  chcenia  wieczny
łów.
   -  Jasna.  Teraz  gra.  Więc  jestem,  obiecałem  na  początku,  że
cię  złapię,  więc  cię  mam.  -  skonstatował.
  -  Niestety,  nie  masz  mnie.  -  rzekł  wieczny  łów  i  znikł.
  Cała  historia  zaczęła  dziać  się  od  początku...

                              >>  Cobretti  <<

Krótki felieton o kompresji danych.

Autor: Fish

Krótki  felieton  o  metodach  kompresji  danych.

Można  dostrzec  dwa  rodzaje  kompresji:
-  ilościową,
-  jakościową.

*  Ilościowa.
Ilościowa   dotyka   sedna   problemu   a   jednocześnie   wielokrotna
kompresja   i   dekompresja   nie   powodują   w   niej   utraty   żadnej
części   informacji.   Jest   ona   po   prostu   wiernie   zakodowywana
i  rozkodowywana.  Zwykle  wykorzystuje  się  częstsze  występowanie
pewnych  kodów  w  całym  lub  części  pliku  zapisując  je  jako  ciągi
bitowe   o   długości   odwrotnie   proporcjonalnej   do   częstości.
Można  spotkać  kompresję  ilościową  realizowaną:
-  statycznie  -  dane  są  przeglądane  w  całości  po  czym  w  całości
  następuje  ich  kompresja  lub  dekompresja
-  dynamicznie  -  dane  w  miarę  nadchodzenia  kolejnych  bajtów
  (a  raczej  bitów)  są  kompresowane  lub  dekompresowane
Kompresja  realizowana  dynamicznie  może  mieć  gorsze  parametry
jednak  z  drugiej  strony  może  lepiej  dostrajać  się  do  fragmentów
o  innym  charakterze  danych.  Dla  przykładu  możemy  mieć  zbiór
danych   w   którym   częstość   każdego   kodu   jest   jednakowa.
Jednocześnie   może   być   tak,   że   zbiór   jest   posortowany   a
poszczególne   kody   występują   wielokrotnie.   Wystarczy   podzielić
go  a  okaże  się,  że  otrzymane  fragmenty  są  łatwo  kompresowalne.
Z  tego  powodu  kompresja  dynamiczna  jest  stosowana  znacznie
częściej.

*  Jakościowa.
Jakościowa  służy  temu  samemu  celowi,  ale  dopuszcza  zmianę
danych.   Takie   zjawisko   jest   dopuszczalne   np.   przy   zapisie
obrazów.  Ogólnie  stosowane  metody  to  zwykle  kompresja  ilościowa.
W   wyspecjalizowanych   zastosowaniach   jak   np.   zapis   obrazów
stosuje  się  również  kompresję  jakościową.

*  Podsumowanie  metod.
Metody  kompresji  danych  są  istotne  dla  każdej  bazy  danych.
Dane   są  zwykle  obszerne  i  jeśli  można  znaleźć  metodę  ich
upakowania   warto   to   uczynić.   Metody   ogólnie   stosowane   jak
np.   kompresja   Huffmana   dają   dla   prawie   wszystkich  rodzajów
danych  kompresje  rzędu  2:1,  nie  zapewniają  jednak  swobodnego
dostępu   do   tych   danych   i   to   utrudnia   ich   stosowanie.
Odpowiednia  kompresja  może  przyczynić  się  do  szybszego  przesyłania
danych.  Urządzenia  dyskowe  i  transmisyjne  nie  są  tak  szybkie  jak
pamięć  RAM  komputera.  Jeżeli  część  operacji  wykonamy  w  pamięci
to  mimo  ich  większej  złożoności  możemy  skorzystać  pod  względem
czasowym.  Przykładem  może  być  dokonanie  kompresji  na  komputerze
przed   transmisją,   przesłanie   ich   w   takiej   postaci,   po   czym
dekompresja  w  komputerze  odbieranym.  Powszechnie  stosowane  są
modemy  realizujące  taką  kompresję.  Paradoks  jednak  w  tym,  że
większość  przesyłanych  danych  jest  już  skompresowana  i  mechanizm
nie  przynosi  żadnego  rezultatu.

*  Przykłady  kompresji  ilościowej.
Istnieje  wiele  innych  metod  kompresji  używanych  przez  programy
kompresji  w  rodzaju  ARJ,  ZIP,  GZIP,  LHARC,  PKARC,  RAR  i  nowo
powstające.   Potrafią   one   w   zależności   od   parametrów   pliku
wybrać   odpowiednią   metodę   kompresji,   głównie   kierując   się
rozmiarem   pliku.   Stosują   takie   metody   kompresji   jak   algorytm
Huffmana,  LZW  77,  imploding  itp.

*  Przykłady  kompresji  jakościowej.
Dla  pewnych  rodzajów  informacji  (znając  ich  charakter)  można
samemu  dobrać  sposób  ich  zapisu.  Często  można  pozwolić  sobie
przy  tym  na  pewne  zniekształcenie  danych.  Takie  sposoby  są
stosowane    przy    zapisie    obrazu,    zapisie    próbek   sygnałów
akustycznych  (sampli)  i  innych.  Metodę  taką  zastosowano  np.  w
formacie  zapisu  obrazów  JPEG.  Podobnie  postąpiono  w  najnowszej
generacji  magnetofonie  cyfrowym  DCC.  Konstruktorom  udało  się
skompresować    zawartość    dźwiękową    aż    pięciokrotnie    bez
zauważalnej    utraty    jakości    słyszalnej.    Pozwoliło    to    na
rezygnację  z  kłopotliwej  głowicy  wirującej  jak  w  magnetofonach
RDAT.   Rozwiązanie   to   jest   sprzętowe.   Dzięki   skonstruowaniu
odpowiedniego  układu  scalonego  uzyskano  wymaganą  szybkość
pracy.  Należy  jednak  pamiętać,  że  wywodzą  się  one  z  teorii
matematycznych   i   prób   prowadzonych   na   dostępnym   sprzęcie
komputerowym.  Należy  także  sądzić,  że  szybki  układ  użyty  do
tej   kompresji   realizuje   ją   w   postaci   mikrorozkazów   a   więc
sposób    analogiczny    jak    to    jest    realizowane    programowo
(ale  szybciej).
Innym   przykładem   kompresji   jakościowej   jest   kompresja   przy
użyciu  teorii  fraktali.  Już  od  dawna  wiadomo,  że  za  pomocą
odpowiednio  dobranego  wzoru  matematycznego  można  wyrysować
skomplikowane    obiekty    na    ekranie   np.   zbiór   Mandelbrota.
W  ogólności  każdy  zbiór  informacji  można  tak  zapisać,  ale  nie
można  tego  zrobić  na  tyle  szybko  by  nadawało  się  to  do  użycia
"w  locie"(on-line).  Jak  na  razie  nie  dopracowano  się  praktycznie
stosowanej  metody.  Pojawiające  się  obecnie  publikacje  realizują
je  jako  kompresję  z  utratą  jakości.  Paradoksalnie  zastosowanie
kompresji   fraktalnej   do   obrazów   graficznych   daje   zwykle   ich
wyostrzenie.  Świadczy  to  jednak  o  zniekształceniu  danych  i  stąd
matematyczna  utrata  jakości.
Mam  nadzieję,  że  artykuł  skłoni  kogoś  do  poszukiwań  jeszcze
lepszych  metod  kompresji  tak,  że  przyjemny  skądinąd  RAR  odejdzie
do  lamusa.  Zapraszam  na  moją  stronę  hipertekstu:
http://www.cto.us.edu.pl/~trzcionk
gdzie  można  znaleźć  całą  moją  pracę  dyplomową  ze  studium,  które
ukończyłem  http://www.c.../~trzcionk/dyplom.html
a  ponadto  można  się  ze  mną  skontaktować  pocztą  elektroniczną
pisząc  pod  adres:
mailto:trzcionk@us.edu.pl
(ewentualnie  bez  "mailto:"  bo  to  tylko  sposób  zapisu  URL).

                                               ---  FISH  ---

Sprzęt dla scenowca.

Autor: Akardo

  Sprzęt  dla  scenowca.

    Wiadomo,  że  wszystkie  programy  scenowe,  takie  jak  dema,
magi,   czy   różnorodne   kolekcje   muzyczne   i   graficzne   pisane
są  na  jednym  sprzęcie  i  na  nim  testowane  -  w  przeciwieństwie
np.  do  gier,  które  to  testowane  są  na  bardzo  wielu  możliwych
konfiguracjach.   Tak,   że   zdarza   się   niekiedy,   że   jakiegoś
demka  czy  magazynu  za  chiny  nie  można  odpalić  na  swoim
kompie.   Jaką   więc   wybrać   odpowiednią   konfigurację,   aby   w
miarę   wszystkie  scenowe  programy  chodziły  ?  Na  to  pytanie
postaram  się  chociaż  po  części  odpowiedzieć  poniżej.
  Po  pierwsze  karta  graficzna.
Na    naszym    rynku    popularnych    jest    bardzo    wiele    kart
graficznych,    można    by    tu    wymienić    bardzo    dużo    firm
produkujących    je.    Najlepsze,    najbardziej    kompatybilne    karty
VGA  (SVGA)  to  karty  firmy  Tseng,  modele  ET  3000,  ET  4000.
Są   one   zgodne   ze   standardem   VGA   w   100%,   tak,   że   z
uruchomieniem   na   nich   jakiś   demosów,   introsów   czy   magów
nie  ma  problemów.  Podobnie  sprawa  przedstawia  się  z  kartami
firmy   Cirrus   Logic,   też   notabene   bardzo   dobre   karty.   Karty
firmy   Trident   są   dosyć   popularne,   choć  niestety  występują  z
nimi  pewne  problemy.  Karty  tej  firmy  mają  pewne  wady  sprzętowe
jak  np.  kursor  pojawiający  się  w  oknach,  w  Nortonie.  Sam  mam
taką  kartę  i  kilka  dem,  jakie  posiadam  nie  pracuje  tak  jak
powinno   (przy   zmianie   stron   graficznych   i   odgrywaniu   muzyki
jednocześnie,   muzyka   niekiedy   zacina   się).   Dotyczy   to   kart
IS'owych  tej  firmy.  Gdy  mamy  kartę  Local  Busową  czy  PCI  to
problem   ten   znika.   Poza   tym   karty   te   są   bardzo   wolne.
Kolejna  karta  to  Paradise  oparta  o  układy  firmy  Western  Digital.
Wadą    jej    jest    wyświetlanie   jakiś   śmieci   podczas   zmiany
palety.   Szczególnie  dotyczy  to  kart  starszych  wyprodukowanych
przed   1990   rokiem.   Karty   firmy   UMC   to   straszliwa   kicha,
największa  z  jaką  miałem  okazję  pracować.  Połowę  dem  i  intr
albo  w  ogóle  z  nią  nie  pracowało,  albo  pracowały  nieprawidłowo
(jakieś  syfy  na  ekranie  itp.).  Do  dobrych  kart  można  zaliczyć
jeszcze   karty   ostatnio   bardzo   popularne   S3.  Z  nimi  też  nie
ma  wielu  problemów,  obojętne  czy  jest  to  karta  ISA,  Local  Bus
czy   PCI.   Zresztą   do   oglądania   demek   najlepiej   kupić   płytę
główną  Local  Busową  czy  PCI,  oraz  odpowiednią  kartę  graficzną.
Najlepiej   jak   już   powiedziałem   Tseng,   Cirrus   Logic   czy   S3.
Jednak  jeżeli  ktoś  ma  IS'ę  to  radziłbym  zakupić  odpowiedniki
ISO'we  kart  tych  firm.
    Co  do  muzyki  to  muszę  powiedzieć,  że  najlepiej  kupować
oryginalne   karty  firmy  Creative  Labs  czy  Gravis.  Sam  ostatnio
miałem  "okazję"  kupić  kartę  firmy  Aztech  Sound  Galaxy  i  muszę
przyznać,  że  byłem  z  niej  zadowolony  do  chwili  gdy  usłyszałem
dźwięk  z  oryginalnego  Blastera.  Różnica  jest  po  prostu  bardzo
duża.   Oryginalne   karty   Sound   Blaster   grają   czyściej   i   lepiej,
już  nie  mówiąc  o  tym,  że  na  tej  nieszczęsnej  karcie  firmy  Aztech,
w  niektórych  demach  muzyka  po  prostu  przestawała  grać.  Zresztą
ostatnio   bardzo   wiele   firm   posiada   w   swojej   ofercie   karty
16-bitowe  po  bardzo  niskich  cenach.  Nie  dajcie  się  jednak  na  to
nabrać,  bo  jest  to  kicha  nieziemska.  Lepiej  dołożyć  i  kupić
oryginalnego  SB.  Dla  przykładu  spróbujcie  odpalić  demko  DISGUST
Cammory  na  oryginalnym  Blasterze  i  jakiejś  taniej  podróbie  to
zobaczycie  (raczej  usłyszycie)  różnicę.  Na  klonach  po  prostu  źle
gra  -  tak  jakby  perkusja  grała  nie  do  rytmu.
   Niestety  nie  wiem  jak  sprawa  przedstawia  się  z  kartami  firmy
Gravis.  Ostatnio  zaczynają  pojawiać  się  jak  grzyby  po  deszczu
klony  tej  karty.  Tak,  że  jeżeli  ktoś  chce  zakupić  klona,  radzę
się  poważnie  zastanowić.  Choć  z  drugiej  strony  to  słyszałem,
że  z  kartą  Primax,  która  to  jest  z  Ultrasound'em  zgodna  w  100  %
nie  ma  problemów.
   Procesory.  Tak,  te  wszystkie  procesory  nie  są  jak  zapewniają
ich  producenci  w  100  %  zgodne  z  Intelem.  Najlepiej  zakupić
oryginalnego   Intela   lub   AMD,   ale   unikajcie   Cyrixów,   Texas
Instrumentów  i  innych  tym  podobnych  bzdetów.  Acha,  jeżeli  ktoś
zdecyduje  się  na  Pentiuma  to  niestety  muszę  go  zmartwić,  ale
kilka   znanych   mi   demosów   odmawia   pracy  na  tym  sprzęcie.
Przykładem  może  być  rewelacyjne  demko  grupy  Logic  Design,  a
mianowicie  Performance.  Najlepiej  do  scenowania  kupić  DX4/120
lub  DX4/133  AMD  to  powinno  wystarczyć  -  w  każdym  razie  na
pewien  czas.
    Nie  będę  tutaj  wspominał  o  monitorach,  dyskach  twardych,
CD-Romach  czy  innego  tego  typu  osprzętu,  bo  nie  jest  to  takie
ważne.   Najważniejsze   rzeczy   już   wymieniłem,   są   to   :   karta
grafiki,   karta   muzyki   i   procesor,   dlatego   czas   teraz   na
podsumowanie.  Ludzie  !  Nie  dajcie  wcisnąć  sobie  kitu.  Kupujcie
karty  graficzne  znanych  firm  :  TSENG,  CIRRUS  LOGIC  czy  S3,
oryginalne  karty  muzyczne  Sound  Blaster  lub  Gravis  i  procesory
Intel  lub  ewentualnie  AMD.  W  przeciwnym  wypadku  możecie  mieć
kłopoty   lub   jakieś   problemy   z   odpaleniem   stuffu   scenowego.

                                         ---  AKARDO  ---

Magnat autobusowy.

Autor: Cobretti

  Magnat  autobusowy  ?

    Siadam  z  kalkulatorem  i  zaczynam  analizować  sens  istnienia
komunikacji    autobusowej...  przynajmniej  u  nas  na  Śląsku.  Bo
po   za   nim   nie   jestem   na   tyle   zorientowany   aby  móc  to
wnikliwie  przeanalizować.
   Hm,  trzymam  przed  sobą  bilet  z  końca  marca,  akurat  w  marcu
podrożały    znowu    bilety,    niech  ich  szlag.  Cena  biletu  to  1
zł,    ulgowy    0.5    zł.  Jaki  wniosek  można  na  podstawie  biletu
wysnuć?    Bardzo    dużo   wniosków,   tylko   trzeba  wiedzieć,  że
takie  możliwości  istnieją.
   Seria    biletu:    A  2512127.  Czyli  pierwszy  wydruk  bo  A.  Mam
przy    sobie    bilet    o    numerze    2512127,    czyli  tyle  biletów
zostało    w    ciągu  miesiąca  (nie  całego  jeszcze)  sprzedanych.
Ile   zarabia   na   tym   KZK   GOP?   właśnie   tyle   złotych  ile
sprzedał    biletów.    Dużo    nie?    A   teraz  zastanów  się  co  się
dzieje  z  tymi  pieniędzmi.
   Można  na  przykład  kupić  5  nowych  w  miarę  dobrych  autobusów
(Ikarus)    każdy    za    około  5  miliardów  starych  złotych.  Dużo
nie?    Ale  przecież  wcale  nie  pojawiają  się  nowe  autobusy.  No
dobra,    no    to   może   kasa   idzie   na   remont   przystanków
autobusowych?  Też  dobry  dowcip,  ostatni  remont  jaki  pamiętam
to    przybicie    gwoździami    (!)    nowego  rozkładu  jazdy.  Hm,  w
takim    razie    idzie  na  wypłaty  dla  kierowców,  ludzi  obsługi,
lub    innych    ludzi  związanych  z  tym  molochem.  Policzyłem,  że
gdyby   każdemu   zapłacić   po   7   milionów  to  dało  by  się  tym
obdarować   około   4   tysięcy   ludzi,  dużo  nie?  To  co  w  takim
razie    dzieje  się  z  tymi  pieniędzmi?  Może  za  nie  grają  sobie
w    bilard,    a    może    w  kręgle,  chodź  nie  widziałem  kręgielni
koło  zajezdni.
   A    teraz    lepszy    numer,    zabawię    się    w   symulację
przedsiębiorstwa   komunikacyjnego.   Cobra   GOP.   Kupuje   autobus,
jeżdżę    nim    sam.  Na  początek  Ikarusa,  powiedzmy  5  letniego.
Wydaje    4    miliardy  na  autobus  +  części  +  paliwo.  Bilety  mam
po   złotówce   jak   państwowy   przewoźnik.   Kursuję   sobie  na
trasie    od    mojego   domu   do   Katowic  centrum.  Średnio  robię
rundkę   tam   i   z   powrotem   w   godzinę.   Czyli  w  ciągu  doby
obracam    około    10    razy   (ja   jestem   leniwy,   lubię   sobie
odpocząć    po   pracy).   Rano   na   przystanku   tłok   jak   sto
pięćdziesiąt.  Zaraz  mi  się  przypomina  niedawna  scenka:
   Stoję    z    kumplem   na   przystanku,   przyjeżdża   autobus.
Nawalony    jak  biszkopt,  że  nawet  dupska  nie  ma  jak  wsadzić  a
dodatkowo    chłopaczek    drzwi    nie    otworzył,  bo  się  zaparł  i
chyba  nie  lubi  tłoku.  Dobra,  ja  i  kumpel  nie  myślimy  nad  tym
długo    bo    i  nie  ma  nad  czym  myśleć.  Widzę  że  ludzie  stoją  i
chyba    się    tym    autobusem    nie  zabiorą  (a  czas  to  pieniądz)
śpieszę    na    ratunek    (jak  to  ja...).  Leci  potężny  bucior  na
drzwi.    Raz,    drugi.    Wreszcie  dupek  z  wewnątrz  odpadł  na  10
centymetrów  od  drzwi,  kumpel  poprawia,  drzwi  puszczają.  No  i
cały    ten    pieprzony    tłum,  który  do  tej  pory  nic  nie  zrobił
chce    zdobyć    nasze    drzwi..   Nie   tak   szybko.  Na  spokojnie
wlazłem    pierwszy   i  potężnym  buciorem  pożegnałem  szanownego
pasażera,   który   zablokował  drzwi.  Teraz  spokojnie  wpuszczamy
tłum    ku    uciesze    naszej  i  innych  ludzi  do  autobusu.  Jednak
udało    mi  się  nim  zabrać.  A  i  przy  okazji  trochę  dobrego  dla
ludzi  na  początek  dnia  uczyniłem.  Hehe.
    Wracając  do  mojej  korporacji.  Mam  czym  jeździć,  wiec  liczę
zyski.   W   ciągu   dnia   10   kursów   w   trakcie  jednego  kursu
(pętli)  jestem  w  stanie  na  spokojnie  przewieść  średnio  około
400  pasażeros.
   Kurna,   liczę   i   wychodzi  mi  że  w  ciągu  miesiąca  jestem  w
stanie  wyciągnąć  ponad  miliard,  dużo  nie?  A  jednak  nie...  mi
jest    za    mało.   Po   pięciu  miesiącach  mam  już  trzy  nie  nowe
autobusy    i    trochę    odłożonej    kasy,  akurat  jestem  w  stanie
zatrudnić    kierowców.    Teraz    mam    na   miesiąc   8  miliardów.
Drobnocha,    nic  w  porównaniu  z  tym  co  jest  mi  potrzebne,  tym
bardziej    że    masę    forsy  ściągnie  ode  mnie  fiskus  -  pieprzę
ich,    ale    dać    trzeba.    No    i    dobra,    teraz  przydałoby  się
wybudować  zaplecze  dla  mojego  sprzętu,  małą  chalę  remontową,
zajezdnie,     przystanki,     całą   pieprzoną  infrastrukturę  a  mam
wciąż  za  mało  kasy.
   Trzeba    zacząć    przewozić  więcej  ludzi.  I  co?  Mam  podnieść
cenę?    Nie    wręcz    przeciwnie,   obniżam  ją!  Teraz  mam  więcej
ludzi    do  przewiezienia  (teoretycznie).  Zaczynam  pracować  na
najruchliwszych   trasach,   ale   państwowe   przedsiębiorstwo   musi
też  troszczyć  się  o  trasy  podrzędne.
   No   tom,   kurcze   wpadł,   miałem   pokazać,   że  kasa  gdzieś
wsiąka,      a    okazało    się    że    żeby    prowadzić    takie
przedsiębiorstwo    trzeba  jednak  mieć  skądś  te  pieniądze.  Cóż
nie    myślałem    chyba  nad  tym  nigdy  dopóki  nie  musiał  powstać
ten    tekst.    Ale    mimo   wszystko  można  na  tym  także  zarobić,
inna    sprawa,    że    robią   to  kosztem  pasażerów,  co  jest  mało
ciekawe.



                             >>  Cobretti  <<

Dzika dzikość dzikich dzikusów.

Autor: Cobretti

  Dzika  Dzikość  Dzikich  Dzikusów.

   -    Heyka.  -  Dziki  wierzchowiec  mruknął  pod  nosem,  wpadając
z  rykiem  do  baru  piwnego.
   -  Ryk,  siadaj  obok  mnie.  -  Ryk  wpadając  z  wierzchowcem  nie
zauważył  stołu  i  wrypał  się  wprost  na  niego.
  -  Jak  wpadasz!  -  ryknął  Stołu.
   W   tym   momencie  Wpadasz  nie  wytrzymał.  Jak  mogli  porównać
go  ze  Stołu?
   -  Jak  mogłeś  porównać  mnie  ze  Stołu??  -  zapytał  oburzony.
   Do    tej  pory  Oburzony  siedział  cicho.  Ale  gdy  usłyszał,  że
o  nim  mowa,  też  przyłączył  się  do  dyskusji.
  -  No  więc  się  przyłączyłem.  -  powiedział  Też.
    -  Ale  bałagan  się  zrobił.  -  Dziki  wierzchowiec  wiedział  co
mówi.
   -  No  więc  zrobiłem  się,  i  co  z  tego?  -  Bałagan  stanął  obok
Ryka.
  -  Kto  tu  jest  kto???  -  zapytała  Heyka.
  -  Jak  to  kto?  Ja!  -  odpowiedział  Kto.
  -  Nie  rozumiem!  -  to  znów  Heyka.
  -  Tu  jestem.  -  Nierozumiem  myślał,  że  jest  wołany.
  -  Nierozumiem,  nie  jesteś  Wołany!  Wołany  stoi  koło  baru.  -
Stołu  dodał  od  niechcenia.
  -  Tak,  Wołany  stoi  obok  mnie.  -  mruknął  Bar.
   Mnie    spojrzała  na  Bara  i  prowokującym  spojrzeniem  dała  mu
znać  że  nie  żartuje.
  -  Jak  zwykle,  żartowałem.  -  Nie  się  uśmiechnął.
  Mu  dostał  znać,  ale  nic  nie  zrozumiał.
   -   A   ty   Nic,   jak   zwykłe  nie  rozumiesz  -  Koniu  miał  już
powyżej  uszu  tej  gadki.
   -    Co    ty    nie  powiesz...  -  Gadka  do  tej  pory  milczący  nie
wytrzymał.
   -    Przecież    byłeś    do  tej  pory  Milczący...  -  Koniu  zaczął
przejmować  inicjatywę.
  Po  chwili  Inicjatywa  została  przejęta.
  -  Jestem  Przejęta  od  tej  pory!  -  darła  się  Inicjatywa.
   W   tym  samym  czasie  powyżej  uszu  Konia  zaczynało  być  Gadki
coraz  mniej.
  -  Heyka.  -  do  baru  wpadł  szybki  Lopez.
  -  Co  ty  chcesz  ode  mnie?  -  Heyka  się  dymyślała...
  -  Ja?  -  spytał  Ty.
  -  Nie!  -  odparowała  Heyka.
  -  Co?  -  odezwał  się  Nie.
  -  Wołasz  mnie?  -  zdziwił  się  Co.
  -  Zamknąć  się!  -  ryknął  Koniu.
   W    tym  momencie  wszyscy  się  zamknęli.  I  to  był  błąd  Konia,
bo  zapomniał  dodać,  żeby  nie  na  klucz,  bo  klucza  nie  było.
  -  Nie  ma  Klucza.  -  Błąd  Konia  ocenił  sytuację.
  -  Nie  oceniaj  mnie  po  wyglądzie.  -  Stwierdziła  Sytuacja.
  -  Bo  co?  -  Błąd  Konia  nie  dawał  za  wygraną.
  Ale  Bo  i  Co  byli  zamknięci  na  klucz,  którego  nie  było.
   -   W   tym   momencie   Koniu   nie   wytrzymał,   wziął   piwo  i
wyszedł.
   Chodź    Piwo    idziemy    gdzie    indziej,    gdzieś  gdzie  będzie
można  spokojnie  porozmawiać,  bo  tutaj  chyba  wyobraźnia  płata
figle.
  A  Wyobraźnia  siedziała  i  spokojnie  płatała  figle...

                             >>  Cobretti  <<

Internet.

Autor: Q-Sound

     Internet  ostatnio  w  modzie  więc  i  ja  dorzucę  swoje  trzy  grosze.
Ten  artykuł  jest  poświęcony  temu  co  jest  dla  posiadacza  komputera
najważniejsze  -  dostępie  do  oprogramowania.  W  wielu  czasopismach
można  spotkać  ostatnio  dużo  adresów  serwerow  FTP'owych,  ale
niektóre  z  nich  są  gówno  warte.
Oto  kilka  najciekawszych,  w  których  do  tej  pory  grzebałem:

POLSKA:
     ftp.icm.edu.pl  -  bardzo  duży  zbiór  programów  przy  szybkim  tran-
sferze.  W  zasadzie  jest  to  odpowiednik  amerykańskiego  WUSTL'a,  ale
nie  zawiera  games'ów  -  polecam...

    ftp.amg.gda.pl  -  tu  będą  mogli  poszaleć  ci,  którzy  chcą mieć parę
dobrych  modułów.  Muzyczek  od  zajabania  we  wszystkich  popularnych
formatach  (S3M,STM,MOD,669,MTM,MIDI).  Trochę  innych  programów
i  dużo  obrazków.

     akropolis  (lub  pluton)  .pol.lublin.pl  -  to  znowu  raj  dla  amatorów
muzyczek,  niestety  tym  razem  tylko  w  formacie  MOD  -  przeciętnie,  ale
nie  jest  źle.

     ftp.ict.pwr.wroc.pl  -  serwer  polibudy  we  Wrocławiu,  dosyć  duża
liczba  programów  przydatnych  lub  nie,  ale  jak  czegoś  potrzebujesz  to
jest  duże  prawdopodobieństwo  ,  że  to  tam  znajdziesz.

W  Polsce  jest  jeszcze  bardzo  dużo  serwerów  FTP,  na  niektórych  się
logowałem  i  niewiele  znalazłem  ,  a  niektóre  pozostały  mi  jeszcze  do
sprawdzenia.  Te  które  podałem  są  szybkie  i  mają  bogatą  zawartość
więc  warto  z  nich  skorzystać.
Teraz  podam  kilka  najciekawszych  serwerów zagranicznych. Przegląda-
jąc  je  doszedłem  do  wniosku,  że  u  nas  jeszcze  dużo  brakuje.  Tam
można  znależć  naprawdę  wszystko  od  DOS'a  do  biblotek  na  UNIX'a.

     ftp.wustl.edu  -  najlepiej  zaopatrzony,  najpopularniejszy  a  zarazem
najbardziej  oblężony  serwer  na  świecie.  Jest  tu  wszystko  na  wszystkie
komputery.  Gry,  muzyka,grafika  (programy  do  ray'owania)  i  wszystkie
możliwe  programy  narzędziowe,bibloteki  do  języków  programowania,
te  języki  i  systemy  pod  którymi  działają...ten  serwer  jest  najlepszy
pod  względem  zawartości,  niestety  jego  walory  obniża  powolność
działania.  Jeżeli  jesteś  cierpliwy  i  nie  gryziesz  klawiatury  jak wyskokuje
komunikat  'CONNECTION  CLOSED'  to  się  połącz  bo  warto...

    ftp.luth.se  -  to  jest  serwer  pomyślany  o  ludziach  ze  sceny.  Pierwo-
tnie  chyba  służył  amigowcom,  ale  teraz  sekcja  PC  jest  bardzo dobrze
rozwinięta.  Ziny,najnowsze  dema,intra,gfx,msx,biblioteki  graficzne i muzy-
czne  -  czego  dusza  pragnie.  Jeszce  wolniejszy  od  WUSTL'a,  ale  też
warto  jeżeli  szkoła  płaci  za  INTERNET...

     ftp.funet.fi  -  znowu  podobna  sytuacja  jak  u  poprzedników-  full
stuff'u  i  długie  oczekiwanie  na  ściągnięcie  czegokolwiek...
PODOBNIE  na:
     ftp.sunet.se
    ftp.uni-kl.de,  ftp.iis.nsk.su...

To  tyle  pierwszej  porcji  adresów  INTERNET'owych  serwerów  FTP.
Na  wszystkich  podanych  należy  logować  się  jako  ANONYMOUS
(małymi  literami)  i  jako  hasło  podawać  swój  E-MAIL  adress  (nie  na
wszystkich,  ale  na  większości  jest  jedyna  droga  do  zalogowanie  się
na  serwerze...
W  celu  otrzymania  innych  adresów  proszę  się  ze  mną  kontaktować
prze  MAIL'a:
           █████████████████████████████████

Q-Sound...

Moje hobby.

Autor: Cobretti

  Moje  Hobby.

  Mam  ich  537.  Czy  to  dużo?
   Dla    człowieka  nie  widzącego  takiej  ilości  na  co  dzień  może
wydawać  się  dużo,  szczególnie  jak  zobaczy  całą  gamę  kolorów,
rożne  kształty,  pochodzenie  i  te  mieniące  się  niczym  krążek  CD
hologramy.  Dla  innego  jest  to  tylko  ziarno  piasku  na  pustyni,
coś  co  i  tak  nigdy  nie  uda  się  zebrać  w  całość,  czego  nie  można
ogarnąć  nawet  myślami.
    537  sztuk,  wszystkie  poukładane  i  poopisywane,  codziennie
pojawiają  się  nowe,    co  jakiś  czas  pojawia  się  jakiś  niesamowity
egzemplarz,  choćby  ten  z  promu,   albo   z  jakichś  linii  lotniczych.
Ale   również   te   całkiem   zwyczajne,  miesięczne,  okresowe,  na
przejazdy   liniami   prywatnymi...   Wszystkie   stanowią   dla   mnie
brakujące  ogniwo.
  Czy   przed   tym   biletem  z  roku  1979  były  w  Barcelonie  inne  ?
Czy  bilety  z  Rzymu   zawsze   miały   po   lewej   stronie   zdjęcie
miasta  ?  Czemu  ten  bilet  miesięczny   z   Gliwic  ma  dziurkę  wybita
pod  litera  W?  Jaki  licznik  skasował  ten    bilet  pozostawiając
taka  dziwna  pieczątkę?  Jak  trzymać  bilet  z  Nepalu,  żeby   można
było  odczytać  to  dziwne  pismo?  O,  bilet  autobusowy  z  Indii  jest
prawie  taki  sam  jak  polski  PKS!
  Każdy  bilet  posiada  w  sobie  cos  niezwykłego  i niepowtarzalnego,
może  to  być    krój    czcionki,    jakiś   hologram,   znak   wodny,
symbol  miasta,  sposób  kasowania,    wielkość,    wartość    czysto
turystyczna,   do  niektórych  biletów  czuje   się   sentyment,   wiąże
się  go  z  przyjaciółmi,  przypomina  miejsce  do  którego  kiedyś  by  się
chciało  powrócić...
  Nie   jest   istotne   czy   jest   on  skasowany,  czy  z  autobusu,
tramwaju,  trolejbusu,   pociągu,   promu,   metra,   samolotu   lub   z
innych  pojazdów  do  przemieszczania   się   po   tym  świecie.  Może
być  z  Polski,  Meksyku  lub  Australii..  z  Całego  Świata.
   Najważniejsze    żeby    nie    został    zapomniany.  Fakt,  bilet  to
tylko  śmieć,  kawałek  papieru  nie  warty  zachodu,  jakiś  strzępek
podróży  z  jednego  miejsca  w  drugie,  często  w  ogóle  nie  używany.
Ale  jeżeli  tych  biletów  ma  się  już  tyle,   to   nie   patrzy   się  na
nie  obojętnie,  coś  zaczyna  pchać  do  zdobycia  egzemplarza  którego
się   nie   ma,   który   być   może   znajduje  się  u  kumpla,  może
ma  go  najlepsza  przyjaciółka,  a  może  po  prostu  się  drukuje.
   Zacząłem  od  3  sztuk  przy  porządkowaniu  pokoju,  po  tygodniu
miałem  już  30,  po  roku  300,  teraz  mam  ich  prawie  dwa  razy więcej,
i  nadal  przybywają.  Tak  na   prawdę   nie  istnieje  punkt  w  którym
się   przestaje   zbierać   bilety,   stale   pojawiają   się   nowe,   stale
ktoś  ci  podrzuci,  albo  po  prostu  jest  się  gdzieś,  gdzie  się  akurat
nigdy  nie  było.
   Patrzę   na   mój   pierwszy   bilet,  0.50  złotego  z  1979.  Co  za
ironia  losu,  akurat    te  obecne  też  są  po  takiej  cenie.  Rzucam
okiem  na  bilet  z  Przemyśla  i  przypominam  sobie  jak  to  fajnie
było  pojechać  na  spływ  kajakiem  po  Sanie.  A   może  ten  kolejowy
miesięczny  -  kumpel  wyleciał  ze  studiów  i  mi  go  dal.  A  tu   co  ?
Przecież,    akurat    kara  za    jazdę    bez  biletu  29000  zł.,  a
mogłem  zapłacić    tylko  7000  za  przejazd...ale  inaczej  by  go  tu
nie  było.  Mój  wzrok  przejeżdża  po  zagranicznych,  metro  z  Paryża,
wyglądające  jak  zwykła  metka  z  kasy  pekaes  czeski,  czasowe  z
Włoch  i  mały  kartonowy  z  Holandii,  obok  z  biorą  turystycznego...i
tak  można  by  bez  końca,  jest  ich  tu  trochę.
   Mała  prośba  z  mojej  strony.  Jeżeli  Twoje  bilety  będą  mogły
przyczynić  się  do    powiększenia  mojej  kolekcji,  to  proszę,  bez
chwili  wahania  przysyłaj  je  na  adres:

 DARIUSZ  MAJGIER
 ███████████████████████
 █████████████████
 POLSKA

  Ewentualny  kontakt  także  pod  E-mail'em:
  ██████████████████████████████

  lub  telefonem  █████████████████.

 Dziękuje..!

                                       ---  COBRETTI  ---

Zbiory Julii i Mandelbrota.

Autor: Fugaz

  Jakiś  czas  temu  cośtam  pisałem  o  fraktalach.  Obiecywałem  wrócić
do  tematu.  Okazją  do  tego  jest  nieśmiertelny  temat  fraktali  Julii  i  Man-
delbrota.  Oba  typy  fraktali  "żyją"  na  płaszczyźnie  zespolonej,  czyli  osie
odpowiadają  części  rzeczywistej  i  urojonej  liczb. Obierzmy sobie funkcję
zmiennej  zespolonej  np.  taką:  f(z)=z^2+c,  gdzie  c  jest stałą zespoloną.
Okazuje  się,  że  pewne  liczby  po  iluśtam-krotnym  iterowaniu  tej  funkcji
pozostają  w  pewnym  obszarze  ograniczonym  (np.  w  okręgu  o  jakimś
promieniu),  a  pewne  nie.  Pomysł  jest  więc  taki,  by  za  kolor  danego
punktu  brać  właśnie  ilość  iteracji,  dla  jakiej  ciąg  wartości  pozostawał
ograniczony.  Może  nie  brzmi  to  zbyt  klarownie,  ale  zaraz  spróbuję
przełożyć  to  na  algorytm.  Zabierzemy  się  do  tego  tak.  Niech użytkow-
nik  ma  możliwość  manipulacji  przedziałem  w  jakim  się  to  wszystko
dzieje.  Potem  mając  te  dane  wyznaczymy  krok  o  jaki  rożni  się  od
siebie  każdy  pixel  ekranu.  W  ten  sposób  dla  każdego  pixela  mamy
jego  "niby"  współrzędne  zespolone,  ale  zawarte  w  przedziale  zadanym
przez  użytkownika.  Dalej  sprawa  jest  prosta.  W  przypadku  zbioru  Julii
algorytm  wyznaczania  koloru  wygląda  tak:  startuj  od  współrzędnych
pixela,  ustal  jakieś  c  (stałe  dla  wszystkich  pixeli),  wywołuj  z^2+c  aż
wyjdzie  poza  okręg  o  jakimś  promieniu  i  weż  za  kolor  ilość  potrzeb-
nych  do  tego  iteracji.  Mandelbrot  wygląda  podobnie:  startuj  od  punktu
(0,0),  weź  za  c  współrzędne  aktualnego  punktu,  wywołuj  z^2+c  aż
wyjdzie  poza  okręg  itd...  Elementarna  znajomość  liczb  zespolonych
pozwala  zauważyć,  że  (a+bi)^2  da  a^2-b^2  jako  część  rzeczywistą  i
2*a*b  jako  urojoną.  Ciekawsze  jest  to,  że  każde  inne  odwzorowanie
typu  z^n+c  jest  dobre,  warto  np.  pokusić  się  o  wypróbowanie  n=3.
Poniżej  zamieszczam  algorytm  rysujący  zbiór  Mandelbrota  w  rozdziel-
czości  800x600x256  dla  odwzorowania  z^2+c.
{$q-}
program  mandelbrot_svga;
uses  crt;
procedure  setpalete;
var  pal:array[0..767]  of  byte;
    i,j:integer;
    f:file;
begin
 assign(f,'mandel.pal');
 reset(f,1);
 blockread(f,pal,sizeof(pal));
 for  i:=0  to  255  do
 begin
  port[$3c8]:=i;
  for  j:=0  to  2  do
   port[$3c9]:=pal[3*i+j];
 end;close(f);
end;
procedure  pixel(g:longint;c:byte);
var  a,b:word;
begin
 a:=g  shr  16;b:=g  and  65535;
 asm
  mov  ax,4f05h
  mov  bx,0
  mov  dx,a
  int  10h;
 end;mem[$a000:b]:=c;
end;
procedure  domandel;
const  xl=-2;xp=2;
      yg=-2;yd=2;
var  i,j:word;orb:byte;
    px,py,cx,cy,x1,y1,x2,y2:real;
    gdziepix:longint;
begin
 setpalete;gdziepix:=0;
 px:=(xp-xl)/800;py:=(yd-yg)/600;
 for  i:=0  to  599  do
  for  j:=0  to  799  do
  begin
   orb:=0;x1:=0;y1:=0;
   cx:=xl+j*px;cy:=yg+i*py;
    repeat
     x2:=(x1-y1)*(x1+y1)+cx;    (*    ****    *)
     y2:=2*x1*y1+cy;
     x1:=x2;y1:=y2;
     inc(orb);
    until  (orb=254)  or  (x1*x1+y1*y1>100)  or  (abs(x1)>10)  or
          (abs(y1)>10);
    pixel(gdziepix,orb+1);
    inc(gdziepix);
  end;
end;
begin
 asm
  mov  ax,4f02h
  mov  bx,103h
  int  10h
 end;domandel;
 asm
  mov  ax,0003h
  int  10h
 end;
end.
   Leniwym  podaję  jak  powinny  wyglądać  linie  oznaczone  (*)  dla
odwzorowania  z^3+c:
x2:=x1*(x1*x1-3*y1*y1)+cx;
y2:=y1*(3*x1*x1-y1*y1)+cy;
Polecam  także  wypróbowanie  następujących  przedziałów:
x=[0.125;0.131]        y=[0.761;0.767]
x=[0.4978;0.5008]      y=[0.081;0.084]
x=[0.102;0.108]          y=[0.7865;0.7925]
x=[0.4987;0.5005]        y=[4755;0.4773]
dla  odwzorowania  z^3+c.  Modyfikacji  wymagają  stałe  xp,xl,yg  i  yd.

                                   Fugaz

Mandelbrot and Julia sets.

Autor: Fugaz

 Some  time  ago  I  wrote  an  article  about  fractals.  I  also  promised  to
write  sth  else  about  this  someday.  Everlasting  Julia's  and  Mandelbrot's
fractals  are  good  reason  to  do  it.  Both  live  in  complex  plane  where
axes  go  for  real  and  imaginary  part  of  a  number.  Let's  take  a
complex  function  like  f(z)=z^2+c  where  c  is  an  complex  constant.  It
turn  out  that  after  iterating  this  function  some  numbers  stays
in  previously  selected  zone  (usually  a  circle)  and  some  don't.  So
the  idea  is  to  take  a  number  of  iterations  needed  to  go  out  of
the  zone  as  the  colour  of  each  point.  It  doesn't  seem  to  look  clear
but  I'll  try  to  convert  it  into  an  algorithm.  Let's  do  it  this  way:
let  the  user  have  the  control  of  the  zone  we  work  in.  Then  we
determine  a  step  which  stays  for  the  distance  between  screen
points.   So   for   each   pixel  we  have  its  complex  coordinates.
In  case  of  Julia  fractals  the  algorithm  of  determining  colour  of  a
pixel   is:   start   from   pixel's   coordinates,   take   constant   c,
call  z^2+c  until  it  goes  out  of  the  zone,  as  the  colour  take  the
number   of   called   interations.   Mandelbrot   looks   analogily   (with
small  difference):  start  from  (0,0),  take  the  coords  of  the  pixel
as  c,  call  z^2+c  until  it  goes  out  of  the  zone  etc.  Note  that
in  complex  plane  (a+bi)^2  gives  a^2-b^2  as  real  part  and  2*a*b
as  imaginary  part.  But  what's  more  interesting  -  all  other  z^n+c
functions  look  to  be  pretty  good  for  Julias  and  Manderbrots.
I  suggest  to  try  z^3+c.
Here  you  have  a  program  which  draw  a  Mandelbrot  set  in  800x600
for  z^2+c.
{$q-}
program  mandelbrot_svga;
uses  crt;
procedure  setpalete;
var  pal:array[0..767]  of  byte;
    i,j:integer;
    f:file;
begin
 assign(f,'mandel.pal');
 reset(f,1);
 blockread(f,pal,sizeof(pal));
 for  i:=0  to  255  do
 begin
  port[$3c8]:=i;
  for  j:=0  to  2  do
   port[$3c9]:=pal[3*i+j];
 end;close(f);
end;
procedure  pixel(g:longint;c:byte);
var  a,b:word;
begin
 a:=g  shr  16;b:=g  and  65535;
 asm
  mov  ax,4f05h
  mov  bx,0
  mov  dx,a
  int  10h;
 end;mem[$a000:b]:=c;
end;
procedure  domandel;
const  xl=-2;xp=2;
      yg=-2;yd=2;
var  i,j:word;orb:byte;
    px,py,cx,cy,x1,y1,x2,y2:real;
    gdziepix:longint;
begin
 setpalete;gdziepix:=0;
 px:=(xp-xl)/800;py:=(yd-yg)/600;
 for  i:=0  to  599  do
  for  j:=0  to  799  do
  begin
   orb:=0;x1:=0;y1:=0;
   cx:=xl+j*px;cy:=yg+i*py;
    repeat
     x2:=(x1-y1)*(x1+y1)+cx;    (*    ****    *)
     y2:=2*x1*y1+cy;
     x1:=x2;y1:=y2;
     inc(orb);
    until  (orb=254)  or  (x1*x1+y1*y1>100)  or  (abs(x1)>10)  or
          (abs(y1)>10);
    pixel(gdziepix,orb+1);
    inc(gdziepix);
  end;
end;
begin
 asm
  mov  ax,4f02h
  mov  bx,103h
  int  10h
 end;domandel;
 asm
  mov  ax,0003h
  int  10h
 end;
end.
  Here  are  lines  signed  with  (*)  for  z^3+c.
x2:=x1*(x1*x1-3*y1*y1)+cx;
y2:=y1*(3*x1*x1-y1*y1)+cy;
Please  try  these  ranges.
x=[0.125;0.131]        y=[0.761;0.767]
x=[0.4978;0.5008]      y=[0.081;0.084]
x=[0.102;0.108]          y=[0.7865;0.7925]
x=[0.4987;0.5005]        y=[4755;0.4773]
for  z^3+c.  You'll  have  to  modify  xp,xl,yg  i  yd.


                                   Fugaz

Spokojna eskapada świąteczna.

Autor: Cobretti

 Spokojna  eskapada  świąteczna.

 Święta  1995...
(...)
   Stanęliśmy    coś    zjeść.    Zaczynało    się  ściemniać,  jedynie
śnieg,    który    pokrywał    większą  część  tego  co  mogliśmy  ująć
wzrokiem  powodował,  że  było  jeszcze  widno.  Naszym  celem  było
miasto    oddalone    o    332    kilometry   od   punktu   startu,
przejechaliśmy    ponad  połowę  trasy  ale  nic  ciekawego  się  nie
działo,   więc   byliśmy  przygotowani  na  kilka  następnych  godzin
nudy.    Wszędzie    śnieg,  jechało  się  wolno  a  dodatkowo  tiry  i
ciężarówki   skutecznie   uniemożliwiały   szybką   jazdę.   Po   prostu
monotonne,    wolne    poruszanie   się  naprzód  i  to  dodatkowo  co
jakiś   czas   ograniczane   przez   ślimaczące   się   tiry.   Oczywiście
zgodnie   z   prawem   Murphiego   samochody  na  przeciwnym  pasie
poruszały  się  o  wiele  szybciej.
   Zjedliśmy,    wyszliśmy    na  zewnątrz  baru  -  było  już  ciemno.
Dla   taty   to  kaszka  z  mleczkiem,  w  końcu  ma  na  swoim  koncie
przejechanych    ponad    sto    tysięcy  kilometrów.  Noc  czy  dzień
nie    robi    w    zasadzie  różnicy.  Wsiedliśmy,  przejechaliśmy  z
dwadzieścia  kilometrów  i  zaczęło  się.
   Trasa  stała  się  tak  oblodzona,  że  każde  szybsze  poruszenie
kierownicą    to    zachwianie    stateczności    samochodu.    I    tak
dobrze,   że   nasza   gablota  ma  napęd  na  przednie  koła  i  była
dobrze    dociążona.   Pech   chce,   że   te   odcinki  trasy  to  po
prostu    wzniesienia    i    doliny.  Gramolące  się  tiry  utworzyły
dość   pokaźny   korek,   a   hamować   na   takim  lodzie  nie  jest
łatwo.    Rzut    oka  do  tyłu  i  widzę  jak  potężny  tir  na  ruskich
rejestracjach    sunie    po  lodzie  bo  przyczepność  była  zerowa.
Strach    w    oczach,    zgniecie  nas  jak  puszkę,  tym  bardziej  że
nie    da   się  posunąć  do  przodu  bo  z  przodu  korek  na  kilkaset
metrów.   Dużo   nie   brakowało,   gdyby   korek   nie   poluzował
musielibyśmy  pakować  się  do  rowu  żeby  uniknąć  zgniecenia.
   Następny  zjazd,  tym  razem  to  my  nie  możemy  chwycić  gruntu.
Po    prostu    samochód  nie  trzyma  się  nawierzchni  i  powoli  ale
skutecznie    sunie    w    dół.  Tato  wykręcił  i  stanęliśmy  bokiem
jakieś    20    centymetrów    od  białego  audika.  W  takim  tempie  i
podobnymi     scenariuszami     suniemy    po   lodzie   jakieś   1.5
godziny.  Nie  jest  wesoło  tym  bardziej,  że  jest  dosyć  zimno  i
zaczyna  padać  śnieg.  Być  może  dobrze  że  zaczął  padać,  bo  lód
został  posypany  i  coś  na  nim  leżało.
  W   pewnym   momencie   międzynarodowa   trasa   zmieniła  się  w
dwupasmówke,    w    kierunku,   w   którym  jechaliśmy  i  jednopas-
mówkę   w   przeciwnym.   Nieco   ułatwiło   nam   to  wyprzedzanie
ruskich    i    ukraińskich  zakał  drogowych.  Cały  czas  suniemy  z
maksymalną  prędkością  40,  50  km/h  w  porywach  przekraczamy  60
km/h.  Na  drodze  pełno  kolein,  gdy  wyprzedzamy  tira  wjeżdżamy
w    jedną    z    nich.    Z  naprzeciwka  pędzi  Pontiak  Trans  Sport,
niestety    koleina  nie  pozwala  nam  zjechać  na  poprzedni  pas  i
nie    zapowiada    się  na  to  w  najbliższych  kilkunastu  metrach.
Tato    przyś-   piesza,   jeszcze   mamy   szanse   zdążyć   przed
Pontiakiem.    Znowu  dwie  próby,  nic  z  tego.  Po  prostu  się  nie
da!    Shit,    Pontiak   rośnie   w   oczach,   podoba   mi  się  jego
sylwetka,  a  jednocześnie  wyobrażam  sobie  co  by  z  nas  zostało
po    czołowym    zderzeniu.  Szczęście,  kończy  się  pas  wykolein,
tato     natychmiast  skręca,  jeszcze  zdążyło  zarzucić  lekko  tył
samochodu,    udało    się.  Pontiak  nawet  nie  zwolnił,  przemknął
obok  nas  a  my  znowu  mogliśmy  normalnie  kontynuować  jazdę.
   Dojeżdżamy    do   potężnego   korka,  nawierzchnia  standardowo
oblodzona,    gdzie    niegdzie    leży    trochę    brudnego    śniegu.
Korek   na   dwóch  pasach,  nie  porusza  się  do  przodu  przez  pół
godziny.    Co    dziwne,  z  naprzeciwka  nic  nie  jedzie.  Wniosek:
musiało  się  coś  wydarzyć  gdzieś  z  przodu,  może  tir  wylądował
na    środku    jezdni?    Nie    wiemy,    przeciwległy  pas  pozostaje
przez   cały   czas  wolny,  w  pewnym  momencie  ktoś  decyduje  się
na    szybki    atak    po  tym  pasie,  z  nadzieją  pominięcia  korka,
baz    chwili   wahania   tato   rusza   za  kilkoma  samochodami,  w
razie    czego    mamy    kryty   przód,  więc  nic  nam  nie  grozi.  Za
nami    zaczynają  dołączać  się  inne  samochody,  dajemy  czadu  po
przeciwległym    pasie,    że    aż    miło.  Przejechaliśmy  tak  ze  3
kilometry.    Z    przodu    coś  miga  na  niebiesko.  To  pogotowie!!
jedzie   na   pełnym   gazie   w   naszym   kierunku,  tak,  tam  się
rzeczywiście    coś    musiało   wydarzyć.   Samochody   przed  nami
zaczynają    zapychać  puste  miejsca  w  korku,  do  nas  zbliża  się
karetka,  nie  mamy  gdzie  się  ukryć!  Tato  wjeżdża  desperacko  w
maleńką    szparę  pomiędzy  samochodami  i  stoimy  z  całym  kufrem
na    trasie  karetki,  już  ją  widać  dokładnie.  Świecimy  długimi
i    pokazujemy  klientowi  z  przodu,  że  musi  się  posunąć.  Pełen
poświecenia    zsuwa    się  na  skraj  rowu.  W  ostatniej  sekundzie
znowu   się   nam   udaje  zjechać  w  korek.  Szczęście  będzie  nam
jeszcze    potrzebne,    więc    przydałoby    się  go  mieć  trochę  na
zapas.
   Stoimy    w    korku  następne  pół  godziny,  i  tak  szczęście,  że
udało   się   nam  pominąć  tyle  samochodów.  Znowu  zaczynają  się
górki.  Nagle  korek  puszcza,  powoli  posuwamy  się  na  przód.  Po
prostu    czujemy    się    jakbyśmy  jechali  co  najmniej  setką,  po
tylu    godzinach    stania,  wreszcie  się  ruszyło.  Dojeżdżamy  do
jednej    z    górek    i    już    wiemy  dlaczego  powstał  taki  korek.
Jedna    z    ciężarówek   stoi   pod  stokiem  i  nie  może  wyjechać.
Ta    karetka    nie    była    bezpośrednio  związana  z  korkiem,  ale
cud,    że    jej    się    udało    przejechać.  Siedemdziesiąt  metrów
dalej   stoi   dwóch   facetów   z  CB  i  próbują  wezwać  pomoc,  bo
tiry    dzisiaj  już  nie  wyjadą  pod  tą  górę.  Tutaj  nawierzchnia
jest    wypolerowana    do    czysta,    jest  bardziej  ślisko  niż  na
lodowisku.   Tato   robi   co   może,   ale   i  tak  co  chwile  mamy
szczęście     że    nie   lądujemy   w   rowie.   Mijamy   dwa   tiry,
oczywiście     leżą  w  specyficznej  pozycji  kilka  metrów  poniżej
powierzchni    szosy,    tu    nawet    nie    ma    jak   do   nich
dotrzeć.Pieprzone     służby     drogowe,     podatek     idzie   się
pieprzyć,    bo    i    tak    nikt    tu    się   nie  kręci  żeby  chociaż
posypać    to    piachem.   Hamulec   jest   tak  samo  przydatny  jak
satelitarny   system   wyznaczania   pozycji   samochodu.  Tato  nawet
nie    używa   hamulca   bo  powoduje  tylko  zarzucanie  samochodu,
jedziemy    sobie    po    lodzie.    Furgon    przed  nami,  na  naszych
oczach    traci    przyczep-    ność   i   ląduje   w   rowie.   Mijamy
samochody   na   świeżo  wpakowane  w  zaspy,  jeszcze  wysiadają  z
nich    kierowcy    i  klną  jak  się  tylko  da.  Korek  na  przeciwnym
pasie   nie   ma   końca.   Stoją   bez   najmniejszych   szans   na
przejazd.    W  samochodach  wygaszone  światła,  niektórzy  ludzie
wysiadają    z   autobusów   i   na   piechotę   zamierzają  pokonać
czasem    kilka    kilometrów.    Kierowcy    tirów    w    oświetlonych
kabinach    układają    się  na  fotelach,  będą  spać.  Nikt  nie  wie
co    się    stało.    Mijamy    już  chyba  z  8  kilometr  korka,  gdzie
tam..   nie   widać   końca.   Po   bokach  leżą  martwe  samochody,
kierowcy    są    bezsilni,   nie   można   ich   o   własnych  siłach
wyciągnąć   z   rowu.   My   suniemy   w   nadziei,  żeby  tylko  nie
wyskoczyć   z   rytmu.   Przed   nami   następny   osobowy  zalicza
pobocze,    wydawało    się   że   jedzie  spokojnie,  może  próbował
hamować,    może    drgnęła    mu    ręka...   Teraz   to  nie  istotne,
martwimy    się  o  siebie,  on  już  dzisiaj  dalej  nie  pojedzie,  a
my  jeszcze  mamy  szanse.
   12   kilometr   korka.   O   Boże,   oni   nigdy   się   stąd   nie
wygramolą,    ślisko    jak    diabli,    szczęście  to  dla  nas  chleb
powszedni,    nagle    ginie    z   lusterka  wstecznego  samochód  za
nami.    Tato  mówi  że  nasz  ogon  leży  w  rowie,  oglądam  się,  już
mnie    to    nie    dziwi,    przywykłem.    Po  piętnastu  kilometrach
dojeżdżamy     do   miasta,   korek   sięga   aż   tutaj,   i   wciąż
pojawiają    się  następni  chętni  do  korka,  oczywiście  nie  mają
pojęcia,    w   jakie   bagno   się  pakują.  A  z  tego  korka  nie  ma
możliwości    odwrotu.    Cieszymy    się,  że  ten  incydent  zdarzył
się    w  przeciwległym  kierunku,  inaczej  nigdy  byśmy  chyba  nie
osiągnęli    celu.    Przejechaliśmy    miasto,    droga  zrobiła  się
czarna,     pojawiły     się  odśnieżarki  i  piaskarki.  Przecież  one
tutaj    akurat    są    najmniej  potrzebne,  drogowcy  są  powaleni,
ale   co   zrobić.   W   każdym   razie   jedziemy   szybko   i   bez
przestojów.
(...)
PS.
   Na    drugi  dzień  w  radiu  słyszałem  jak  mówili,  że  ci  ludzie
stali    w    korku  16  godzin...  to  mówi  samo  za  siebie.  Jeszcze
raz    mówię,    że    szczęście    nas    jednak   nie   opuściło.
Niesamowite.    A   odczucia   podczas   tej   przeprawy  są  nie  do
opisania.     W     każdym     razie    nie    było    nudno    jak
przypuszczaliśmy.  To  tyle.


                         >>  Cobretti  <<

W temacie Delirki.

Autor: REM


            W  temacie  Delirki

Cześć  wszystkim.  W  tym  artykule  chciałbym  się  podzielić  moimi
spostrzeżeniami  na  temat  Delirki.

Otóż  jak  powszechnie  wiadomo,  pierwszym  terminem  w  którym  miało
się  odbyć  to  party  był  listopad  1995AD.  Niestety  z  winy  orgazni-
zatorów.  Delirka  nie  doszła  do  skutku  i  została  przeniesiona  na
8-9  czerwca  1996  roku.  I  cóż  widzę  w  BN#4,  w  artykule  "Delir-
ium'96  preinvitation"  widzę,  że  Delirka  ma  się  odbyć  pod  koniec
kwietnia  lub  na  początku  maja,  przy  czym  dokładna  data  nie  jest
jeszcze  znana  (  na  jeden  miech  przed  ).  Organizatorzy  tłumaczą
to  faktem,  że  nie  chcą  wchodzić  ludziom  w  maturki,  które  de  fakto
odbywają  się  jakoś  na  początku  maja.

I  tutaj  rodzi  się  dość  poważny  problem,  większość  grup  w  takim
terminie  albo  nie  przyjedzie  w  ogóle  na  party,  albo  nie  zdąży
zrobić  swoich  produkcji  co  moim  zdaniem  mija  się  z  celem.  Czy
oni  k...  nie  mogą  zrobić  tego  party  w  jakimś  normalnym  terminie
np.  na  końcu  czerwca,  gdy  ludzie  są  już  bo  budzie  :),  a  jeszcze
się  nie  porozjeżdżali  na  wakacje.

Następna  sprawa  -  w  artykule  jest  napisane,  żeby  w  demkach  nie
używać  niestandardowych  trybów  bo  bigscreeny  pierdolą  takie  tryby
(  oczywiście  po  co  używać  niestandardowe  tryby  typy  x-mod,
fake-mody  i  inne  jeśli  moża  używać  kochanego  13h  ).
Co  jeszcze,  znowu  konieczność  obsługi  obu  kart  muzycznych  (sb  i
GUS)  co  jest  kolejną  głupotą,  gdzie  na  świecie  stosuje  się  takie
zasady,  proszę  niech  mnie  ktoś  oświeci  !

Podsumowując,  party  w  Bukownie  nie  zanosi  się  zbyt  dobrze,  a
jeżeli  będzie  nie  najlepsze,  tzn.  dość  nudne  to  czy  ludzie  będą
chcieli  przyjeżdżać  na  party  orgaznizowane  znowu  przez  Absence  -
chyba  nie.

                                        REM  /  Dark  Legions

Early bird - całkiem nowe demko.

Autor: Akardo

  Early  Bird  -  całkiem  nowe  demko.

   Opisywałem  wcześniej  starsze  demka,  pora  na  coś  nowego.  Early
Bird  to  chyba  pierwsza  większa  produkcja  polskiej  grupy  Fnoll  Team.
Demko  to  zostało  wystawione  na  Próbie  Generalnej  2  i  zajęło  tam
tylko  8  miejsce.  Czemu  tak  słabo  tego  nie  wiem.  Po  zapoznaniu  się
z  innymi  demami  wystawionymi  na  tym  party,  uważam,  że  produkcja
ta  powinna  być  nieco  wyżej  -  wiele  dem  było  niedopracowanych.
Zresztą  podobnie  sprawa  przedstawia  się  z  muzyką.  Tutaj  wspaniałe
moduły  Falcona,  XTD  czy  Bethovena  zajęły  bardzo  odległe  miejsca
(szczególnie  tyczy  się  to  utworów  dwóch  pierwszych  muzyków,  bo
moduł  Bethovena  był  w  pierwszej  piątce),  choć  moduły  z  pierwszej
trójki  nie  dorastały  im  do  pięt.  Oczywiście  jest  to  moja  prywatna
opinia   -   głosujący   byli   pewnie   innego   zdania.   Osobiście   nie
byłem  na  tym  party.  Organizowanie  tego  typu  imprez  w  środku  sesji
nie  jest  dobrym  pomysłem.  Zresztą  pisał  już  o  tym  ostatnio  Fugaz
więc  nie  będę  tutaj  nic  dodawał.
  Early  Bird  to  dziwne  demko.  Posiada  taki  jakiś  niecodzienny  klimat.
Sporo  efektów  jest  już  znanych  z  innych  dem,  jednak  tutaj  zostały
one  przedstawione  w  trochę  innym  świetle.  Ciekawy  jest  obrazek
początkowy  -  taki  rysunek  twarzy  niczym  narysowany  ołówkiem  na
papierze  z  nazwą  demka  i  logiem  grupy.  Później  na  takim  dziwnym
fraktalowym  tle  widzimy  różnorodne  efekty.  Muzyka  jest  całkiem
niezła,  spokojna,  taka  trochę  w  psychodelicznym  klimacie.  Możemy
posłuchać  jej  na  prawie  wszystkich  kartach  muzycznych,  no  może
za  wyjątkiem  Adliba,  oraz  na  speakerze  i  covoxie.  Design  został
ciekawie  zrobiony.  Gdy  na  ekranie  pojawia  się  tunel  muzyka  staje
się  trochę  bardziej  dynamiczna.  Poza  tym  w  demie  możemy  zobaczyć
jeszcze  kilka  innych  efektów,  np.  morphing  brył  cieniowanych  metodą
Gourauda  czy  krajobraz  fraktalowy.  Oczywiście  wszystko  na  tym
dziwnym  obrazie  przedstawiającym  fraktala  (zresztą  sam  nie  wiem  co
to  za  twór  ludzkiej  wyobraźni).  Wymagania  dema  to  386,  choć
najlepiej   mieć   oczywiście   najszybszą  maszynę.  1  MB  powinien
wystarczyć,  choć  nie  wiem  może  się  mylę.  Warto  wspomnieć  tu
jeszcze  o  kodzie,  który  napisał  theAR  oraz  o  muzyce,  której
autorem  jest  Samhain.  Grafikę  robiło  kilka  osób  :  Khorne,  Mr.  Doom,
SIL  oraz  FractINT  (na  którym  chyba  został  zrobiony  ten  fraktal  w
podkładzie).   Design   projektowali   wszyscy   członkowie   grupy  za
wyjątkiem  muzyka.  Demo  warto  zobaczyć,  niektórym  się  ono  spodoba,
niektórym  nie.  Ja  jestem  w  tej  pierwszej  grupie  osób,  dlatego  oglądam
je  sobie  czasami.  Na  zakończenie  mam  nadzieję,  że  następne
programy  Fnols'ów  będą  jeszcze  lepsze.

                                            ---  AKARDO  ---

Mutanci - żywe trupy.

Autor: Cobretti

 Mutanci  -  żywe  trupy.

   Zostałem  sam.  Naszym  celem  było  zdobycie  wszystkich  danych
o      ośrodku     badań    nad    ludźmi    dotkniętymi    chorobą
popromieniotwórczą.     Baza     już   nie   istniała,  bunt  jaki  tutaj
wybuchnął    i    zbyt  mały  stopień  zabezpieczeń  nie  pozwolił  na
utrzymanie    porządku.  Nie  wiem  dlaczego  wysłali  do  tej  misji
tylko    naszą  dziesiątkę,  skoro  49  strażników  nie  mogło  sobie
dać  z  nimi  rady.
   Mieliśmy   podawać   się   za   geologów  badających  syberyjską
tajgę.    Wiedzieliśmy    tylko,  że  ponad  dwudziestu  zmutowanych
ludzi    przebywa    teraz    na    wolności  i  musimy  ich  wszystkich
zlikwidować    zanim    stanie  się  coś  niedobrego.  Podobno  mieli
niesamowite     możliwości,  byli  odporni  na  ból,  nie  czuli  lęku
i     byli   nadzwyczaj   żywotni.   Wyglądali  jak  upiory  z  horrorów.
W   pewnym   momencie  zobaczyliśmy  jednego  z  nich.  Idąc  za  nim
dotarliśmy    do    wioski,    której    nie    było  na  mapie.  Zresztą
tutejsze    tereny    nie    były  nigdy  dobrze  oznaczone.  Być  może
ten    ośrodek    to  nie  jedyna  tego  typu  placówka  w  tej  tajdze.
Ukryliśmy    się    w  krzakach  i  obserwowaliśmy.  W  pewnej  chwili
zobaczyliśmy,    jak    jeden    z   nich  pokazuje  na  nas  i  rusza  w
naszą  stronę.
   Za     chwilę    dołączyli    następni.    Biegli    przez    las
bezszelestnie,    nie    patrząc    pod  nogi.  Nie  mieli  broni,  ale
byłem    pewien,   że   nie  będą  się  z  nami  bawić.  Było  ich  zbyt
wielu,    zaczęliśmy    uciekać.    Biegliśmy    może  kwadrans,  może
godzinę  nie  wiem.  Obejrzałem  się  za  siebie.  Jakieś  50  metrów
ode    mnie,  z  krzaków  wynurzyły  się  potwory.  Zdębiałem.  Nadal
biegli      równym      tempem,     oddychając    spokojnie,    bez
jakichkolwiek     śladów   zmęczenia.   Zatrzymaliśmy   się.   Uniosłem
karabin      i     wystrzeliłem.     Kula     trafiła     pierwszego  z
prześladowców.    Na    jego   czole   zobaczyłem   krwawy   ślad.
Przeładowałem     i  strzeliłem  do  drugiego.  Widziałem,  jak  siła
uderzenia  pocisku  odrzuca  go  w  tył.
    Wybiegliśmy    na  wzniesienie.  Ponownie  spojrzałem  do  tyłu  i
zamarłem.    Potwory,    które    przed    chwilą    zabiliśmy,  biegły
znowu    w  naszą  stronę.  Ale  ich  krok  był  trochę  mniej  pewny  i
jakby   wolniejszy,   wyraźnie   słabli.   Po   chwili   pierwszy   upadł,
a    po    kilku    krokach    runął    drugi.    Sprawdziłem,  nie  żyli.
Wydawało    się,    że    chyba    większość  z  nich  zlikwidowaliśmy.
Niestety,    to    były    tylko    przypuszczenia.  W  chwilę  potem  w
krzaków    uderzyli  na  moich  kumpli.  Miałem  szczęście  że  udało
mi  się  ujść  z  życiem.
   Postanowiłem    zbadać    tylko  obręb  tej  wioski  i  potwierdzić
przypuszczalne    miejsce  tego  obozu  dla  ofiar  eksperymentów  i
katastrof    jądrowych.    Wioski    jak  ta  nie  są  tylko  radziecką
specjalnością.    Wszystkie    państwa    zajmujące    się  badaniami
jądrowymi  musiały  utworzyć  podobne  "przechowalnie".  Na  pewno
można  je  znaleźć  w  amazońskich  lasach  czy  afrykańskim  buszu.
   O    łączności    ze    Stanami   Zjednoczonymi   mogłem   tylko
pomarzyć.     Cały   osprzęt   straciliśmy   koło   tej   wioski.  Zostało
mi      trochę     żarcia,     karabin    i    miernik    promieniowania.
Przypomniałem    sobie,  że  niedaleko  stąd  powinno  być  jezioro.
Miałem  okazję  zbadać  następne  wydarzenie.
   Była   właśnie   pora   obiadu,   gdy   w   instytucie  atomowym,
odległym    o    16    km   od  syberyjskiego  miasta  Tomsk,  nastąpił
wybuch.    Nigdy    nie  będzie  wiadomo,  co  się  wtedy,  6  kwietnia
1993  r.  naprawdę  wydarzyło.
    Prawdopodobnie    ludzie    obsługujący  instalację  nieumyślnie
spowodowali    gwałtowny    wzrost    ciśnienia    gazów  w  zbiorniku
zawierającym    kwas    azotowy,    uran    i  pluton.  Gazy  rozerwały
zbiornik,    a    od    ich    oparów    nastąpiło    zwarcie  instalacji
elektrycznej,  a  potem  potężna  eksplozja.
   Słup    ognia    widoczny   był   z   wielkiej   odległości.   Na
szczęście  padał  śnieg  i  prawie  nie  było  wiatru,  więc  skażony
został  obszar  tylko  w  promieniu  20  km.
   Zdążyłem    się    przyzwyczaić    do   chorobliwej   atmosfery
tajności  otaczającej  wszystko,  co  w  byłym  Związku  Radzieckim
związane    było    z  atomistyką.  Jednak  nadal  zdumiewa  fakt,  że
potężny   ośrodek   atomowy   oraz  zbudowane  wokół  niego  miasto
liczące   114   tysięcy   mieszkańców,   przez   tyle   lat   nie   istniało
na    żadnej    mapie.    Co  więcej,  nie  istnieje  nadal,  a  na  jego
określenie  wciąż  używa  się  kryptonimu  Tomsk-7.
   Wszystkie    te    miasta    mają    status    prawny    terenów
przygranicznych  i  rzeczywiście  są  w  pewnym  sensie  "państwami
w  państwie".  Każde  z  nich  otacza  szeroki  pas  zaoranej  ziemi,
wieże  strażnicze  i  kilometry  drutu  kolczastego.
  Tajemnicze   cyfry   dodawane   do   nazw  ośrodków  atomowych
oznaczały    jedynie    numer    kodu    pocztowego.    Fakt  istnienia
Czeliabińska-70     wcale    nie    oznaczał,    że   gdzieś   tam,
powiedzmy,   na   dalekiej   Syberii   było   69  innych  Czeliabińsków.
Źeby  sprawę  jeszcze  bardziej  skomplikować,  Rosjanie  co  kilka
lat  zmieniali  numery  kodów,  na  przykład  z  Czeliabińska-40  na
Czeliabińsk-65.
   We    wszystkich    tajnych   miastach   obowiązywały  absurdalne
wręcz  środki  bezpieczeństwa.  Na  przykład  Chruszczow  nakazał,
by    w    Krasnojarsku-26    wszystko    -  czyli  reaktor,  fabryki  i
część   mieszkalną  -  zbudować  pod  ziemią  i  połączyć  za  pomocą
tuneli.    Mówi    się,    że    ich    długość  jest  dziesięciokrotnie
większa  od  długości  tuneli  moskiewskiego  metra.
   Dwie  największe  katastrofy  wydarzyły  się  w  zakładach  Majak
w    ośrodku    Czeliabińsk-40   (przemianowanego   10  lat  temu  na
Czeliabińsk-65).     W   1957   roku   wybuchł   w   nich   zbiornik
magazynowy,    emitując    promieniowanie  o  stężeniu  20  milionów
curie.      Eksplozja     spowodowała    skażenie    promieniotwórcze
obszaru    o    powierzchni    20  tyś.  km,  zamieszkałego  przez  450
tyś.  ludzi.  O  niczym  ich  nie  poinformowano.
  Z    zakładów    Majak    latami  usuwano  odpady  ciekłe  do
pobliskiego   jeziora   Karaczaj.   W   1967   roku,   podczas   strasznej
suszy    jezioro  wyschło.  Z  dna  jeziora  wiatry  zdmuchnęły  pyły
radioaktywne    o  stężeniu  120  milionów  curie.  Dla  porównania,
podczas    katastrofy    w    Czarnobylu  zanotowano  stężenie  od  25
milionów  do  50  milionów  curie.
   Przeprowadzane   w   1991   roku  badania  nad  brzegami  jeziora
Karaczaj  wciąż  wykazywały  poziom  aktywności  600  rentgenów  na
godzinę:    jest    to    dla  człowieka  dawka  śmiertelna  po  jednej
godzinie.
   Ja  chciałem  się  tam  dostać  osobiście  i  sprawdzić  ile  w  tym
wszystkim    było    prawdy.   Pomimo  tego,  że  minęło  już  od  tego
wydarzenia    ponad    40    lat,  dochodząc  w  strefę  jeziora  można
było    zauważyć  walające  się  białe  kości,  obumarłą  roślinność
i    wciąż    wyschnięte    jezioro.    Nie    zamierzałem    już    teraz
sprawdzać    poziomu    promieniowania   nad   brzegiem,   to   co
zobaczyłem    mi    wystarczyło.  Jeszcze  tylko  zaliczyć  wioskę  i
spadam  z  tego  bagna  jak  najszybciej.
   Jeżeli   nie   uda   mi   się   wrócić  całym  i  żywym  i  tak  mnie
odnajdą   i   przeczytają   to   co   mam   do   powiedzenia   w  tej
sprawie.    Wszczepione    przed  naszą  misją  teledatory  osobiste
emitują     sygnały     radiowe,     dzięki    którym    możliwa   jest
lokalizacja    każdego    z    nas.    Na    razie  żyje,  jak  długo  nie
wiem.    Ale    zaczynam  mieć  tego  dość.  Tym  bardziej,  że  poziom
promieniowania    jaki    mogę   przyjąć   zwiększa   się   z   każdą
chwilą.
   Zawróciłem.   Następne   dwa   dni   marszu.   Jestem  w  pobliżu
wioski  mutantów.  Jak  na  moje  dane,  myślę,  że  powinno  być  ich
jeszcze     około     dziesięciu.     Gdzie   oni   żyją,   czym   się
pożywiają,    gdzie    śpią,    co  piją?  Tysiące  pytań  przewija  mi
się     w    głowie   i   ani   na   jedno   nie   potrafię   logicznie
odpowiedzieć.    Teraz    była  pełnia  lata,  ale  w  zimie  nie  było
szans    przeżyć    tutaj    bez  mieszkania.  Nasza  misja  skończyła
się    w    chwili   gdy   zostałem   sam.   Regulamin   mówił,   że
gdybyśmy     czasem   trafili   na   niesprzyjające   warunki,  to  misja
trwa    do    chwili,    gdy    przy  życiu  pozostaje  nas  co  najmniej
trzech.     W     innym    przypadku    zostajemy   tylko   biernymi
obserwatorami   i   po   badaniach   mamy   udać  się  w  bezpieczne
miejsce    i    czekać    na    przylot  śmigłowca  transportowego.  Do
końca  misji  pozostały  mi  jeszcze  4  dni.  Do  tego  czasu  jestem
zdany  tylko  na  siebie.
    Zobaczyłem    ich    znowu.  Stali  na  skraju  wioski  i  patrzyli.
Nie    sądzę    żeby    posługiwali  się  wzrokiem.  Oni  musieli  mieć
uaktywnione    jakieś    inne    zmysły.    Byłem  oddalony  o  niecały
kilometr,    gdy  nagle  jeden  z  nich  odwrócił  się  i  zaczął  biec
w   moją   stronę.   Zamarłem.   Teraz   bez   względu  na  wszystko
myślałem  tylko  o  oddaleniu  się  z  tego  miejsca.  Zacząłem  biec
ile    sił    w  nogach.  Na  próżno.  Gdy  się  obróciłem  zobaczyłem,
że    mnie  dogania.  Musiałem  go  zabić.  Stanąłem,  przymierzyłem
i   wypaliłem.   Krwawy   potok   z   jego   skroni   w   niczym  nie
przeszkadzał    mu  w  pogoni  za  mną.  Wypaliłem  znowu.  Widziałem
jego      twarz,      cała    powykrzywianą,    ciemnego    koloru,
nienaturalne    otwory    nosowe,    zasklepiona    jama  ustna,  oczy
białe    całkowicie.    Tak  jak  przypuszczałem,  nie  używał  oczu,
być   może   łączność  telepatyczna  pozwalała  wykrywać  mu  swoje
ofiary.  Dzieliło  nas  sto  metrów,  może  mniej.  Nie  mogłem  biec
dalej,    byłem    za  bardzo  zmęczony.  Zacząłem  strzelać  w  nogi,
pociski    rozrywające  poskutkowały.  Odpadła  mu  noga,  nie  mógł
mnie    gonić.    Zaczął  pełznąć,  wił  się  jak  robak  na  haczyku  i
wydawał  z  siebie  przeciągłe  gwizdy.
   Nigdy  nie  myślałem,  że  dane  mi  będzie  ujrzeć  człowieka  tak
bardzo   odmiennego   od   ludzi   znanych   na   co  dzień.  To  był
koszmar,    który    wydarzył    się    na  prawdę.  Zacząłem  iść,  jak
najdalej     stąd.   Zobaczyłem   wzniesienie,   koło   którego   zginęli
moi   kumple.   Poszedłem   tam   w   nadziei,  że  być  może  znajdę
nadajnik.
   To    co  zobaczyłem  przerosło  moje  zdolności  psychofizyczne,
zacząłem    tracić    nadzieje    na    powrót.    Oni  tam  siedzieli  i
gapili    się    na    mnie.    Patrzyli    się  na  mnie  w  nienaturalny
sposób.     Mieli    takie   same   białe   gałki   oczne   jak   ten,
którego    zabiłem.   Nawet   nie   próbowałem  uciekać.  Dokonałem
ostatniej      transmisji      danych    do    podręcznego    dyktafonu.
Siadłem  i  czekałem  na  śmierć.



                     >>  Cobretti  <<

Co nieco o obiektach.

Autor: Fish

Wykorzystanie  obiektów  na  przykładzie  bibliotek
Turbo  Vision  i  Object  Windows.

W   artukule   tym   mam  nadzieję  przedstawić  podstawy  używania
obiektów   w   programach   nawiązując   do   obiektowych   bibliotek
Borlanda  dostępnych  w  kompilatorach  Pascala  i  C  tejże  firmy.
Istotą    stosowania  obiektów  w  tych  bibliotekach  jest  stworzenie
obiektów   programowych   reprezentujących   obiekty   użytkownika.
W  Turbo  Vision  (Dos)  i  Object  Windows  (Windows),  widać  wyraźne
upodobnienie  obiektów  widzianych  oczami  użytkownika  do  obiektów
programowych.  Okna  to  pojedyncze  obiekty.  Każdy  obiekt  może
zawierać  w  sobie  dalsze  obiekty.  Załóżmy  że  tworzymy  okienko
dialogowe  (to  właśnie  obiekt),  celem  którego  jest  przeprowadzenie
krótkiego  dialogu  z  użytkownikiem.  Tworzymy  okno  dialogowe  w
którym  umieszczamy  przyciski,  teksty  statyczne,  menu  itp.  Każdy
z  elementów  wewnętrznych  jest  obiektem.  Nasze  okienko umieszczamy
w  oknie  aplikacji  (w  Object  Windows)  lub  na  DeskTopie  (Turbo
Vision)   (to   też   obiekty).   Każdy   z   obiektów   zawiera   metodę
umożliwiającą  przerysowanie  go  (zwykle  Draw  albo  Paint).  Obiekt
jest  przerysowywany  zwykle  przez  szereg  instrukcji  programowych
na  podstawie  zawartości  pól  obiektu.  Taki  sposób  rysowania  jest
bardziej  czasochłonny  od  odtwarzania  tła  jednak  ma  znacznie
mniejsze  wymagania  pamięciowe  a  jednocześnie  nie wyklucza prostych
metod  polegających  na  zapamiętywaniu  mapy  bitowej.  Szczególnie
istotne  jest  to  w  środowisku  Windows  gdzie  jednocześnie  może
pracować  wiele  tych  samych  i  różnych  aplikacji.  Pomimo  istnienia
rozbudowanego  menedżera  pamięci  potrafiącego  porządkować  pamięć,
tworzyć  pamięć  na  dysku  i  zarządzać  tak  stworzonym  zbiorem
pamięci     wirtualnej,    problem    odpowiedniego    wykorzystania
pamięci  jest  nie  mniejszy  niż  dla  aplikacji  Dos'owych  pracujących
w  trybie  rzeczywistym.  W  celu  oszczędzania  pamięci  każdy  blok
może  posiadać  wiele  atrybutów  dotyczących:  możliwości  wymiatania
na  dysk,  zmieniania  lokacji  w  przestrzenia  adresowej,  blokowania
w  ustalonym  miejscu  itp.  Tak  np.  kod  programu  zasadniczo  jest
niewymiatalny  zablokowany  w  pamięci  fizycznej,  ale  za  to  dla
wielu    instancji    tej    samej    aplikacji    nie    jest    powielany.
Inne  bloki  jak  np.  zasoby  mogą  być  nawet  zwalniane  (oczywiście  o
ile  można  je  ponownie  załadować).  Biblioteka  Turbo  Vision  ma
podobny  charakter  jak  graficzna  Object  Windows,  ale  pracuje  w
DOS'ie  w  trybie  tekstowym.  Powyższy  opis  może  być  niejasny  dla
osób   nie   obeznanych   z   zastosowaną   terminologią   jednak   po
przeczytaniu  dalszej  części  artykułu  stanie  się  jasny.
Przy  całej  wygodzie  operowania  obiektami  wypada  jeszcze  poruszyć
problem   zarządzania   obiektami   i   ich  zachowaniami.  Został  on
określony  w  postaci  obsługi  zdarzeń.  Aplikacja  posiadająca  wiele
okien  musi  odpowiednio  reagować  na  zachodzące  zdarzenia  takie
jak   naciskanie   klawiszy,   wybieranie   okien   i   przycisków   przy
użyciu  myszki.  Rozwiązane  to  jest  w  obu  bibliotekach  w  postaci
metod  reagujących  na  właściwe  zdarzenia.
W  Turbo  Vision  każdy  wizualny  obiekt  posiada  metodę  HandleEvent
reagującą  na  komunikaty  poprzez  wywołanie  właściwych  metod.
Metoda  HandleEvent  obiektu  nadrzędnego  aplikacji  jest  wywoływana
w  pętli  zdarzeń  w  poniższy  przybliżony  sposób:
repeat
  GetEvent(Msg);
  HandleEvent(Msg);
until  Msg.Command=cmdQuit;
Reakcją  jest  wywołanie  metod  HandleEvent  obiektów,  które  zawiera
aplikacja  w  poniższy  przykładowy  sposób:
procedure  TApplication.HandleEvent(Msg:TMsg)
begin
for  Obiekt:=1  to  IloscObiektow  do
    TablicaObiektow[Obiekt].HandleEvent(Msg);
end;
Te  mogą  postąpić  tak  samo  (jeśli  zawierają  w  sobie  obiekty)  bądź
odpowiadają  bezpośrednio  na  zdarzenie  zmieniając  stan  obiektu.
Problem   przesyłania   różnego   rodzaju   informacji   został   zresztą
rozwinięty  w  postaci  procedur  PutEvent  i  Message.
W  Object  Windows  jest  trochę  inaczej  bo  to  system  zajmuje  się
rozsyłaniem  komunikatów  (zdarzeń)  do  obiektów  wizualnych.  Z  tego
powodu  programowanie  w  OWL  (Object  Windows  Library)  może  nawet
okazać  się  łatwiejsze  niż  w  Turbo  Vision.  Nie  ma  metod  HandleEvent
za  to  wybrane  metody  są  wywoływane  przez  system  w odpowiedzi na
zdarzenia.  Wymaga  to  przypisaniu  im  właściwych  kodów  numerycznych
zdarzeń  (standardowych  bądź  nowo  utworzonych).  Przypisanie  to  jest
realizowane  przy  deklarowaniu  obietku,  gdzie  obok  parametrów  metody
podaje  się  na  jakie  zdarzenie  ma  reagować.  Poza  samą  OWL
wykorzystuje  się  także  funkcje  GDI  (ang.  Graphics  Device  Interface  -
graficzny  interfejs  użytkownika)  systemu  Windows  pozwalające  między
innymi  uniezależnić  programistę  od  różnorodności  oferowanych  kart
graficznych.  Podobne  funkcje  pomagają  realizować  obsługę  dźwięku
bez  znajomości  dokładnych  możliwości  kart  muzycznych.
Przystąpmy  może  jednak  do  opisu  obiektów  bo  te  są  istotą
skutecznego  programowania.
Obiekty  statyczne  (wstęp).
Obiekty  są  powiązaniem  rekordów  z  procedurami  do  ich  obsługi.
Każdy  z  obiektów  może  posiadać  pola  z  danymi  oraz  procedury  do
ich  obsługi.  Zwykle  operując  na  danych  (polach)  obiektu  używa
się   do   tego   celu   metod   choć   jest   do   nich   dostęp   także
bezpośredni  jak  do  pól  rekordu  o  ile  umieszczono  je  w  sekcji
publicznej.
type  TObiekt=object
             {pola}
             Rozmiar:Word;
             {to  przykład  a  może  tu  być  i  inny  obiekt}
             {metody}
             procedure  Rysuj;
             {procedura  obiektu,  czyli  metoda}
             end;
procedure  TObiekt.Rysuj;
begin
  ..  jakieś  działanie,  które  może  być  zależne  od  pól
  obiektu  np.
  Pole1  Kolko(Rozmiar);
  {rysowanie  kółka  w/g  zawartości  pola}
end;
var
  Obiekt:TObiekt;
użycie  w  celu  odczytania  pola
Writeln('Rozmiar  ',Obiekt.Rozmiar)
Zasadniczo  należy  unikać  używania  pól  obiektu.  Są  one  zawarte
w  nim  po  to  by  obiekt  mógł  zawierać  pewne  informacje  niezbędne
do  jego  działania  ale  polami  powinny  się  posługiwać  tylko  jego
metody.   Jeśli   już   chce   się   uzyskać   zawartość  pola  powinno
się  napisać  odpowiednią  metodę  pobierającą  je.  Jest  możliwość
zadeklarowania  pól  i  metod  w  sekcji  private  w  wyniku  czego
powyższa  uwaga  stanie  się  niepotrzebna  bo  po  prostu  możliwości
odwołania   do   pól   i   metod   tej   sekcji  nie  będzie.  O  ile  w
przypadku  czytania  wydaje  się  to  niepotrzebnym  utrudnieniem  o
tyle  możliwość  zapisania  (zmiany)  pola  obiektu  może  się  okazać
niebezpieczna   np.   gdy   zawartość   pól   powinna   odzwierciedlać
jakiś   stan   wewnętrzny   obiektu.   Mimo,   że   teoretycznie   obiekt
będzie  w  dotychczasowym  stanie  pole  może  świadczyć  o  czymś
zupełnie  innym.
wykorzystanie  metod
Obiekt.Rysuj;
...spowoduje  narysowanie  naszego  kółka.
Można  tutaj  bardziej  zadbać  o  zgodność  nazw  zmiennych  z  ich
rzeczywistym     przeznaczeniem.     W     szczególności     zmienna
obiektowa  mogłaby  nazywać  się  Kolko  (Kółko)  a  typ  TKolko.
Taka    zmiana    niewiele    kosztuje    a    oszczędza   czas   przy
modyfikacjach.  W  żadnym  przypadku  nie  nazywaj  zmiennych  nic
nieznaczącymi    nazwami    jednoliterowymi.    Używaj    raczej    zbyt
długich  nazw  zmiennych,  które  możesz  kopiować  wykorzystując
możliwości  edytora,  niż  tych  "jednoliterówek".
Obiekty  dynamiczne.
Zastosowanie    obu    bibliotek    wymaga    stosowania    obiektów
dynamicznych.   Obiekty   dynamiczne   nie   różnią   się   niczym   od
zwykłych  zmiennych  dynamicznych.  Każdy  z  obiektów  wirtualnych
(posiadających   metody   wirtualne)   musi   posiadać   konstruktor   i
destruktor.
Konstruktor    jest    wyspecjalizowaną    metodą    (procedurą)    do
inicjowania  obiektu.  Nawet  gdy  obiekt  nie  robi  nic  wymagane
jest   jego   utworzenie   i   wywołanie.   Wewnętrznie   konstruktor
tworzy  tablicę  metod  wirtualnych  (VMT  -  Virtual  Method  Table)
niezbędną    do    funkcjonowania    obiektu.    Jeśli    obiekt    ma
posiadać   pola   dynamiczne,   można   w   konstruktorze   utworzyć
potrzebne  obszary  pamięci.
Destruktor  jest  odpowiednią  metodą  kończącą  obiektu  analogiczną
do  inicjującego  konstruktora.  Zasadniczon  powinien  być  wirtualny
(o  tym  potem).  Może  zawierać  instrukcje  zwalniające  przydzieloną
pamięć   i   jest   wykorzystywany   przy   zwalnianiu   pamięci   przez
obiekt  dynamiczny.
Deklaracja  potrzebnego  typu  wskazującego:
type
    PObiekt=^TObiekt;
Utworzenie  obiektu:
    Obiekt:=New(PObiekt,Init(...));
gdzie:
  Obiekt  -  zmienna  dynamiczna  typu  PObiekt  lub  jego  przodka,
           ale  nie  potomka  o  dziwo  !
  PObiekt  -  nazwa  typu  wskazującego  obiekt  tego  typu
  Init  -  nazwa  konstruktora  (zwyczajowo  ma  nazwę  Init)
Zwolnienie:
   Dispose(Obiekt,Done);
Jak   widać   operacje   te   nie   różnią  się  zbytnio  operacjami  w
odniesieniu   do  zwykłych  zmiennych  dynamicznych.  Należy  tylko
przy   tworzeniu   użyć   konstruktor   a   przy   zwalnianiu   destruktor.
Dziedziczenie  obiektów.
Od  wcześniej  zadeklarowanego  obiektu  w  postaci
type  TPrzodek=  object
               pola
               metody  [virtual]  {zwykłe  lub  wirtualne}
               end;
można  utworzyć  obiekt  potomny:
type  TPotomek=  object(TPrzodek)
               nowe  pola
               nowe  metody  (lub  pokryte)
               end;
var
  Potomek:TPotomek;
   Obiekt  taki  dziedziczy  pola  i  metody  przodka  nie  wymagając
powtórnej  ich  deklaracji  co  oznacza,  że  zmienna  obiektowa  Potomek
może   wykorzystywać  te  zadeklarowane  w  Przodek  oraz  nowo
zdefiniowane.  Można  jednak  pokryć  pola  i  metody  przodka  co  daje
skutek  ich  zastąpienia  choć  nie  uniemożliwia  całkiem  wywołania
pokrytych  metod  przodka  (patrz  trochę  niżej).  Obiekt  taki  może
ponadto  posiadać  kolejną  porcję  nowych  pól  i  metod.  Po  to  właśnie
tworzy  się  nowy  typ  obiektowy.
Metody  wirtualne.
Załóżmy,  że  w  obiekcie  przodku  określimy  daną  metodę  jako
wirtualną   np.   Rysuj   (virtual)   i   wykorzystamy   ją   wywołując   z
innej  np.  UstalStan.
Weźmy  obiekt  dziedziczony  Przodek
type  TPrzodek=  object
               StanAktywny:Boolean;
               procedure  UstalStan(  AStanAktywny:Boolean);
               procedure  Rysuj;            virtual;
               end;
procedure  TPrzodek.UstalStan;
begin
  StanAktywny:=AStanAktywny;
  Rysuj;    {tutaj  wołamy  naszą  wirtualną  metodę}
end;
procedure  TPrzodek.Rysuj;
begin
  {tutaj  powinno  nastąpić  wyrysowanie  w.g}
  {aktualnej  zawartości  pola  StanAktywny}
end;
var
  Przodek:TPrzodek;
oraz  obiekt  dziedziczący  Potomek
type  TPotomek=  object(TPrzodek)
                       procedure  Rysuj;virtual;
               end;
procedure  TPotomek.Rysuj;begin
  {wyrysowanie  w/g  dziedziczonego  pola  StanAktywny}
  {ale  w  inny  sposób  niż  w  przodku}
end;
var
  Potomek:TPotomek;
W   obiekcie   dziedziczonym   Przodek   możemy   wywołać   metodę
TPrzodek.UstalStan,     która     spowoduje     wywołanie     metody
TPrzodek.Rysuj.       Jeśli      w      obiekcie      dziedziczącym
określimy   nową   metodę   TPotomek.Rysuj   (koniecznie   o   takiej
samej   nazwie   i   liczbie   parametrów   oraz   określeniu   virtual
jak     metoda     TPrzodek.Rysuj)     i     użyjemy     dziedziczonej
UstalStan   to  zamiast  metody  TPrzodek.Rysuj  zostanie  wywołana
TPotomek.Rysuj.   Gdyby   metoda   Rysuj   nie   była   wirtualna   (nie
podano   virtual   ani   w   przodku   ani   obiekcie   dziedziczącym),
użycie  w  programie  UstalStan  wywoła  jedynie  metodę  TPrzodek.
Rysuj   mimo,   że   obiekt   jest   potomkiem   i   zawiera   nową
metodę  TPotomek.Rysuj.
wywołanie:
Potomek.UstalStan(True)  {lub  False  =>  to  tylko  przykład}
Spojrzenie  praktyczne.
Jeśli   mamy   nadzieję   w   przyszłości   dziedziczyć   nasz   obiekt
by  zmodyfikować  jego  działanie,  niech  metody,  które  będziemy
pokrywać   będą   wirtualne.   Załóżmy,   że   jest   metoda   rysująca
obiekt  na  ekranie  o  nazwie  Rysuj,  powinna  być  ona  wirtualna.
Tworząc  potomka  utworzymy  nową  metodę  Rysuj  rysującą  nieco
inaczej  nasz  obiekt.  Funkcjonowanie  takiego  obiektu  wykorzysta
nowo  napisaną  metodę  nawet  bez  jej  bezpośredniego  wywołania
np.  jeśli  przodek  wywoła  tąże  metodę.
Istnieje   przydatna   możliwość   wywołania   dziedziczonych   metod
nie   tylko   dla   metod   wirtualnych.   Można   to   zrobić   poprzez
podanie    typu    przodka    lub    używając    słowa    inherited.
constructor  TPotomek.Init;begin
  inherited  Init;      {lub  przestarzale  TPrzodek.Init;}
  ...  end;
lub  jak  zaproponowano  powyżej
procedure  TPotomek.Rysuj;begin
  inherited  Rysuj;  {wyrysowanie  jak  chce  przodek}
  ...  inne  elementy  graficzne  dorysowane  na  wyrysowanym
  już  obiekcie  end;
podobnie  destruktor
destructor  TPotomek.Done;begin
  ...
  inherited  Done;end;
Tak  tworzone  obiekty  mogą  przechowywać  dane  w  postaci  pól  i
operować  na  nich  metodami.  Użycie  obiektów  nie  ogranicza  się
jedynie    do    skojarzenia    z    obiektami   graficznymi,   ale   ten
szczególny  przykład  ma  dobre  walory  edukacyjne  a  nie  jest  jak
widać   oderwany   od   rzeczywistości.   Myślę,   że   ten   skrótowy
opis  wystarcza  do  zorientowania  się  w  możliwościach  korzystania
z   obiektów   i   bibliotek   obiektowych   (Turbo   Vision   i   Object
Windows)   Pascala   lub   C   przy   okazji   obiektów   w   ogóle.   Z
konieczności   opis   ten   nie   jest   tak   precyzyjny   jak   opisy   w
literaturze   jednak   przede   wszystkim   obrazuje   charakter   obu
bibliotek    jednocześnie.    Trudno    tutaj   rozwijać   skomplikowane
wywody   skoro   istnieje   już   wiele   tomów   dokumentacji   tych
bibliotek   poczynając   od   dokumentacji   dostarczanej   razem   z
kompilatorami    Borland    Pascal    czy    C++    zajmującej    sporej
wielkości  i  wagi  pudło.
Mam    nadzieję,    że    wzbogaciłem    kogoś    z    czytających.
Zapraszam  na  moją  stronę:
http://www.cto.us.edu.pl/~trzcionk
gdzie  można  znaleźć  całą  moją  pracę  dyplomową  ze  studium,
które  ukończyłem  http://www.c.../~trzcionk/dyplom.html
a  ponadto  można  się  ze  mną  skontaktować  pocztą  elektroniczną
na  adres:  mailto:██████████████████
(ewentualnie  bez  "mailto:"  bo  to  tylko  sposób  zapisu  URL).

                                               ---  FISH  ---

Q-Sound = X-Sonic.

Autor: Q-Sound



         Czasami  mam  małe  odchyły  i  ostatnio  też  mnie
złapało.  Od  teraz  można  zapomnieć  o  xywie  X-SONIC,  teraz  oficjalnie
zostaje  ona  zmieniona  na  Q-SOUND,  oczym  wszystkich  zainteresowa-
          nych  serdecznie  poinformowałem...das  ende...

Ona.

Autor: Cobretti

  Ona.

   To   co  z  nią  zrobiłem  nie  jest  powodem  do  dumy  lub  chwały.
Niestety,    tak    musiało    się  w  końcu  stać,  życie  jest  twarde
jak    ....    tu    sobie    możesz  wpisać  to  z  czym  Ci  się  kojarzy
twardość  życia.
   Była  taka  niewinna,  bardzo  młoda  i  zagubiona.  Spodobała  mi
się    od  razu,  szczególnie  po  tym  co  mogła  mi  zaoferować.  Nie
ukrywała  przede  mną  niczego.  Pierwszy  raz  zrobiłem  to  u  mnie
w   domu,   była  cała  gorąca,  wciąż  nie  miała  dość,  a  ja  byłem
spragniony    nowych    odczuć  i  rozkoszowałem  się  jej  widokiem.
Leżała    milcząca,  pozwalała  robić  ze  sobą  wszystko.  Źeby  jej
dorównać    kroku    musiałem    się  nieźle  natrudzić...  ale  warto
było!!
   Byliśmy    z    sobą    codziennie,    nie  tylko  w  ciągu  dnia,  ale
również    wieczorami.    Zdarzały    się  dni,  które  spędzaliśmy  z
sobą   w   całości,   a   o  nocach  już  nawet  nie  będę  wspominał.
Ciekawe  co  wtedy  czuła??  Nigdy  mi  o  tym  nie  mówiła,  a  ja  nie
pytałem,   żeby   nie   psuć   nastroju.   Ożywała  w  momencie  gdy
mogłem    jej    zaaplikować  to  na  co  czekała  czasami  godzinami,
tak,    wtedy    musiała  czuć  się  rozkosznie...  te  dźwięki  jakie
wydawała,  ciche  i  rozkoszne  odgłosy.
  Czy   było   nam   dobrze   ze   sobą??   Myślę,   że  na  początku
łączyło   nas   coś   niesamowitego,   ale  z  czasem  popadliśmy  w
rutynę.  Tylko  włożyć,  wyjąć,  włożyć,  wyjąć...  z  czasem  coraz
więcej   i   szybciej.   Czas   płynął   nieubłaganie,   i   zastanawiałem
się  co  z  nami  będzie.  Stawała  się  szarą  codziennością,  fakt,
że      była     bardzo    potrzebna,    żebym    mógł    normalnie
funkcjonować,  ale  czy  była  niezastąpiona??
   Pamiętam   nasze   wspólne   wieczory,   ukrywanie   się   przed
rodzicami,    którzy    mówili    żebym  uważał,  bo  potem  będę  miał
problemy    ze  zdrowiem...  Nic  nie  było  nas  w  stanie  od  siebie
rozłączyć,    czuliśmy  się  dobrze  w  swoim  towarzystwie.  Ona  mi
nie    mówiła    co   mam   robić,   była   bezwzględnie   oddana  i
posłuszna.    Fakt,    że    czasem  kaprysiła,  ale  za  każdym  razem
jej  to  wybaczałem.  Warto  było.
   Pewnego    dnia    postąpiłem  okropnie.  Musiało  ją  to  zaboleć,
musiała    poczuć  się  upokorzona,  niepotrzebna  i  wykorzystana.
Tak,    wykorzystana   to   najlepsze   słowo,   które   może  oddać
nastrój    tamtego    dnia.    Wykorzystałem    ją    i    odrzuciłem  od
siebie.    Nie  wiem  gdzie  jest  teraz,  co  robi...  Być  może  jest
teraz    z    innym...  w  każdym  razie  musieliśmy  się  rozstać,  to
było  nie  uniknione.
   Nie    mogła    się  bronić,  stawiać  oporu,  protestować  -  byłem
po  prostu  silniejszy  i  robiłem  z  nią  co  chciałem.  Szanowałem
ją,    myślałem    na    początku,   że   to  właśnie  ona  zostanie  tą
jedyną.    Niestety,    tak  się  nie  stało,  zresztą  nie  mogło  się
tak    stać,    bowiem    ciągle    poszukuję    czegoś    nowego,
nieujarzmionego,    nieznanego    i  jeszcze  lepszego.  Ona  mi  nie
wystarczała...
   Znałem    ją  ponad  rok,  dokładnie,  centymetr  po  centymetrze.
Nie    miała    przede  mną  żadnych  tajemnic.  Bywaliśmy  w  różnych
miejscach,     zjeździliśmy    trochę    kilometrów,    przeżyli    nie
jedną    przygodę.    Nauczyła    mnie    logicznie  myśleć  i  widzieć
sprawy    w    nieco    innym  świetle,  bo  dla  niej  zawsze  wszystko
było    bardzo    proste.    Nie    wahała   się,  zawsze  wiedziała  co
zrobić,  oczywiście  to  także  moja  zasługa.
   Teraz    jej  nie  ma  i  nie  będzie  już  w  moim  życiu.  Pozostało
wspomnienie  tamtych  wspólnie  spędzonych  chwil.  Będę  pamiętał
ją    oczywiście    do  końca  życia.  Teraz  jest  ktoś  inny,  lepszy
niż  ona.  AMIGA  -  bo  tak  się  nazywała,  musiała  być  zastąpiona
przez  lepszy  komputer.  To  było  oczywiste,  nie  tylko  dla  mnie
ale    także    dla    niej.    Nic  nie  trwa  wiecznie  i  nie  wszystko
jest    tym  czym  się  wydaje,  co  chyba  pokazałem  na  przykładzie
tego  tekstu.


                       >>  Cobretti  <<

Misja.

Autor: Cobretti

  Misja.

  Dotknął  jej  warg  i  wyszeptał:
   -    Muszę  już  iść.  Czas  na  mnie.  -  Jeszcze  tylko  przejechał
ręką    po    tych  cudownych  włosach,  które  przed  chwilą  opadały
na    jego    twarz    i  zasłaniały  mu  najpiękniejszy  uśmiech  jaki
kiedykolwiek      widział.    Jej    uśmiechnięta    twarz,    głębokie
upojne  spojrzenia,  filuterne  i  zalotne  miny.
   -    Zawsze    się  gdzieś  spieszysz.  Nie  możesz  zostać  jeszcze
chwilę?    -    błagalnym   tonem   wypowiedziała   tak  jak  zawsze.
Wiedziała    dobrze,  że  nie  może  zostać  ale  miała  nadzieje,  że
kiedyś  pobędzie  z  nią  dłużej.
   -  Wiesz  dobrze,  że  nie  mogę...  -  odpowiedział  i  zaczął  się
ubierać.
   Pocałował   ją   na  pożegnanie.  Została  w  łóżku  sama.  Pewnie
że    tęskniła    za    nim,    ale    on  miał  w  tej  chwili  ważniejszą
misję    do    wypełnienia.    Wiedział,   że   ona   nie  zapyta  o  co
chodzi    bo    nie    mógł    jej    powiedzieć.    Ufali    sobie
bezgranicznie,    tworzyli    zgraną    parę    i    żadne    z  nich  nie
chciało  tego  związku  zaprzepaścić.
  Szedł   starą,   dobrze   znaną   drogą   prowadzącą   z  domu  do
budynku    Korporacji    Gwiezdnej    Zoltana.    Nie    patrzył  przed
siebie,    zdał    się  na  instynkt.  Myślał  o  czymś  co  nie  dawało
mu    spokoju    od    kilku  miesięcy.  Po  sześciu  minutach  znalazł
się  w  środku  gmachu.  Jak  zawsze  panował  tutaj  straszny  ruch.
Ludzie    gdzieś    się    spieszyli,    coś    załatwiali,    zapychali
niepotrzebnie     windy     i    tarasowali    przejścia.  Nie  cierpiał
tłoku,   wyszedł   z   holu   i   przeszedł   do  małego  budynku  na
zewnątrz.    Tu    znajdował    się    teleporter  dostępny  tylko  dla
ludzi  z  Korporacji.  On  do  Korporacji  nie  należał  z  czego  był
nawet  zadowolony.  Wystukał  na  klawiaturze  alfanumeryczny  kod
dostępu,  po  czym  rzucił  do  mikrofonu  nazwę  stacji  docelowej.
   -    Witam    Asterey.   Spodziewałem  się  że  wpadniesz.  Jak  nie
dziś  to  jutro,  ale  wiedziałem,  że  przyjdziesz.  -  Ben  wstał  z
fotela    i    ruszył    w    strone    dopiero  co  przybyłego  speca  od
sztucznej  inteligencji.
   -   Jak   się   masz   Ben!   Spodziewałeś   się  mnie,  mówisz?  -
Asterey    nie    wyglądał  na  zdziwionego.  -  W  końcu  ten  problem
dotyczy    także    ciebie,  fakt.  Mam  nadzieję,  że  uda  mi  się  go
dzisiaj  rozwiązać.
   -    W    jaki  sposób  masz  zamiar  dowiedzieć  się  kto  szmugluje
procesory   logiczne?   Przecież   jesteś   tylko   człowiekiem.   -   Ben
nie  za  bardzo  wierzył  w  słowa  młodzieńca  bo  i  sprawa  była  na
tyle    zagmatwana,    że    nie    mógł    ją   rozwiązać   zwykły
śmiertelnik.
   -    Właśnie    dlatego,  że  jestem  człowiekiem  dam  sobie  radę.
Ale    na   razie   nic   nie   powiem,   żeby   nie   było   żadnych
przecieków.    -    powiedział    i    zawiesił   na   moment   głos.  -
Udostępnij     mi     wszystkie    kody    do   stacji   roboczych  i
cybernetycznych  strażników.  W  końcu  po  to  tu  jestem.
   -   Czyżbym   też   był  podejrzany?  Kody  masz  przygotowane  na
dysku.  Jest  to  tak  zwany  dysk  kuriera.  Gdyby  ktoś  chciał  się
do   niego  dobrać  a  nie  zna  kodu  dostępu  dane  na  dysku  ulegną
bezpowrotnemu    zniszczeniu.    -    Ben  obracał  pomiędzy  palcami
kawałek   plastyku   z   kodem.  -  Numer  dostępu  to  numer  mojego
identyfikatora.    Mam    Ci    powiedzieć    czy    już    go   znasz.  -
Uśmiechnął    się,    bo    wiedział,    że    dla  Asterey'a  dostęp  do
tajnych  danych  to  kaszka  z  mleczkiem.
   -  Powiedz,  chcę  sprawdzić  czy  nic  nie  zmieniłeś.  -  Asterey
też   się   uśmiechnął,   wiedział   że   Ben   wie,  że  on  zna  ten
numerek.
   -    Nic    nie  zmieniłem.  W  takim  razie  masz  wszystko  co  jest
Ci    potrzebne.  Teraz  lepiej  już  idź.  Wolałbym,  żeby  nikt  Cię
tutaj    nie  widział.  -  Wstał  z  fotela  i  odprowadził  Asterey'a
do  drzwi.
   -   Do   zobaczenia   wieczorem,   jak   nie   wrócę   to  powiedz
Leili...    Albo    nie,    nic  jej  nie  mów,  domyśli  się,  dlaczego
nie    wróciłem.   -   Spojrzał   jeszcze   raz   Benowi   w   oczy  i
wyszedł.
   Szedł    teraz    o    wiele    pewniej,    nie  będzie  musiał  tracić
czasu    na    przejście    wszystkich  kodów  transmisji  i  omijanie
zabezpieczeń      przy      strażnicach    zaporowych.    Myślał  o
dziewczynie,    którą    zostawił    w    łóżku.    Chciałby    do   niej
wrócić  cały  i  zdrowy.  Ale  z  drugiej  strony  misja  jaką  musiał
wypełnić    nie    dawała  mu  spokoju.  Jako  jedyny  specjalista  od
sztucznej     inteligencji     i     główny   doradca   od   systemów
logicznych    miał    nielichy    problem    do    rozgryzienia.    Ktoś
szmuglował    procesory    logiczne,  mogące  powodować  zakłócenie
pracy    robotów  serwisowych  i  strażników.  Źeby  było  mało,  nie
sprzedawał    tego    towaru    tylko  bezpośrednio  wymieniał  moduł
logiczny  w  robotach  i  to  w  przypadkowych  jednostkach.
   Stanął   przed   wejściem  do  tunelu  serwisowego  prowadzącego
do    magazynu    centralnego.  Strażnik  spytał  go  o  kod  dostępu.
Podał   wymaganą   kombinację   i   poszedł  dalej.  W  jego  głowie
snuły    się  domysły  i  plan  działania.  Procesory  logiczne  były
jak   dotąd   wkładane   do   jednostek   opuszczających  magazyn.
Skoro    tak,    to    być    może   tutaj   trzeba  szukać  rozwiązania
zagadki.  Ale  wchodząc  tutaj  narażał  się  śmierć.  Sam  nie  miał
przy    sobie    żadnej    broni.    Był   jedynym   człowiekiem  w
magazynie,     bo     ludzie  byli  tutaj  niepotrzebni.  I  dodatkowo,
jeżeli      nawet      spotka      tutaj      myślące     roboty    to
najprawdopodobniej  i  tak  nie  dadzą  tego  po  sobie  poznać.  Nie
może  próbować  grzebać  w  ich  układach  bo  może  się  zdemaskować
i  z  tego  magazynu  na  pewno  nie  wyjdzie  cały.
   Procesory    logiczne    były   towarem   o   największym  stopniu
zabezpieczeń.    Tylko    nieliczni  mieli  do  nich  dostęp  i  tylko
specjaliści     byli     w     stanie   je   oprogramować.   Było   to
największe    osiągnięcie    w    nauce   pozwalające   na  samoistne
funkcjonowanie     robotów,   nie  wymagający  kontroli.  Przydawało
się    przy    wysyłaniu    ekspedycji  na  niezbadane  planety,  przy
pracach    zagrażających    życiu    człowieka    oraz   przy  pracy  z
materiałami  rozczepialnymi.
   Zabezpieczenia    polegały    na  tym,  że  odpowiednie  jednostki
dostawały      określony    procent    inteligencji.    Tak    aby    nie
rozwinęły    się    zbytnio    i    była  możliwa  kontrola  nad  nimi  w
przypadku      awarii.      A      te      procesory    użyte    tutaj
najprawdopodobniej      mają     zniesione    wszystkie    poziomy
zabezpieczeń,  ale  tego  jeszcze  do  końca  nie  był  pewien.
   Szedł   długim   prostym   korytarzem   a   po  drodze  mijały  go
modele    T-10    i  T-110  przeznaczone  do  transportu.  Przewoziły
jakieś  skrzynie.  Starał  się  wyczuć  w  nich  coś  nienormalnego,
podniesiony    poziom    inteligencji    lub    coś  w  tym  stylu,  ale
wszystko    na    nic.    Albo  dobrze  udawały  albo  były  głupie  jak
but.  Próbował  zachodzić  im  drogę,  odbierać  skrzynie,  ale  nic
w    ich    zachowaniu    nie    zobaczył   nienaturalnego.  Prawdziwe
niespodzianki    miał    dopiero    w  zanadrzu.  Szedł  dalej,  minął
model    S-98    i    coś    go  ruszyło.  "Czemu  strażnik  nie  stoi  na
swoim    miejscu?"    pomyślał.  To  mógł  być  podstęp.  Gdyby  teraz
zawrócił    i    próbował  dowiedzieć  się  co  się  stało,  że  zszedł
ze    stanowiska  mógłby  wpaść.  Gdyby  tego  nie  zrobił  to  też  by
było  dziwne.  Stanął,  odwrócił  się  i  krzyknął:
  -  S-98,  czemu  nie  jesteś  na  pozycji?  -  czekał  co  odpowie  robot.
   -   Mam   opuścić  magazyn,  dostałem  nakaz  z  centrum  kontroli
robotów.   -   bezdusznym   głosem   odparł   robot  po  czym  dalej
powoli  posuwał  się  na  przód.
   "Muszę    mu  odpuścić  i  udawać,  że  się  nic  nie  stało.  Oni  na
pewno    już    wiedzą,   że   tu   jestem".   Centrum   sterowania
znajdowało    się    trzy    poziomy    wyżej,    nad    ziemią.  Tutaj  w
oświetlonych    korytarzach    musiało    znajdować    się   od  groma
kamer    i    czujników.  Nie  miał  jeszcze  pomysłu  jak  to  obejść.
Szukał      jakiegoś    terminala,    jakiejś    końcówki,    komputera
wpiętego    w   sieć.   Spojrzał   na   mapę   korytarzy  wiszącą  na
ścianie.    Skręcił    na  prawo,  zszedł  schodami  w  dół  i  znalazł
się     na    poziomie    2.   Znowu   musiał   podać   identyfikator.
Strażnik    S-77    zachowywał  się  tak  samo  normalnie  jak  reszta
robotów.
   Wszedł    do    pomieszczenia,   w   którym  stały  trzy  komputery
powiązane   z   centrum   sterowania.   Teraz   zaczął   mieszać  w
systemie.  Na  początek  zdobył  numery  pozostałych  strażników  i
wyłączył      je    za    pośrednictwem    fal    elektromagnetycznych.
Wiedział,    że    te    które    będą    się  poruszać  to  inteligentne
maszyny,  które  zabezpieczyły  się  przed  wyłączeniem.
   Teraz  pozostało  mu  niewiele  czasu  aby  dostać  się  na  poziom
0   i   spróbować   opanować  magazyn.  Wychodząc  z  pomieszczenia
natknął    się    na    robota  S-56.  Stał  obok  drzwi  i  ani  drgnął.
Sprawiał  wrażenie  wyłączonego.
  "Pewnie  udaje"  pomyślał  i  krzyknął  w  jego  strone:
   -    Hej,    S-56  co  tu  robisz?  -  ale  robot  stał  jak  przedtem,
nie  był  głupi  żeby  dać  się  zdemaskować.
   Zaczął    biec.    Robot,  którego  zostawił  powoli  sunął  w  jego
stronę.    "Ha,  więc  jednak  miałem  rację"  pomyślał.  Zapamiętał
numer    i    jeszcze  bardziej  przyśpieszył  kroku.  Podczas  biegu
mijał    wyłączone    roboty    serii    T.  Gdy  brał  następny  zakręt
wpadł    na  S-19.  Niewiele  myśląc  wyrwał  mu  broń.  Mały  zgrabny
blaster    był    teraz    zbawiennym  lekarstwem  na  chorobę,  która
dotknęła    ten    magazyn.  Zobaczył  jak  na  prostej  ustawiły  się
dwa  roboty  serii  S.  Zaczął  strzelać.  Jeden  został  uszkodzony
a    drugi    tylko  nadpalony.  Nie  miało  to  dla  niego  znaczenia.
Rozbroił    je    i    pomknął   dalej.   Gdy  dostał  się  do  głównego
magazynu    zobaczył,   że   wszędzie   jest   tu   pełno   kamer  i
dziwnych  czujników.  Z  boku  stał  terminal.
   Jego    palce   zaczęły   tańczyć  na  klawiaturze  w  rytm  muzyki
jego    umysłu.    Wyświetlił    mapę  podziemi.  Był  bez  wyjścia,  a
roboty  szły  w  jego  stronę.  Nie  musiały  się  śpieszyć,  bo  nikt
stąd    nie    jest    w   stanie   uciec.  Ale  jego  wzrok  spoczął  na
teleporterze.    "Nie    powinno    go  tu  być"  pomyślał.  Ale  skoro
jest,    pozwolił    sobie    na  pół  godziny  zwłoki.  Potrzebny  był
kod    dostępu    uruchamiający    teleporter.    Teraz  starając  się
ominąć    zabezpieczenia   próbował   go   zdobyć.   Czuł,  że  ktoś
przeszkadza    mu    w    penetracji   systemu.   Dziwił   się   nawet
dlaczego    nie  wyłączą  zasilania,  ale  widocznie  ktoś  na  górze
nie    myślał  logicznie.  "Mam  go!"  krzyknął  w  myślach.  Zrzucił
komputer    na    ziemię  i  używając  następnego  kodu,  jaki  dostał
od  Bena  otworzył  sejf.  W  środku  lśniła  cała  seria  procesorów
logicznych.    To    stąd  je  brali.  Ale  ktoś  musiał  najpierw  dać
im  kod  dostępu.  Od  spraw  bezpieczeństwa  sprzętu  był  Ben.  Nie
zastanawiał    się    długo.    Teraz    musiał    zrobić  tu  porządek.
Gdzieś    tutaj   był   skład   pocisków   do   blasterów   i   małe
wyrzutnie   taktyczne   do  operacji  naziemnych.  Skierował  się  do
wyjścia.
   Znowu   T-78   zajechał   mu   drogę.  Na  niego  pociski  z  broni
ręcznej     nie  działały,  był  odpowiednio  wzmocniony  specjalnie
do    transportu    towarów.    Rzucił  się  na  ziemię  i  rozpruwając
sobie    mundur    o    gąsienice    jezdne    znalazł   się  po  drugiej
stronie    robota.    Modele    T   były   za  wolne,  żeby  zareagować
odpowiednio    szybko.  Asterey  zaczął  biec  w  stronę  zbrojowni.
Szybkimi    ruchami  palców  wprowadził  kod  dostępu  i  zatrzasnął
drzwi.     Tu     znalazł     wszystko   co   potrzebował.   Umieścił
detonatory    i    działa    w    jednym  miejscu.  Pouzbrajał  głowice
taktyczne,    paliwo    i   moduły   z   tlenem   przeniósł   w  drugą
cześć    pomieszczenia.    Jak    to   wszystko   wybuchnie,  to  cały
kompleks    nadaje    się  tylko  na  złom.  Będzie  się  o  to  martwił
jak    go    sprowadzą  na  Ziemię.  W  tej  chwili  wiedział,  że  musi
przeżyć.
   Cztery    detonatory    rozmieścił  symetrycznie  w  sali  po  czym
otworzył     drzwi     i    jednym    pociskiem   taktycznym   powalił
czekające    przed    drzwiami  roboty.  Miał  czystą  drogę.  Zaczął
biec  do  teleportera.
   Wbiegł    do    kapsuły,   zaczął  wstukiwać  alfanumeryczny  kod,
nacisnął    detonator,    usłyszał  odgłos  eksplozji  ale  wciąż  tu
stał.    Za  chwilę  nie  będzie  tego  miejsca  na  mapie  a  on  wciąż
tu    tkwił.    Wydarzenia    zaczęły  dziać  się  w  ułamkach  sekund.
Teleporter  był  odłączony  od  sieci.  Włączył  go  wprowadził  kod
i    zniknął.  W  tym  momencie  kapsuła  uległa  zniszczeniu.  Znowu
udało    mu    się   wyjść   cało  z  tego  bagna.  Potężne  targnięcie
całym   kompleksem   dało   znać   jak  wiele  było  przechowywanej
broni.  Też  wbrew  przepisom.
   -    Witaj.    -    Ben  był  przygotowany  na  tą  wizytę.  Trzymał  w
ręku  blaster  i  najwyraźniej  chciał  zrobić  z  niego  użytek.
   -   Tak  myślałem  Ben.  Ale  to  było  do  Ciebie  nie  podobne.  Po
co    Ci   te   procesory?   Chciałeś  mieć  armię  robotów  na  swoje
usługi?  -  Asterey  grał  na  czas.
   -    Teraz    to    nie  istotne,  wszystko  zepsułeś.  Myślałem,  że
tam    na    dole  sobie  nie  poradzisz,  ale  wymknąłeś  się.  Jesteś
lepszy    niż    myślałem,    a    może   to   nie  dopatrzenie  z  mojej
strony.  -  Ben  kurczowo  ściskał  broń.
   -    No    dalej,  strzelaj!  Na  co  czekasz?  -  Asterey  wiedział,
że   za   chwilę  doprowadzi  go  do  stanu  zmieszania.  Każe  mu  do
siebie    strzelać,    a  Ben  nie  lubi  robić  co  mu  się  każe,  wiec
zacznie  myśleć.  I  to  był  ten  moment.
   Asterey   skoczył   na  Bena,  chciał  mu  odebrać  broń,  ale  nie
zdążył    go    nawet   obezwładnić.   Ben   nie   żył,  zginął  przez
przypadek.
   Wyszedł    z    biura    Bena,   skierował  się  do  budynku  Policji
Konfederacji   Ziemskiej.   Wiedział,   że   zacznie   się   teraz   długi
proces    i    nie    wszystko    będzie   dla  nich  jasne.  Jak  on  nie
cierpiał  przesłuchań...
   Po    wyjaśnieniu   wstępnym  dostał  dwa  dni  wolnego.  Należało
mu   się   po   tym   czego   dokonał.   Być   może   uratował  skórę
ważniakom    z  Korporacji  Gwiezdnej,  być  może  uratował  planetę
przed  buntem  robotów.  Teraz  to  już  przeszłość.
  Znowu  był  w  domu  ze  swoją  dziewczyną.
   -  Muszę  już  iść.  Czas  na  mnie.  Ci  z  Korporacji  chcą  ze  mną
gadać.  -  Gładził  jej  włosy  i  muskał  wargami  jej  szyję.
   -    Zawsze    się  gdzieś  spieszysz.  Nie  możesz  zostać  jeszcze
chwilę?    -    błagalnym   tonem   wypowiedziała   tak  jak  zawsze.
Wiedziała    dobrze,  że  nie  może  zostać  ale  miała  nadzieje,  że
kiedyś  pobędzie  z  nią  dłużej.
   -   Zostanę,   oni   mogą   zaczekać...   -   Oplątał   ją  swoimi
potężnymi  ramionami  i  zaczął  całować,  coraz  niżej  i  niżej...

                        >>  Cobretti  <<

Kangur '96.

Autor: V.I.P.

Kangur'96

     Kangur  zwykle  kojarzy  się  nam  z  pewnym  australijskim  zwierza-
kiem,  a  tym  czasem  artykuł  ten  będzie  traktował  o  zupełnie  innych
rzeczach.  Otóż  "Kangur"  to  Europejski  Konkurs  Matematyczny,  w
którym  niedawno  miałem  przyjemność  brać  udział.  Jak  sama  nazwa
wskazuje  jest  to  konkurs  europejski,  tak  więc  jest  duże  prawdo-
podobieństwo,  że  również  w  nim  uczestniczyliście.  Jeśli  tak  to  wiecie
już  o  co  chodzi,  w  przeciwnym  razie  pozwólcie,  że  Wam  po  krótce
wyjaśnie.
     W  latach  70.  powstał  w  Australii  pomysł  nowej  formy  konkursu
matematycznego   dla  młodzieży  szkół  podstawowych  i  średnich.
Konkurs  został  nazwany  "Kangur  Matematyczny".  Testowa  formuła
konkursu  okazała  się  bardzo  atrakcyjna  zarówno  dla  młodzieży  jak
i  dla  nauczycieli.  Konkurs  w  ciągu  kilku  lat  objął  prawie  całą
populację  uczniów  australijskich.
      W  roku  1991  analogiczny  konkurs  zorganizowany  został  we
Francji  i  także  tam  stał  się  natychmiast  bardzo  poularny.  Na  zapro-
szenie  francuskiego  towarzystwa  "Association  Kangourou  des  Mathe-
matiques",  organizatora  konkursu  na  terenie  Francji,  w  roku  1992
wzięli  w  nim  udział  również  uczniowie  polscy,  a  także  rumuńscy,
bułgarscy  i  słowaccy.
      Organizacją  konkursu  na  terenie  Polski  północnej  zajął  się
Toruński  Oddział  Polskiego  Towarzystwa  Matematycznego,  zaś  w
rejonie  wrocławskim  Wojewódzki  Ośrodek  Matematyczny  we  Wrocła-
wiu.  Liczba  polskich  uczestników  konkursu  wynosiła  w  pierwszej
edycji  (maj  1992  r.)  około  7.000,  w  drugiej  edycji  (maj  1993  r.)  okołoj
15.000  uczniów,  w  trzeciej  (w  maju  1994  r.)  już  ponad  70.000  a
w  czwartej  (w  marcu  1995  r.)  około  150.000.
    W  maju  1993  r.  odbyło  się  w  Paryżu  spotkanie  konsultacyjne  na
temat  rozszerzenia  konkursu  na  inne  kraje  europejskie.  Uczestniczyli
w  tym  przedstawiciele  15  krajów  europejskich.  Honorowy  patronat
nad  konkursem  objęła  pani  Catherine  Lalumiere,  ówczesny  Sekretarz
Generalny  Rady  Europy.  Konkus  przybrał  nazwę  "Kangur  Europejski"
i  w  zamierzeniu  organizatorów  miał  się  stać  wielkiem,  ogólnoeuropej-
skim  świętem  szkolnej  matematyki,  integrującym  młodzież  różnych
krajów  europejskich.
     Głównym  celem  konkursu  jest  szeroka  popularyzacja  matematyki
w  szkole.  Prosta  formuła  konkursy  sprzyja  jego  masowości.  W  odró-
żnieniu  od  innych,  licznie  organizowanych  w  różnych  regionach
konkursów  mających  na  celu  wyłonienie  talentów  matematycznych,
ten  ma  przede  wszystkim  przełamać  dość  powszechną  niechęć  do
tego  przedmiotu  wśród  uczniów.  Jest  też  bodaj  jedyną  formą  konkur-
sową,  z  którą  można  bez  trudu  dotrzeć  do  małych  miejscowości,  do
środowiska  wiejskiego  i  stymulować  jego  aktywność.  Ważną  zaletą  jest
niewątpliwie  także  międzynarodowy  charakter  konkursu.  Lista  pytań
jest  wspólna  dla  wszystkich  krajów  uczestniczących  w  konkursie,  co
stwarza  możliwości  porównania poziomu przygotowania matematycznego
polskich  uczniów  i  ich zagranicznych rówieśników. Przewiduje się także
różne  formy  międzynarodowej  wymiany  grup  laureatów  konkursu.
Kontakty  takie są bardzo ważnym przyczynkiem do europejskiej integra-
cji.  W  czasie  dotychczasowych  edycji konkursu, w których uczestniczy-
li  uczniowie  polscy,  zorganizowano  wiele  takich  międzynarodowych
spotkań,  zarówno  na  terenie  Francji,  jak  i  w  Polsce.j
     Warto  również  podkreślić,  że  "Kangur"  jest  jedynym  konkursem
matematycznym,  który  obejmuje  tak szeroki przedział wiekowy uczniów,
a  mianowicie  od  III  klasy  szkoły  podstawowej  do  IV  klasy  szkoły
średniej.
Konkurs  przeznaczony  jest  dla  5  grup  wiekowych  :
*  kategoria  MALUCH  dla  klas  III  i  IV  szkół  podstawowych
*  kategoria  BENJAMIN  dla  klas  V  i  VI  szkół  podstawowych
*  kategoria  KADET  dla  klas  VII  i  VIII  szkół  podstawowych
*  kategoria  JUNIOR  dla  klas  I  i  II  szkół  ponadpodstawowych
*  kategoria  STUDENT  dla  klas  III  i  IV  szkół  ponadpodstawowych
Głównymi  nagrodami  dla  18.  laureatów  konkursu  były  wycieczki  do:
Danii,  Francji,  Holandii  oraz  Czech  i  Austrii.  Opróćz  wycieczek
Komitet  Organizacyjny  przyznał  uczestnikom  konkursu  nagrody  rzeczo-
we,  którymi  były  m.in.  sprzęt  sportowy  i  turystyczny,  kalkulatory,  gry
komputerowe,   albumy   do   zdjęć   i   inne   atrakcyjne   nagrody.
     Konkurs  ten  jest  przeprowadzany  w  formie  testu.  Na  rozwiązanie
30  zadań  mamy  tylko  75  minut  (jest  naprawdę  mało  czasu,  o  czym
się  sam  przekonałem).  Odpowiedzi  zakreśla  się  na  specjalnej  karcie,
które  następnie  sprawdza  komputer.  Dlatego  wszelkie  pomyłki  techni-
czne  przy  wypełnianiu  kart  są  niedozwolone.  Jednak  przez  to,  że
poprawianie  testów  jest  zautomatyzowane  wyniki  znana  są  już  po
miesiącu.
     Jeśli  jeszcze  nie  startowaliście  w  Kangurze  to  szczerze  nama-
wiam,  bo  jest  to  sposób  na  sprawdzenie  swoich  umiejętności,  a  przy
okazji  świetna  zabawa.  Życzę  Wam  wszystkim  powodzenia  we  wszel-
kich  konkursach  i  zdania  wszystkich  egzaminów  na  5.


                              V.I.P.  /  ByteLanD

P.S.  Specjalne  fucki  dla  dwóch  największych  lamerów  w  Bielsku
    Pawła  i  Tomka  Wróbel  z  IV  LO  w  Bielsku-Białej  (the  worst
    school  in  Poland).  Zbieżność  nazwisk  z  pewnym  cool  gościem
    o  xywie  Akardo  czysto  przypadkowa.

Programowanie w Amosie cz.II.

Autor: Cobretti

  Programowanie  w  Amosie  cz.II

    Wracając    do  rachunku  nieskończoności...  (Ponieważ  okazało
się,    że    podjęty    temat    nie    jest    taki    banalny,    na  jaki
wyglądał).      Zdefiniowałem    ostatnio    rachunek    na    liczbach
całkowitych.   Padły   pytania   co   z   liczbami   rzeczywistymi.   Nic,
oczywiście    postępuje    się    podobnie    jak  z  całkowitymi.  Np.
jeżeli    chcemy    uzyskać    1/2   nieskończoności   to   po  prostu
usuwamy    liczby    podzielne    przez  2.  Jeżeli  1/3  to  podzielne
przez  3.  I  sprawa  się  wyjaśniła.
   Co   więcej,   okazało   się   że   czas   może   stanąć!   I  to  w
najmniej  oczekiwanym  momencie,  czyli  wtedy  gdy  akurat  trzeba
coś    zrobić    na    czas.    Tak   było  ostatnio,  gdy  musiałem  się
dostać  na  zajęcia  w  szkole.  Patrzę  na  zegarek  raz,  patrzę  po
chwili    drugi  raz  i  mam  wciąż  ten  sam  czas.  To  nie  był  żart,
to    stało    się    na  prawdę!  Czas  stanął  w  miejscu.  Dopiero  po
dokonaniu  wymiany  baterii  okazało  się  że  czas  ruszył.  Myślę,
że    w  przyszłości  będzie  to  dość  popularna  metoda,  stosowana
zamiast    hibernowania.  Sam  nie  zauważyłem  również,  żebym  się
zestarzał  w  tym  momencie,  czyli  działa.
   Jakie  jeszcze  wnioski  można  wyciągnąć??  Ano  takie,  że  czas
jest    zamknięty    w    baterii.    Bo    dopiero    przy  jej  włożeniu
zaczął    mijać.    Czyżby    ludzkość    znalazła    sposób    na
przechowywanie   czasu?   Specjalne   kapsuły   czasowe   są   jak
widać  dostępne  w  każdym  dobrym  sklepie  elektronicznym.
    No  i  przy  okazji  znajduje  tutaj  zastosowanie  stare  polskie
przysłowie   much:  czas  to  pieniądz.  Bo  taka  bateria  kosztuje,
to    zostało    stwierdzone  empirycznie.  A  wracając  do  much,  to
okazało    się  że  mają  one  jeszcze  kilka  ciekawych  przysłowiów
(heheh):   ciągnie   go   jak   muchę   do   gówna,   albo   z  innej
beczki:    tam    skarb  twój  gdzie  gówno  twoje.  Taki  to  już  jest
ten  świat  much,  brutalny,  wulgarny  i  do  dupy.
   Bawiąc    się  zagadnieniami  rekurencji,  odkryłem  pewną  nową,
nieokreśloną   dotąd   zależność   i   definicję.  Jest  nią  KURENCJA.
Skoro    rekurencja    wykonuje    się    zwykle   pewną   ilość  razy,
czasem   nawet  nieskończoną,  to  dla  odmiany  KURENCJA  wykonuje
się    tylko    raz.    No  i  rzeczywiście,  można  spróbować  wykonać
kurencyjne  procedury  lub  funkcje  w  pascalu,  C,  Clipperze  lub
Delphi.    Działa,    czyli    jako    naukowiec,    wywiązałem    się  z
odkrywania  nieodkrytego  wyśmienicie.
   Dalej,   weźmy   na   przykład  taki  fenomen  jak  zamek.  Ha,  na
pewno  nie  domyślasz  się  o  jaki  zamek  mi  chodzi!  No  i  dobrze,
w    takim    razie    coś    łatwiejszego...    bit.    Może  przyjmować
wartości  0  i  1.  I  nic  więcej.  Proste??  Teoretycznie  tak,  ale
w    praktyce    taki    bit  to  może  wywołać  takie  zamieszanie,  że
się    w    pale    nie  mieści.  Pytanie  w  jakiej  pale,  bo  tego  nie
zdefiniowałem.    Pała    jak    pała,    jakby   chciała   to   by  się
zdefiniowała.
   Jeden   jedyny   bit,   mający   za   to   dwie  wartości.  Równie
często    mylony    z    bajtem.    Co    oczywiście  jest  teoretycznie
możliwe.   W   końcu   można   by   też  się  uprzeć  i  przyjąć  że  w
bajcie    jest    właśnie  jeden  bit  zamiast  standardowych  ośmiu.
Tylko,  że  wtedy  byłby  to  przerost  formy  nad  treścią.
   Jeszcze    jeden    motyw,    czyli    język    polski.    Czy    lepiej
napisać    wyraz    'jaka'   czy  'jonka'.  Chodzi  mi  o  wadę  wymowy
pisaną    bez    używania    żadnych    polskich    liter.  W  pierwszym
przypadku    nie    da  się  przekazać  prawidłowo  tego  co  się  chce
powiedzieć  i  przy  okazji  kaleczy  się  i  tak  język.  A  w  drugim
przypadku    tylko    kaleczymy    język.    Wychodzi  na  to  że  druga
forma  jest  o  wiele  lepsza.
   I   problem   prawie   nie   do   przejścia.  Zakładam,  że  muszę
napisać   komuś,   za   pomocą   klawiatury,   że   mam  uszkodzony
klawisz    z    literą    A.    W    jaki    sposób   to  zrobić  skoro  ten
klawisz    jest    niewciskalny???    Oczywiście,    należy    napisać
coś     takiego:   'Nie   mogę  użyć  litery  '  ''<--tu  jest  ta  litera
A..    tylko    jak  to  zrobić,  skoro  nie  mamy  tej  litery??  Gdyby
to  była  litera  X  to  napisałoby  się,  że  nie  mam  litery  IKS,  i
po    kłopocie.    Ale  to  jest  A.  Które  brzmi  dokładnie  tak  samo
jak    się    go    pisze.  Trzeba  by  użyć  tricku,  bardzo  prostego,
ale    pewnie    przez    jego    prostotę   bardzo   trudnego   do
wymyślenia.    Po  prostu  trzeba  wziąć  w  leasing  (wydzierżawić,
wynająć,    wypożyczyć,    jak    kto    woli)    drugą  klawiaturę.  Za
pomocą    tej    drugiej    klawiatury    należy    napisać,    że    jest
uszkodzona  litera  A  i  następnie  oddać  klawiaturę  z  powrotem.
Proste??
   Liniowe    przetwarzanie    danych  to  całkiem  poważny  problem,
nie    tylko  ze  względu  na  swoje  przeznaczenie,  ale  również  na
to,    że    nie    do  końca  został  zbadany.  A  wiec  skoro  istnieje
przetwarzanie    kołowe    (cykliczne)    to  może  istnieć  liniowe.
Najlepszym    przykładem    niech    będzie    twardy  dysk..  Jest  to
typowy    przykład    kołowego    przetwarzania   danych.   Dysk  się
obraca    w    koło    i  zczytuje  lub  zapisuje  dane.  Co  zrobić  aby
przejść    do    liniowego  przetwarzania  danych?  Należy  zbudować
twardy    dysk    o    kształcie  nośnika  np.  prostokątnym,  tudzież
kwadratowym    (kwadratowe  przetwarzanie  danych,  zwane  inaczej
kwadraturą    koła    [przejście  z  koła  na  kwadrat]).  Ścieżka  na
dysku    staje  się  teraz  linią  prostą,  zamiast  okręgiem.  Napęd
głowicy     czytająco-zapisującej    umieszczony    jest  na  prostej
prowadnicy,   a   dostęp   do   danych   odbywa  się  na  starej  jak
świat      zasadzie.    Dla    lepszego    zobrazowania    zaprezentuje
poniżej  kształt  ścieżki  i  system  napędowy  głowicy.

ścieżka     _________________________________________________
    głowica      ___/^

   Więc   ta   głowica   jeździ   sobie   tam   i   z   powrotem.   Co
oczywiste,    nie  jest  to  tylko  jedna  ścieżka  i  jedna  głowica.
Ponieważ  dysk  jest  w  kształcie  prostokąta,  to  takich  ścieżek
zmieści    się    tam  tyle,  na  ile  umożliwia  technika  upakowania
ścieżek    na    płacie  magnetycznym.  Co  oczywiste,  zależy  to  od
sposobu    formatowania    takiego    płatu.  Jak  również  od  ilości
głowic,  które  będą  taki  napęd  obsługiwać.  Dodatkową  atrakcją
mogą    być    ścieżki  krzyżujące  się  nawzajem.  Tzn.  nie  tylko  w
poprzek    ale    i    wzdłuż    następuje  odczyt  danych  na  nośniku.
Dostaję    się    wtedy    najbardziej    czadowy   dostęp  do  danych,
połączony      z     odjazdowym     zderzaniem     się     głowic
czytająco-zapisujących    i    poprzez    analizę  spektralną  widma
atomów  wydzielanych  przy  takich  zderzeniach,  można  za  pomocą
licznika     Gingera-Whelera   analizować   szybkość   poruszania   się
naprzemiennego     każdej    głowicy   na   traku.   Czyli   wesołe
miasteczko     w     niedziele   na   parkingu   osiemanstokołowych
ciężarówek.  Czad!
   Jak    wesołe    miasteczko  to  też  musi  być  karuzela.  Karuzela
kojarzy     się    nieco    ze    starą    płytą    (najczęściej    czarną
[analogową]).    Pytanie:    ile    na  takiej  płycie  było  rowków??
Zakładam,    że   była   to   standardowa  płyta  adapterowa,  duża,
obracająca    się    ze  stałą  prędkością  33  obr/min  i  zapisana  w
całości.    Powiedzmy,    że    grała    przez  godzinę.  No  ile  miała
rowków??  Dupa,  nie  zgadłeś.  Pomimo  skomplikowanych  wzorów  na
obliczanie    ilości    rowków,  nie  udało  Ci  się  prawdopodobnie,
bo    rzadko    kto   zna   właściwą  odpowiedź.  Otóż  jest  to  jeden
rowek!    Tylko    że    ciągnący    się   przez   całą  płytę,  tak  jak
spiralka,    lub    stary    znudzony    wąż,    leżący  gdzieś  w  buszu
afrykańskiej    jungli.  Apropos,  czy  w  dżungli  jest  busz??  Nie
byłem    jeszcze,    więc    nie  wiem,  ale  przy  najbliższej  okazji
sprawdzę.
    Słyszałem  również,  że  jakieś  problemy  sprawia  formatowanie
dysków   na   większe   pojemności.  Dziwne,  bo  nie  miałem  z  tym
żadnych   problemów.   Sprawa   jest   tak   błaha,   że  chyba  nie
powinienem    jej    tutaj    w    ogóle    poruszać,   ale   tylko   dla
przypomnienia  o  tym  nieco  napiszę.
   Na   początek   trzeba   by   się   zastanowić,  od  czego  zależy
wielkość    dysku    po  sformatowaniu.  Widać  to  na  pierwszy  rzut
oka,   od   dziurek   na   dysku.   720  mają  1  dziurkę,  1.44  dwie
dziurki,    no    więc    2.88    będą  miały  trzy  dziurki.  Łatwo  się
domyślić    jak    postępować    w   celu   dalszego   zwiększania
pojemności.    Metoda  jest  nieudokumentowaną  przez  producentów
dysków,  długo  zetrwało,  zanim  ją  do  końca  dopracowałem.
   Drugi    wariant  to  formatowanie  na  większy  format  za  pomocą
narzędzi      bardziej    wyrafinowanych.    Chodzi    o    zwiększenie
ilości    ścieżek    na    dysku.    Tu    trzeba    mieć    trochę
doświadczenia,    bo    nie    zawsze   za   pierwszym   razem   to
wychodzi.    Należy    się    zaopatrzyć    w    wiertarkę,    tylko  nie
udarową,    żeby  nie  biła.  Polecam  tylko  markowe  wiertarki.  Do
takiej  wiertarki  mocujemy  w  specjalnym  uchwycie  (do  kupienia
na    giełdzie    komputerowej)    dyskietkę,    dowolną,  byle  nową.
Następnie    delikatnym    narzędziem    jakim    jest  pazur  Kazuara
zarysowujemy    nowe  ścieżki  na  dysku.  Dysk  musi  być  na  bardzo
wysokich  obrotach,  czyli  wrzucamy  wiertarkę  na  jak  najwyższy
bieg.    Taaa,    dobrze,    teraz  można  taką  dyskietkę  używać  dla
formatów   max.   12MB.   Większe   pojemności   są  determinowane
przez     odpowiedniej   jakości   (cieńsze)   narzędzia   pracy  (pazur
nietoperza).
    Jest    jeszcze    trzeci    sposób  zwiększenia  objętości  dysku.
Poprzez    poprzeczne  bocznikowanie  kwandrylem  kubimerozy.  Nie
zawsze  relewantnym  do  kwerendy  dla  naszych  percepcji.  Co  nie
wyklucza    obojętne    potraktowanie  nośnika  zestawem  magnesów,
lub    elektromagnesów.    A   zresztą   co   ja  będę  tłumaczył,  na
pewno  wiesz  o  czym  mówię.
   Zapraszam    na  następny  raz,  będzie  mniej  techniki  a  więcej
rozważań  natury  psychologicznej  -  między  innymi  o  zachowaniu
tłumu.  Poprę  to  przykładami  z  rzeczywistości.  Aloha.

                       >>  Cobretti  <<

Nowa fala.

Autor: Ghenesis

NOWA  FALA???

Ghenesis.The  Grid


   Uhhh,  chcę  napisać  o  tym,    w     którą  stronę  idzie    świat
muzyki.    I     to  świat,  który  spokojnie   można    nazwać  "eLiTe",
czyli  MTV.  Dziś    oglądałem  sobie  EURoPEAN  ToP  2O.  I  do jakich
wniosków  doszedłem?  Źe  albo  ja    się  nie  znam  na  muzyce,  albo
te  charsty  są  dla  debili...   Otóż    jak      prawie  każdy  normalny
człowiek  słucham  metalu,  rap-metalu,  hard-core'a,  czasem  punku.
Nie   pogardzę     fajnymi  RAVE'ami  czy  TRANCE'ami.  Ale  co  ja  TU
w   MTV   widzę?   Druga   dziesiątka,   hity   które  jeszcze  da  się
przełknąć.  Pod  koniec  znajduje  swe  miejsce  GREEN  DAY,  NiRVANA
i  parę   innych    niezłych  moim  (i   nie   tylko    moim)  zdaniem
kapel,  jak  np.  DoG  EAT  DoG.  "Okee,  może  w  pierwszej   dziesiątce
będzie  jeszcze  lepiej!?"  -  myślę.    Ale       się  przeliczyłem.  Na
czołowych    miejscach  takie  degeneraty  obrażające    ludzką  rasę
jak    np.    Michael       Jackson.  Widzieliście  może  jak   ostatnio
się  ostrzygł?   Ja    niestety     widziałem,  wygląda  jak  kobieta,  a
w   dodatku    ma  wymalowane  usta..  yuck!    Transwestyta  je*.*.
Never  mind,  idziemy   dalej.  A  dalej  jakieś   "Boom   boom    boom"
-  coś_tam  Brothers.  Takie  sobie  disco,  jeszcze  to   wybaczę,  choć
wykręca  paznokcie.  Wspomnę  natomiast   o    SIN  WITH  SEBASTIAN,
ponieważ  takiego  gówna  dawno  nie  widziałem.  Gość  śpiewa  ze  dwaj
zdania  na  krzyż  składające  się    na  paplaninę  typu:  "Shut  up,
why    don't  you  sleep  with  me!",  co   chyba  jest  tytułem  piosenki.
Baardzo  ambitne.    Na  dodatek  gość  chyba  przebija     Michaela
Jacksona,  bo  włoski  ma  jakieś  zielonkawe,  usta  wymalowane,  cały
jest  na  ryju  zresztą  wymalowany,  a  na  dodatek  z  lodem  wyprawia
takie  rzeczy,    że     chyba      najwybitniejsze  prostytutki  by  się
tych  sztuczek     nie  powstydziły!  (chodzi  o    takiego     loda  do
jedznia,  zboczeńcu!  :-)  Dalej    mamy  jakąś  Mariah  Carey,  która
może  jest   i  niezła  dupa,   ale   śpiewać    to     tak  sobie...  No
i  U2  w    "Hold    me,   thrill  me....",  do  tego  nic  nie  mam.   No  i
jeszcze  raz  z  Batman'a  Seal   -    "Kiss  from  a  rose",  do  czego  też
się  nie  przyczepię.  Jednak  wśród  "top"    hit'ów  9o%  to  typowe
disco  1o1%    commercial!  Smutne  to..


                          Ghenesis/The  GRiD

Krótka historia demosów.

Autor: Akardo

  Krótka  historia  demosów.

  Demami  interesuję  się  już  od  kilku  lat.  Przez  moje  ręce  przewinęły
się  prawie  wszystkie  komputery  8-bitowe  oraz  16-bitowe,  dlatego
chciałbym  w  skrócie  opowiedzieć  o  rozwoju  tego  typu  oprogramowa-
nia.
  Zaczęło  się  to  wszystko  w  szkole  podstawowej.  Gdzieś  w  5  klasie,
dostałem   komputerek   Atari   800   XL.   Nie   będę   ukrywał,   że
początkowo  grałem  i  grałem,  dniami  i  nocami,  ale  powoli  zaczęło
mnie   to   nudzić.   Kiedyś   dorwałem   bardzo   fajny   programik.
Była  to  reklamówka  Atari  z  takim  robotem  i  statkiem  kosmicznym.
Mimo,  że  nie  była  to  gra  nawet  mi  się  to  spodobało  i  oglądałem
sobie  to  czasami.  Później  od  kumpla  "wysępiłem"  kilka  bardzo
fajnych  programików,  a  mianowicie  Micro  Demo  1,2,3  i  chyba  4.
Były   to   pierwsze   demosy   na   "małą   atarynkę".   W   zasadzie
można    było    oglądać    jedynie    jakiś    obrazek,    scroll    oraz
słuchać  muzykę.  Potem  nastała  dziwna  moda  w  demkach  na  wycią-
ganie  muzyki  z  gier  i  umieszczanie  kilku  utworów  w  jednym
programie.
  Muzyki  można  było  zmieniać  klawiszami,  np.  od  1  do  9.  W  nieco
ambitniejszych  demach  co  jakiś  czas  zmieniał  się  obrazek,  lub
samemu  można  było  go  zmieniać.  Demko,  które  pamiętam  z  tego
okresu  to  Rigoletto,  z  takim  napisem  przesówającym  się  po  ósemce.
   Później  kupiłem  okazyjnie  C-128  i  miałem  dwa  komputery.  Jako,
że   Commodore   miał   większe   możliwości  od  Atari,  schowałem
atara  na  szafę,  a  później  sprzedałem.  Na  Commodorze  to  dopiero
się  zaczęło.  Kupę  demonstracji  ze  świetną  muzyką  z  gier,  ale
nie  tylko.  Pamiętam  jak  były  robione  takie  demosy  w  których  goście
umieszczali  muzyki  z  gier  skomponowane  przez  znanych  wtedy  muzy-
ków  np.  Roba  Hubbarda  czy  Davida  Whittakera.  W  "modzie"  było
wtedy   również   odbezpieczanie   gier   i   przed   każdą   gierką
umieszczanie   krótkiego   intra   ze   scrolami,   muzyką   oraz  logiem
grupy,   która   to   pokusiła   się   o   odbezpieczenie   danej   gierki
(np.  Ikari).  Już  wtedy  można  było  zaobserwować  początki  mega
dem,  które  to  właśnie  składały  się  z  kilku  tym  podobnych  intr,
pomiędzy  którymi  przechodziło  się  klawiszem  spacji.
  Z   tego  okresu  pamiętam  świetne  demo,  niestety  nie  wiem
jakiej  grupy,  a  mianowicie  Finish  Gold.  Potem  zakupiłem  stację
dysków  i  mogłem  już  oglądać  mega  dema  cało  dyskowe.  Niektóre
pamiętam   do   dzisiaj,   były  naprawdę  zajebiste.  Z  Commodorka
wyciśnięto  wszystko  co  można  by  z  komputera  wycisnąć.
 Zresztą  miałem  okazję  ostatnio  oglądać  najnowsze  osiągnięcia  na
komciu  i  muszę  przyznać,  że  byłem  w  lekkim  szoku.
   Jednak  wiecznie  komodorka  mieć  nie  mogłem.  Chodziłem  sobie
trochę  na  giełdę  i  tam  obserwowałem  nowości  na  rynku  polskim  :
Amigę   oraz  Atari  ST.  Amiga  jakoś  bardziej  przypadła  mi  do
gustu  i  dlatego  kupno  jej  było  moim  następnym  celem.
   Jeszcze  nie  mając  tego  komputera  zachwycałem  się  wspaniałym
Mega  Demem  grupy  Red  Sector,  które  to  giełdowcy  serwowali  co
tydzień.  Po  zakupie  Amigi  załatwiłem  sobie  bardzo  dużo  mega
demosów,  a  wśród  nich  Budbrains  Mega  Demo  (czy  coś  takiego,
już  nie  pamiętam  jak  się  to  piszę).  To  było  kozackie  demo.
Extra  efekty,  muzyka  i  grafika.  Bardzo  podobał  mi  się  między
poszczególnymi    częściami    taki    jajcarski    filmik,    albo    było
tam   takie   techno   part  -  totalny  czad  !  A  jeszcze  większe
zdziwienie   przeżyłem   oglądając   demko   grupy   Scoopex   Mental
coś  tam.  Sorry,  ale  było  to  bardzo  dawno  i  nie  pamiętam  już
tytułów.   Było   to   chyba   pierwsze   demo   w   którym   wszystko
leciało  po  kolei,  a  nie  tak  jak  w  mega  demach,  aby  przejść
do   następnej   części   należało   nacisnąć   klawisz   myszy.   Mega
dema   nie   posiadały   praktycznie   żadnego   designu,   choć   nie
do  końca.  Ale  w  większości  przypadków  było  to  kilka  scrolli
muzyka  i  jeszcze  jakieś  tam  efekty.  W  demie  grupy  Scoopex
wszystko   było   genialnie   zgrane   z   muzyką   -   wektorówki   i
inne   bajery.   Naprawdę   było   to   wtedy   niesamowite   demko.
Nie   było   tutaj   efektów   w   stylu   cieniowania   Phonga   czy
Gourauda,   ale   jak   na   tamte   czasy   była   to   nowość.   Mniej
więcej  w  tym  okresie  ukazał  się  jeden  z  pierwszych  magazynów
dyskowych  na  Amigę.  Był  to  Kebab,  który  również  czytałem
regularnie.    Później    niestety    dość    przypadkowo    sprzedałem
Amigę,  aby  za  pół  roku  kupić  następny  komputer.
   Był  to  AT'ek  286  z  Herculesem.  Gdy  kupowałem  sprzęt,  do
głowy  mi  nie  przyszło,  że  na  PC'ecie  będą  kiedykolwiek  jakieś
demka,  ale  bardzo  się  wtedy  myliłem.  Gdy  kupiłem  SVGA  w  moje
łapy  wpadło  kilka  ciekawych  dem,  m.in.  wspomniane  już  w  tym
numerze  Cronology.  Było  to  takie  mega  demko.  Później  było  demo
Cystral  Dream  i  kilka  innych  starych  demek.  Tak  naprawdę  to
najstarsze  demo  jakie  mam  pochodzi  z  1987  roku  (!!!).
    Około  roku  1993  dema  na  PC  zaczęły  się  coraz  bardziej
rozwijąć,   powoli   dorównując   tym   amigowskim.   Pojawiły   się   :
Amnesia  (jeszcze  1992),  Cystral  Dream  II  czy  Second  Reality.
Jak  na  ówczesne  czasy  były  to  hity.
   W  najnowszych  demach  efekty  w  stylu  cieniowania  Phonga  czy
Gourauda  są  już  normalką.  Martwi  jedynie  fakt,  że  programiści
zamiast  wymyślać  własne  efekty  czy  design  sięgają  po  wypróbowane
już   pomysły   i   gotowe   źródła.   Niestety,   mało   jest   naprawdę
oryginalnych  dem  !  Czasami  dochodzi  nawet  do  tego,  że  niektórzy
koderzy   umieszczają   w   swoich   demach   procki   ściągnięte   z
Internetu,  a  następnie  podpisują  je  dumnie  swoją  xywą.  No  bo
ile  razy  w  demach  można  obserwować  np.  tunel  złożony  z  pixeli,
czy  torusy  cieniowane  Phongiem,  albo  zooming  obrazu  -  jeżeli
ktoś  jest  maniakiem  dem  i  ogląda  je  w  nadmiernych  ilościach  to
wie   o   czym   mówię.   Zresztą   jestem   niezmiernie   ciekawy   co
będziemy   mogli   oglądać,   na   ekranach  naszych  monitorów,  za
kilka  lat.  No,  cóż  czas  pokaże.

                                          ---  AKARDO  ---

Przebiec.

Autor: Cobretti

  Przebiec.

   Biegałeś   kiedyś   sam??   Nie  do  autobusu  lub  po  kwiaty  dla
dziewczyny,    ale  tylko  po  to  żeby  się  przebiec.  Dla  podbicia
kondycji   i   poprawienia   sobie   szybkości,   no   i  dla  osiągnięcia
celu.
   Jest   upalne   lato,   temperatura   w   dzień   przekracza   30
stopni,    nie    ma  sensu  próbować  zrobić  kilkunastu  kilometrów
bo   można   się   wykończyć,   a   to   ma   być  przyjemność.  Wiec
szybciej    jak    o    19.00  nie  próbuję  się  wybrać  na  dzisiejsza
trasę.    Co    dzisiaj??    Spróbuję  zaliczyć  Katowice  Bogucice  i
tam    okrążyć  przynajmniej  raz  nieduże  jeziorko  a  potem  odbić
na  Mysłowice,  żeby  wreszcie  potężną  pętlą  powrócić  w  miejsce
startu    czyli   do   Sosnowca   na  Środulę.  Tak  na  oko  będzie  z
15-16  kilometrów.
   Dobre,    wyrobione    buty,    które  mnie  nie  uwierają,  krótkie
spodenki    i  koszula  z  własnoręcznie  poobcinanymi  rękawami  po
wierzchu.    Jeszcze    tylko    zegarek    i   ciasno   umocowana
torebeczka    na    pasku.    Mogę  ruszać.  Dzisiaj  nikt  ze  mną  nie
biegnie,    nie    będzie    narzucania    tempa  i  nie  będzie  się  do
kogo   odezwać.   Całkiem  inaczej  biega  się  samemu  niż  z  osoba
towarzyszącą.    Trzeba    mieć    w    sobie   samozaparcie   i  stale
kontrolować  swój  rytm,  bo  nawet  się  nie  zauważa  jak  w  pewnym
momencie    się    zwalania  lub  nagle  zaczyna  przechodzić  ochota
do  biegania.
    Specjalnie    szlak  będzie  oddalony  od  wszelkich  dróg  i  tras
komunikacji   miejskiej,   będę   musiał   się   śpieszyć   żeby   obrócić
w    dwie    strony,  zdążyć  się  wykąpać,  zjeść  kolacje  i  jeszcze
coś    porobić    w    domu.    Fajnie,    przynajmniej    będzie  trochę
spokoju.
   Ruszam   powoli,   rozgrzewam   stawy,   zaczynam  biec  ścieżką
wśród    zarośli    co   najmniej   na   metr.   Po   prawej   mijam
piaskownie.    No  i  zaczyna  się,  zaczynam  biec  i  myślę  sobie  o
różnych    rzeczach.    Na  tej  piaskowni  cztery  lata  temu  zginął
mój  kumpel.  Razem  skakaliśmy  do  piachu,  często  popisywaliśmy
się    przed    dziewczynami    kto    skoczy  z  większej  wysokości  i
dodatkowo    w  locie  wykona  salto.  Obok  był  staw  i  łapaliśmy  w
nim    raki,  a  w  pobliżu  stoi  wieża  halogenowa  i  często  na  nią
wchodziliśmy.    Cała  góra  wieży  kiwała  się  na  boki  i  wydawało
się,    że    zaraz  runie,  ale  to  tylko  złudzenie.  Pewnego  dnia,
jak  zwykle  przyszli  wszyscy  na  piaskownie  poskakać.  Mnie  tam
nie    było,   słyszałem   jak   kumple   mówili   ale   i   tak  wiem
dokładnie    jak    to    się  stało.  Czasami  piach  z  piaskowni  był
spuszczany    potężnymi    rurami  do  szybów  kopalnianych.  Kumple
skakali    w    ten  piach  i  próbowali  swych  sił  w  tym,  jak  długo
wytrzymają    na    wsysanym    piachu.  Jeden  został  wciągnięty  po
kolana   i  wyszedł,  kumpel  chciał  wygrać...  niestety  nie  udało
mu   się   wygrzebać   z   piachu,  wciągnęło  go  na  zawsze.  Płacz
matki,  straż  pożarna,  pogrzeb,  pusta  piaskownia.
   Biegnę    dalej,    mijam   ogródki   działkowe,  zaraz  wbiegnę  w
dzielnice   starych   familoków.   Patrzą   na  mnie,  nie  znają  mnie,
a    tutaj    jeżeli    pojawi  się  ktoś  nieznajomy  to  z  reguły  nie
powinien   wybiec   na   własnych  nogach.  Widzę  grupę  chłopaków
żłopiących    wódkę,    patrzą  się  na  mnie.  Wiadome,  trzeba  użyć
psychologii,    gdybym    w  tej  chwili  zatrzymał  się  lub  zwolnił
nie    miałbym  szans,  dopadli  by  mnie.  Więc  biegnę  ostro  w  ich
stronę    i    nie  spuszczam  ich  z  oczu,  patrzę  się  na  każdego  i
otwieram  delikatnie  usta.  Patrzą  się  na  mnie  i  nie  wiedza  co
zrobić,   wiem   że   mnie   nie   tkną   bo   ich   zbiłem  z  tropu.
Jestem   w   miarę   łatwym   łupem   bo  przy  takim  tempie  szybko
opada    się    z  sił.  Tak  jak  myślałem,  mijam  ich  bez  problemu,
rzucają    jeszcze    jakieś    hasła    ale    nikt    się    nie  rusza  z
miejsca.  Spękali  chłopcy,  psychologia  wygrała.
   Mały    mostek,   z   boku   huta   Buczka,   dzielnica   wygląda
potwornie,    co    drugie  okno  to  melina,  a  bramy  to  mordownie.
Większość    młodych    ludzi    patrzy  się  na  mnie,  jestem  obcy  a
tutaj    każdy    każdego    zna.    Spoko,    nie  pierwszy  raz  jestem
tutaj    i    wiem    jak  się  zachować.  Mijam  następną  grupkę,  tym
razem  stoją  przy  kiosku  ruchu.  Podobny  manewr,  ale  tym  razem
trącam    jednego    klienta,    który    specjalnie    ustawił  się  na
drodze.  Nie  mogłem  go  ominąć  bo  to  oznacza  uległość,  a  tutaj
prawa    są    inne    niż    na   miłych   i   przytulnych   osiedlach.
Trochę    ich    rozwścieczyłem    ale    nikt  bezpośrednio  mnie  nie
zaczepił.    Dobra,    teraz    wybiegam    niedaleko    mojej  szkoły,
skręcam    pod   ślimak,   i   zaczynam   biec  równolegle  do  torów
kolejowych  w  kierunku  SPRI.
   Tu    już    jest  spokojnie,  przypominam  sobie  moja  praktykę  w
pomarańczowych    kamizelkach  na  torach.  Zabawa  była  przednia,
szczególnie    z   malowaniem   naprężaczy   do  napędów.  Lało  się
puszkę    farby    na  naprężacz  a  potem  pędzlem  rozprowadzaliśmy
ściekającą    farbę.    Marnotrawstwo    jak  cholera,  ale  na  kolei
nikt    się    takimi    rzeczami  nie  przejmował.  Kopaliśmy  kiedyś
rów    pod  kabel,  upał,  robota  ciężka  bo  kopaliśmy  w  tłuczniu,
który    się    dodatkowo    obsypywał.  Chcieliśmy  iść  szybciej  do
domu   więc   każdy   się   sprężał   jak   mógł.  Wykopaliśmy  z  20
metrów    tego    rowu,  a  tu  przychodzi  majster  i  mówi  że  mu  się
powaliło    i  kopiemy  nie  w  tą  stronę.  Mamy  to  zasypać  i  kopać
w     drugą.    Myśleliśmy    że   nas   szlag   trafi.   Bez   gadania
rzuciliśmy     łopaty     i     poszli   do   domu.   Potem   mieliśmy
przewalone,  ale  kto  się  tym  przejmował.
   Przebiegam  obok  SPRI,  obok  budynku  stoi  niezła  dziewczyna,
podoba    mi    się.    patrzę   się   na   nią,  zauważyła  mnie  i  się
uśmiechnęła.    Dobrze  opalona,  długie  blond  włosy,  patrzę  się
na    nią.    Wytrzymuje  móje  spojrzenie  i  rzuca  do  mnie  krótkie
'cześć'.    Odpowiadam    'się    masz    skarbie'    uśmiechnęła   się
jeszcze    bardziej,    zwolniłem,    widzę    obok  owczarka,  niezły
piesek,     idealnie  pasuje  do  niej.  Zatrzymałbym  się,  pogadał,
ale   jestem   cały   spocony   i  umęczony,  a  mam  jeszcze  trochę
trasy    przed    sobą.    Kurcze,   żałuję   że   nie  poznałem  jej  w
innych    okolicznościach,    ale    nic    to.  Mówię  jej  jak  sprawy
stoją    i    umawiamy    się    na    jutro,  na  imię  miała  Agnieszka,
niestety    to    wszystko   co   o   niej   wiem   bo   nazajutrz  nie
przyszła.
    Biegnę    dalej  i  myślę  o  niej,  niezła  jest.  Mijam  osiedle  w
budowie,  jeszcze  ulice  i  jestem  na  stawikach.  Tak  tutaj  jest
nieźle,    ściemnia    się    powoli,  a  jezioro  i  park  obok  nadają
temu    miejscu    trochę  romantyczności.  Mijam  ludzi  chodzących
wokół     jeziora,    dziewczyny    które   na   mnie   patrzą,   pary
snujące     się   wieczorami.   Fajnie   się   biegnie.   Okrążam  jezioro
i    zaczynam    forsować    ulice    i    tory    kolejowe.    Po  drugiej
stronie    następne    jezioro    już    w    Bogucicach  ale  tym  razem
spotykam    tutaj    całkiem    innych    ludzi,    to    wędkarze
zastawiają    zestawy    na  wieczór.  Pytam  czy  biorą,  oczywiście
nic   z   tego,   jest   za   gorąco.   Sam  łapałem  ryby  więc  wiem
dokładnie    czym    dysponują   i   na  co  będą  łapać,  przy  okazji
domyślam   się   kto   na   jaką   rybę   się   zasadza.   Ja  zawsze
lubiłem    garbusy  (okonie  z  charakterystycznym  garbem,  dobrze
wyrośnięte)    nie    mają  praktycznie  żadnych  ości  a  mięso  jest
bardzo    smaczne.    Oni    tutaj    mają  nadzieje  na  płoteczki  lub
leszczyka.    Niedaleko    w    krzakach    stoją    spiningowcy,  mają
nadzieje    na    szczupaka.  Kiedyś  widziałem  jak  facet  próbował
wyciągnąć   w   tym   miejscu   szczupaka   i   złamał   kij.   Taki
szczupak!  Chciałbym  takiego  wyciągnąć,  na  razie  jednak  myślę
czy  wytrzymam  całą  trasę.
   Znowu   biegnę   wzdłuż   torów  i  myślę  sobie  że  jednak  gdzie
się    nie    spojrzy  tam  leżą  tory  kolejowe.  Kolej  na  Śląsku  ma
specyficzne     znaczenie.    To  podstawa  transportu,  szczególnie
dla    takich    dziedzin    jak  górnictwo  i  hutnictwo.  Teraz  waga
kolei     w     transporcie     zmniejsza     się,   wypierana   przez
przewoźników    samochodowych,    ale    kiedyś  kolej  była  potęgą.
Biegnę  dalej,  jeszcze  trochę  i  będę  w  Mysłowicach.  Niedaleko
stąd    jest    giełda   samochodowa.   Jedna  z  większych  w  kraju,
handluje    się    tutaj    zresztą    wszystkim.  Teraz  to  po  prostu
wielki    opuszczony    i    rozjeżdżony  plac,  stoi  bezużytecznie.
Następne    osiedle,    znowu    pojawiają    się    grupki  młodzieży,
oczywiście    bez    alkoholu  się  nie  da  normalnie  funkcjonować.
Ja    wolę    sobie    pobiegać,  alkohol  mnie  nie  bawi,  chcą  niech
piją,  grunt  że  są  spokojni.  Mijam  ich,  nieźli  agenci.
   Na    placu    popisują    się  skaterzy.  Nieźle  im  to  idzie,  sam
miałem   kiedyś   deskę,   ale   jakoś   nie   mogłem   opanować  co
trudniejszych    sztuczek,  wiec  sobie  darowałem  karierę  na  tej
płaszczyźnie.    Wolałem    zająć    się    rowerem    i  niebezpieczną
jazdą    na    nim.    Niestety    rower  rozwaliłem  w  drobny  mak,  po
prostu    nie    wytrzymał    takiej  dawki  jazdy  terenowej  jaką  mu
zaserwowałem.    Jestem    już    wyraźnie  zmęczony,  biegnę  trochę
wolniej,    koszulka    mokra  od  potu,  co  nieco  mi  pomaga  bo  nie
pocę    się    tak    intensywnie    i  jestem  nieco  chłodzony.  Teraz
czeka    mnie   przeprawa   przez   opuszczone   tereny   niedaleko
rzeki    Przemszy.    Tak    na    prawdę  to  Przemsza  jest  ściekiem,
który    nie    zamarza    w   zimie   z   powodu   swojego   składu
chemicznego.   Kiedyś   owszem,   były   tu   raki   a   woda   była
krystalicznie    czysta.    Taki    już    urok    Śląska,    kiedyś    tu
wszystko    było    białe,  ale  staje  się  czarne,  tak  jak  płuca  i
powietrze,   które   właśnie   wdycham.   Wdech,   wydech,  wdech,
wydech.  Wciąż  w  tym  samym  rytmicznym  tempie.  Nie  mogę  wypaść
z    rytmu,    bo  inaczej  zacznę  się  męczyć.  Tak  jest  dobrze,  to
tempo    mi    odpowiada,    wiec  biegnę  dalej.  Widzę  tutaj  jakieś
dzikie    wysypisko,    stare    rozwalone    samochody,  zardzewiałe
pralki    i    lodówki.    Mijam    potężny    komin,    w  pobliżu  szumi
rzeka,    musi    być  tutaj  zapora.  Tak  jest,  dobiegam  do  niej  i
na    chwilę    się  zatrzymuję,  Przemsza  się  pieni,  opada  trochę
niżej    i    wcale    fajnie  to  wygląda.  Jest  tylko  mały  problem,
strasznie    od  tej  rzeczki  śmierdzi,  wiec  czym  prędzej  ruszam
dalej.  Wbiegam  na  jeszcze  jeden  wyludniony  teren.
   Ściemnia    się    coraz    bardziej,  dobrze  że  tutaj  nikogo  nie
ma,  taka  wyludniona  okolica  robi  niezłe  wrażenie.  Jest  pusta
i    niebezpieczna.    Gdyby  mi  się  tutaj  coś  stało  nikt  by  mnie
nawet    nie  znalazł.  Z  tego  co  widzę,  nikt  tu  nie  zaglądał  od
wieków.  Źadnych  śladów  opon,  ani  nawet  stop  ludzkich.  Nie  ma
butelek,    nie    ma    połamanych    gałęzi  i  śladu  ognisk.  Pusto.
Wszystko  pozarastało,  krótkie  spodenki  są  w  tym  miejscu  mało
odpowiednie.    Cóż,    jednak    temperatura    jest  nadal  wysoka  i
gdybym  miał  długie,  to  chyba  bym  tutaj  nie  dobiegł.
   Nie   chce   mi  się  już  biec,  chciałbym  już  być  z  powrotem  w
domu  ale  i  tak  dobrze  że  mam  już  ponad  połowę  za  sobą.  Chyba
podkręcę    tempo,    jak    dam    radę  oczywiście.  Dało  się,  tylko
problem    jak    długo    wytrzymam,  zobaczę,  jak  nie  dam  rady  to
usiądę    i    odpocznę.   Ha,   jak   siądę   to   nie  będzie  mi  się
chciało    wstawać  i  biec  dalej.  Tak  sobie  myślę  o  tym  i  nawet
nie   zauważyłem  jak  znowu  wszedłem  na  moje  poprzednie  tempo.
Biegnę    dalej.    Myślę  o  jednej  dziewczynie.  Powinienem  z  nią
pogadać    o    pewnej   rzeczy,   która  nurtuje  mnie  od  dłuższego
czasu.    To    nie    jest  takie  proste,  ciężko  z  nią  rozmawiać  o
takich    sprawach.  Są  pewne  rzeczy,  których  nie  da  się  tak  po
prostu     wyjaśnić.     Wydają    się    oczywiste,    ale    wyglądają
zupełnie    inaczej.    Po    prostu    nie  są  tym,  czym  się  wydają.
Taki    bieg    to   dobry   moment   na   przemyślenie  paru  rzeczy,
całkiem    inaczej    się    myśli   o   tym   na  spokojnie  a  całkiem
inaczej    w    biegu.    Mam   po   prawej  stronie  nasyp  kolejowy  i
zamierzam   biec   po   podkładach.   Nie   chcę  myśleć  o  niczym,
podkłady    są    blisko   siebie   więc   nogi   zaczynają  pracować
intensywniej,    aż    do    bólu.  Tak  teraz  czuje  każdy  mięsień  w
nodze.   Zbiegam   z   nasypu,   odbijam   w  lewo.  Przebiegam  nad
ulicą    i    pocieszam    się    że  już  nie  zostało  daleko,  jeszcze
jakieś  dwa  kilometry  i  będę  w  domu.
   Teraz     kawałek    robię   po   asfaltowej   alejce,   biegnę  i
niespodzianka,  spotykam  kumpla  z  dziewczyną.  Zamieniam  kilka
słów,     przy    okazji    odpoczywam.   Fajnie   mają,   snują   się
wieczorami    a    ja    biegam.   Jutro   wieczorem   też   będę  z
panienką    więc    nie   problem.   Teraz   biegnę   obok   hotelu
robotniczego,    jedyny    sklep  w  okolicy,  otwarty  zresztą  całą
dobę  jest  oblegany  przez  pijaczków.  Ci  ludzie  robią  z  siebie
pośmiewisko,    przynajmniej    w    moich    oczach.    Biegnę  dalej,
opuszczona  ulica  z  potężnymi  drzewami  po  obu  stronach.  Mijam
ogródki    działkowe    na    których   jako  mały  chłopak  zbierałem
kasztany    i    łapałem  ślimaki.  Widzę  moje  osiedle,  palące  się
światła    i    cudowny  zachód  słońca.  Uwielbiam  zachody  słońca,
mógłbym    je    oglądać    godzinami,  oczywiście  nie  sam.  Myślę  w
tej    chwili  o  jednym  z  zachodów  jakie  fotografowałem.  Miałem
na    dobre    uchwycenie    tylko  parę  minut,  potem  ten  najlepszy
moment    przechodzi.    Nie    było    to   takie   proste  bo  robiłem
ujęcia     przez  rożne  obiektywy  i  z  rożnymi  zestawami  filtrów.
Zdjęcia  wyszły  Xtra.
   Mam   na   przeciw   osiedle,   nogi   są   zmęczone   do   granic
wytrzymałości,  staram  się  je  jeszcze  dobić  robiąc  mały  wypad
na    pobliską  górkę.  Wybiegłem,  ale  podczas  zbiegania  nogi  są
jak  wata,  mam  wrażenie  że  zaraz  się  przewrócę.  Jeszcze  tylko
przebiec    przez  kładkę  nad  jezdnią  i  jestem  w  domu.  Spotykam
kumpla,    jednego,    drugiego,  koleżankę.  Zaczynamy  rozmawiać,
przywracam    sobie    normalny  oddech  i  spada  mi  liczba  uderzeń
serca,    tętno    automatycznie  też  spada  a  kumpel  proponuje  mi
jeszcze    nocna  grę  w  kosza.  Nie,  na  dziś  wystarczy,  pojutrze
zagram.   Rozmawiam   jeszcze   trochę   i   idę   do   domu  wziąść
kąpiel.  Już  myślę  gdzie  się  przebiec  następnym  razem.  A  może
teraz   mięśnie   rąk   ??   Wiem,   pójdę   z   kumplami  popływać,
zobaczymy  ile  razy  opłynę  jezioro.

                          >>  Cobretti  <<

Czy łosie lubią turystykę.

Autor: Akira

Czy  łosie  lubią  turystykę?

Akira/Pulse

    Nie,    to    nie    bedzie  artykuł  o  łosiach  ani  Monty  Pytho-
nie.  To  tylko  kilka    skolekcjionowanych  i  wypisanych  kawałków.
Nie    żeby    specjalnie  śmiesznych,  ale  któż  to  wie...

              *    *    *

-  To  jest  prawdziwy  raj  -  zauważa  matka
  podczas  pikniku  za  miastem  .
-  To  prawda  -  odzywa  sie  synek  -  obok
  w  krzakach  widziałem  nawet  Adama  i  Ewę!

              *    *    *

-  Dostaniesz  ,  jak  będziesz  grzeczny
      -  mówi  chirurg  przed  operacją.
-  Do  kogo  pan  to  mówi  ,  doktorze?
  -  pyta  się  pacjent
-  Do  tego  kota  ,  który  siedzi  pod
  krzesłem  .

              *    *    *

 Co  to  jest  :

 -  Leży  pod  drzewem  i  mówi  :
   "szszszsz  ...."  ?
 -  Pijany  gajowy  próbuje  zaśpiewać:
   szła  dzieweczka  do  laseczka  .

             *    *    *

   Papież  zmarł  i  staje  przed  Bramą  do
Nieba.  Puka  pewnie  i  przedstawia  się
Św.    Piotrowi.  "  Jestem  papieżem  z
Rzymu,  "  mówi  ,  "  wpuśćcie  mnie".  Św.
Piotr  patrzy  na  niego  podejrzanie...
"Chrystus  mnie  zna!"  rzecze  papież
pewnie.  "  Mogę  wejść?"  "Sprawdzę."
Rzecze  Sw.  Piotr  podnosząc  telefon.
"Hej,  J.C.,  jest  tutaj  jakiś  gość
nazywający  siebie  'papieżem  z  Rzymu'
i      mówi    że    Cię    zna".    Po
krótkiej  pogawędce    z    Chrystusem  w
Piotr  zwraca  się  do  papieża:.."  Mówi
że  Cie  nie  zna..."
   "  Spróbuj  ducha  Świetego!"  sugeruje
speszony  papież.  "Hej,  duszku"  mowi
świety    Piotr  do  telefonu..."  jest
tutaj    ktoś    kto    się    podaje    za
niejakiego  papieża  z  rzymu  i  mówi  że
go    znasz."    Po    krótkiej  przerwie
ŚW.Piotr  odkłada  sluchawkę,  odwraca
się  do  papieża  i  trzęsie  przecząco
głową...    "  to  jest  absurdalne!!!"
wykrzykuje  z  niedowierzeniem  papież.
"  Spróbuj  Ojca!"  Św.Piotr  podnosi  po
raz    trzeci    słuchawke...    "    hej,
Tatko...    jest  tu  ktoś  kto  nazywa
siebie  papieżem  z  rzymu  i  mówi  ze  go
znasz.."
   "o    TAk!,  znam  tego  s...."
wykrzykuje    ze  złością  Bóg."to  ten
człowiek  co  roznosi  plotki  o  mnie  i
Marii  Dziewicy.  Powiedz  mu  aby  szedł
do  Diabla!...."

             *    *    *

   Siedzi  sobie  facet  w  kałuży.  Obok
przechodzi        przechodzień.Facet  w
kałuży  pyta  sie  :
-  Która  godzina  ?
   Na    to    przechodzien    wyjmuje
termometr,  zanurza  go  w  wodzie  i  mówi
-  Tam  na  lewo.

             *    *    *

   Siedzi  Janko  muzykant  na  wzgórku
nad  Wisłą  i  wzdycha:
-  Echhh...  Bach  umarł.  -  po  chwili
   -  Echhh...  Bethoven  nie  żyje.  -  i
jeszcze  po  chwili,
-  Kurdę!!!  I  ja  się  coś  źle  czuje.

             *    *    *

Tak,  to  było  zdecydowanie  mało  śmieszne.  Właściwie  to  po  takich
kawałach  można  się  zupełnie  załamać.  Co  właśnie  idę  zrobić.


                           Akira/Pulse

Kac nad ranem.

Autor: Q-Sound

     Kac  to  najgorsze  dziecko  pijaństwa,  wiem  coś  o  tym,  ponieważ
właśnie  mijają  24  godziny  od  momentu  kiedy  piliśmy,  a  ja  nadal  zdy-
cham...Wszystko  jest  w  porządku  jeżeli  wiemy  ile  możemy  wypić  i  po-
za  tym,  a  nawet  przede  wszystkim  przestrzegamy  tej  granicy,  bo  je-
żeli  się  rozpędzimy  to  kończymy  tak  jak  ja  wczoraj  tj.  najpierw  na  ki-
blem  wyrzucając  z  siebie  całe  pieprzone  żarcie,  które  ze  smakiem
wciągaliśmy  przez  cały  dzień,  a  w  nocy  budzimy  się  z  pełną  gębą
rzygów  i  bezwarunkowo  kierujemy  się  w  stronę  leżącej  po  łóżkiem
miski.  Wczoraj  nie  dość,  że  osmarkałem  się  jak  kot  to  na  dodatek
kumpel  zabrał  w  nocy  prawie  pełną  miskę  półprzetrawionej  przeze
mnie  fasolki  po  bretońsku,  ponieważ  jebało  (cytuje)  jak  z  szamba...
To  był  prawdziwy  problem,  ponieważ  w  chwili  przypływu  od  strony
mojego  żołądka  ledwo  zdążyłem  do  kibla  i  nie  pobrudziłem cuchnąco
naszego  nowego  perskiego  dywanu...
     Jednak  co  by  ie  mówić  to  i  tak  skończyło  się  tylko  na  tym,
że  nie  mogę  dzisiaj  nic  jeść,a  na  samą  myśl  o  alkoholu  (nawet  w
wodzie  po  goleniu)  wszystko  podchodzi  mi  do  gardła.  Z  jednej  strony
przywiodła  mnie  pewnie  do  tego  słabość  mojej głowy, chociaż inaczej
na  to  patrząc  0.75  l  rumu  wypitego  na  dwóch  w  ciągu  30  minut  za-
szkodziłoby  i  najlepszym  zawodnikom...przykładem  tego  mój  kumpel,  z
którym  piłem,  chociaż  bez  tak  dużych  jak  u  mnie skutków ubocznych
radzi  dzisiaj  sobie  z  kacem  lejąc  w gardło czystą czeską wódkę...łeee.
    Jek  wspomniałem  w  moim  przypadku  skończyło  się  i  tak  dobrze,
ponieważ  koleś  z  mojego  roku  wylądował  w  najdroższym  hotelu  we
Wrocławiu.  Po  krótce  historia  przedstawia  się  tak,  że po imprezie w a-
kademolcu  zachciało  się  gościom  pójścia  na  dyskę.Jako,  że  mieli  już
w  żyłach  coś  nieco  droga  się  dłużyła  i  z  kroku  na  krok  robiło  się
coraz  nudniej.  Czego  człowiek  nie  zrobi  dla  zabicia  czasu. Po alkoho-
lu  do  głowy  zaczynają  przychdzić  najrozmaitsze  pomysły,  także  w  tym
przypadku  nie  skończyło  się  tylko  na  rozmowach.  Szli  i  sikali na prze-
jeżdżające  taksówki,  kopali  samochody  i  darli  mordy.  W  ten  miły  spo-
sób  minęła  niesamowicie  długa,  aczkolwiek  już  nieco  weselsza  droga
do  'KOLORU'.  Niestety  opary  wódki  wydobywające  się  z  ich  gardzieli
spowodowały,  że  ochroniarze  zorietowali  się  w  sytuacji  i  nie  wpuścili
delikwentów  do  środka.  To  rozjuszyło  ich  już  całkowicie.  Na  drodze
zaczęły  nagle  przeszkadzać  im  kubły  na  śmieci  i  nie  wiadomo  jak
zaczęły  latać  nad  chodnikiem.  Wszystko  pewnie  wróciłoby  do  normy
gdyby  nie  nasze  czujne  służby  patrolowe,  które  najpierw  sprawdziły
tożsamość  ziomków,  a  następnie  najbardziej  aktywnego  zabrały  na
noclego  do  najdroższego  hotelu  we  Wrocławiu  tj.  do  izby  wytrzeźwień.
Rano,  gdy  się  obudził  był  w  małym  szoku.  Leżał  w  zimnej  klitce
ubrany  w  mało  szykowny  kaftanik,  a  po  wyjściu  dostał  rachunek
na  180  zł  (1  800  000)  za  noc  i  to  bez  śniadania.
Hmm  morał  jest  taki,  że  jak  chcemy  poimprezować  to  lepiej  siedźmy
w  domu,  a  jak  już  mamy  ochotę  wyjść  to  róbmy  to  w  stanie,  w  któ-
rym  jest  możliwość  kontrolowania  swoich  poczynań....

koniec  morałów..................................q-sound

Szkoła bez sensu.

Autor: Cobretti

  Szkoła  bezsensu.

    Studia.  Wydawałoby  się,  że  jest  to  zaszczyt.  Móc  studiować
i    zdobywać    wiedzę.  Ale  niestety,  nic  z  tych  rzeczy.  Studia
to  strata  czasu.
   Idąc    na    studia    informatyczne  myślałem,  że  zdobędę  tutaj
solidne      podstawy     informatyki,    że    ugruntuję    sobie    już
posiadaną    wiedzę  i  posiądę  nowe  umiejętności  pozwalające  mi
na     późniejsze     podjęcie    fachowej    pracy   i   możliwości
prowadzenia  firmy.
   Faktycznie,   tak   to   na  początku  wyglądało.  Miałem  mieć  w
końcu    prawo  informatyczne,  różne  języki  programowania,  bazy
danych,   systemy   informatyczne,   algorytmy   i   struktury   danych,
systemy    expertowe.    Wykładać  mieli  sami  utytułowani  ludzie,
mający    duży    zasób    wiedzy   i   potrafiący   ją   przekazać
studentowi,  który  miał  ją  za  kilka  lat  spożytkować.
   Łudziłem    się,    że    zależy  tym  ludziom,  na  tym,  żeby  ludzi
znających    się   na  rzeczy  wypromować  i  pomóc  ich  odpowiednio
ukierunkować,  ale  niestety,  moja  szkoła  to  bagno.
    Ilość    teorii    jaka  tutaj  dominuje  zniechęca  do  nauki,  nie
ma    dla  niej  konkretnego  zastosowania.  Co  z  tego  że  jesteśmy
karmieni  wiedzą  skoro  jest  ona  co  najmniej  przeterminowana  o
kilkanaście    lat.    W    informatyce    gdy  staniesz  w  miejscu  to
cofasz    się    do    tyłu.  A  my  nawet  nie  staliśmy  w  miejscu,  my
się  cofaliśmy!
   Zaczęło    się  na  Prawie.  Na  żadnych  zajęciach  nie  widziałem
na   oczy   choćby   jednej   umowy   jaką  należałoby  spisać  przy
wykonywaniu    programu    na   zamówienie,   a   jest   to   chyba
najbardziej    popularny    typ    umowy  informatycznej.  Nigdy  nie
widziałem    na    zajęciach    umowy  licencyjnej,  nie  poznałem  od
strony    prawnej    funkcjonowania  firmy,  sposobów  egzekwowania
ochrony    patentowej,  zgłaszania  patentów  i  znaków  firmowych,
nie  pokazali  nam  nawet  banalnej  umowy  o  pracę.  Za  to  wykłady
trwały    całymi  godzinami  i  poświęcone  były  omawianiu  tego  co
było   zamieszczone   w   Ustawach,   co   przecież   mogłem  sobie
przeczytać.    Czyli    czas    został    zmarnowany,    a    wiedzy  nie
przybyło.
   Następny    mądry    przedmiot  to  Wprowadzenie  do  Informatyki.
To   że   bajt   składa   się   z   bitów   to   chyba  wie  nie  tylko
informatyk.    Tracić    pół    roku,    tylko    po    to,   żeby  poznać
binarny    sposób    liczenia    to    chyba  lekka  przesada.  W  końcu
studia    to    nie    przedszkole  informatyczne  i  chyba  ktoś  tu  o
tym  zapomniał.
    Tak..  sztandarowy  język  programowania  to  Pascal.  Niestety,
chybiona    propozycja    dla    studenta,    który    by   chciał   coś
konkretnego     napisać.     Tym    bardziej,   że   były   to   tylko
podstawy.    A    gdzie    programowanie    obiektowe,  gdzie  pisanie
programów    pod  Windows?  A  chyba  teraz  to  jest  najważniejsze.
Mało   tego.  Pytam  wykładowcę  o  proste  rzeczy  a  on  mi  mówi  że
nie    wie  jak  to  zrobić!!  To  był  banał,  ale  zanim  to  zrobiłem
straciłem  trzy  dni  cennego  czasu.
   Szkołę    sobie    darowałem,   zacząłem  się  uczyć  dla  siebie  i
tego    co  mi  będzie  w  przyszłości  potrzebne.  Chodzę  tylko  dla
tego   świstka   co   pokaże   moim   pracodawcom,  że  mam  studia.
Innego  powodu  studiowania  nie  widzę.
   Przedmiot    Systemy    Wyszukiwania    Informacji  zwalił  mnie  z
nóg.    Oczywiście    przestarzała    kobiecina,    z    masą    tytułów
chciała  pokazać  studentom  że  ona  rządzi.  No  i  pokazała.  Lała
teorię  jak  leje  się  pot  podczas  gorącego  lata.  Ale  ta  teoria
nic  nie  wnosiła  bo  zabrakło  praktyki.  Nigdy  nie  zastosowałem
tego   co   mówiła  na  studiach.  Owszem  stosowałem  to  od  dawna,
ale   w   domu   i   sam   do   tego  dochodząc.  Przy  okazji  szkoła
straciła    z    jej    powodu    trzech  najlepszych  programistów  na
roku.    Tylko    dlatego,    że    nie    znało  się  zapisu  formalnego
jakiejś     udziwnionej   funkcji   systemu,   która  nigdy  do  niczego
nie  będzie  w  życiu  potrzebna.
   Bazy   danych,   czyli  następne  lanie  wody.  Dużo  mówimy  mało
robimy.  Tak  jakby  się  uczyć  latać  samolotem  za  pomocą  samych
wykładów.    Dobry    dowcip.    Zauważyłem,    że   im   bardziej
utytułowany    wykładowca  tym  bardziej  bije  mu  na  czachę!!  Nie
chcę    być    taki,    wiec  chyba  więcej  niż  magistra  nie  zrobię.
Ćwiczeniowcy    są    w   porządku,  i  tak  wiedzą,  że  ta  szkoła  to
parodia,    więc    nie    utrudniają  życia  i  nie  próbują  uziemiać
studentów    dla  swojego  widzi  mi  się.  Wiedzą,  że  w  tej  szkole
nie   można   zdobyć   wiedzy  i  pozwalają  nam  sobie  ją  zdobywać
samemu.   Również   na   pytania   odpowiadają  że  nie  wiedzą  jak
rozwiązać    dany   problem,   a   nie   jak   wykładowcy,   którzy
zaczynają    kręcić  i  pieprzyć  takie  bzdety,  że  dalsze  pytanie
nie  ma  sensu.
   Architektura    Systemów  Komputerowych  to  największa  parodia
jaką     widziałam.  Uczyliśmy  się  starego  Intela  8080!!  O  takie
cuda    jak    procesory    RISC   czy   nawet  Pentium  nie  pytaliśmy
wykładowcy,   bo   on   się   gubił   przy  8080!  Wykłady  były  tak
durne  i  bezsensowne,  że  nie  było  po  co  chodzić.  A  pytania  na
egzaminie    o    różnicę   między  dwoma  miastami  w  Polsce  to  już
chyba    nie   muszę   komentować.   Oczywiście   zaliczyć  u  niego
egzamin    to    czysta    loteria  ale  ze  stosunkiem  94%  szans,  że
się  nie  zda  i  6  %,  że  się  zda.  A  jak  mu  kumpel  powiedział  co
o  nim  myśli  to  go  wywalił  z  egzaminu.  Jak  widać  za  szczerość
i  wolność  słowa,  też  można  wylecieć.
   Miałem    nadzieję,    że    po  przejściu  sesji  dojdą  mądrzejsze
przedmioty.      Nic      z      tego.     Projektowanie    Systemów
Informatycznych    było    podniecające  tylko  dla  wykładowczyni.
Dobrze,    że    prowadząca  ćwiczenia  wiedziała,  że  to  jest  mało
konkretny  przedmiot.
   Potem   Systemy  Expertowe  i  znowu  ta  staruszka  z  paseczkiem
na  brzuszku  zaczęła  pokazywać  że  ona  rządzi.  Nic  konkretnego
i  przydatnego..
   Pytam   się  czy  chodzę  do  szkoły  po  to  żeby  się  nauczyć  czy
zmarnować  czas?  Szkoła  nie  nauczyła  mnie  niczego,  mało  tego,
to    co    mi    implikowali    to    już  historia  i  nikt  nie  stosuje
podobnych    metod,  ani  też  takowych  technologii.  Owszem,  może
dwadzieścia    lat    temu    by   mnie   to  zainteresowało,  ale  mam
wrażenie,    że    to    od    nas,  od  kilku  studentów,  cały  wydział
informatyki    mógłby  dowiedzieć  się  w  rok  więcej  pożytecznych
rzeczy,  niż  od  tej  zgrai  naukowców,  co  tylko  podorabiali  się
tytułów  i  myślą,  że  są  ważniakami.
    Owszem,    jest    kilku  ludzi,  którym  jestem  wdzięczny,  jak  i
trzy    przedmioty    z  kilkunastu,  które  mi  cokolwiek  dały.  Ale
jest  to  niczym  w  porównaniu  z  ogromem  poniesionych  wydatków,
straconego   czasu,   niepotrzebnych  szkoleń,  stresów  i  innych  z
góry   skazanych   na   niepowdzenie   akcji.   A  potem  mówią,  że
szkole  brakuje  pieniędzy...  przez  ich  głupotę!
   Po  co  komu  taki  wydział??  Co  to  miało  być,  przedszkole  dla
napalonych    lamerów  czy  studia  specjalistyczne  dla  fachowców
od  informatyki??
   Czy    ktoś    kiedyś  poruszy  sprawy  istotne  z  punktu  widzenia
przyszłości??    Czy    o   nowinkach   technicznych   powie  się  na
zajęciach,    czy    dalej  jedynym  sposobem  szybkiego  dostępu  do
nowinek  będzie  Internet.
   Szkoła    informatyczna,    a    dostępu  do  internetu  na  uczelni
nie    uświadczy,  mało  tego,  nawet  sprzęt  jakim  dysponuje  jest
przestarzały,  a  oprogramowanie  nieaktualne.
   Kończąc    studia   bez   osobistego   przygotowania   człowiek
wychodzi   z   przeświadczeniem,   że   ma   duży   zasób   wiedzy.
Faktycznie    ma,    ale    całkowicie    bezużytecznej    i  nikomu  do
szczęścia  nie  przydatnej.  Może  co  najwyżej  napisać  książkę  o
jakichś    bzdetach    i    będzie    to    następna  pozycja  na  rynku,
która    tylko    leży    na    półkach    i    nikt   jej  nie  kupuje.  Bo
fachowcy    są    eliminowani    podczas    studiów.    Nie    liczy  się
wiedza  praktyczna,  a  tylko  nudne  regółki  i  udziwnione  wzory,
często    źle    podawane    na   wykładach.   Tym   bardziej,   że
wykładowca    nie    trudzi    się  zbytnio  i  rżnie  wykład  wprost  z
książki.    Źal    mi    tych    ludzi,  ale  siebie  jeszcze  bardziej.
Tracę   czas  i  nic  nie  mogę  na  to  poradzić,  bo  nic  nie  mogę  w
tej  sprawie  uczynić.  Próbowałem,  ale  dość  szybko  przestałem,
bo   zanosiło   się   że  będę  miał  w  związku  z  tym  problemy.  No
cóż...  pozostawiam  to  bez  komentarza...


                             >>  Cobretti  <<

Jak przechwycić wirusa.

Autor: Cobretti

  Jak  przechwycić  wirusa.

   Jest     kilka     sposobów,   między   innymi   taki   jak   niżej
wymieniony  :  Konieczne  są  dwa  komputery,  nie  muszą  być  takie
same,  od  biedy  wystarczą  nawet  i  XT'ki.  Ich  powolność  będzie
atutem.    Więc    akurat    znalazłem    przy    okazji    zastosowanie
XT'ków   do   bardzo   poważnych  prac  badawczych  nad  szybkością
rozchodzenia    się    wirusów    po    kablu.   Ale  o  tym  za  chwilę.
Dobra,    zakładam,   że   dwa   komputery   to  nie  problem.  Teraz
trzeba    by    skonstruować  odpowiedni  kabelek.  Akurat  pod  ręką
mam    kabelek    do    transmisji  szeregowej  po  RS232,  będzie  jak
znalazł!   Trzeba   się   jeszcze  postarać  o  wirusa,  przecież  cały
trick    polega    na    złapaniu  właśnie  jego.  Trzeba  się  udać  na
najbliższą    giełdę    lub    pierwszy  lepszy  piracki  serwer.  Tam
się    zawsze    znajdzie  masę  wirusów,  nawet  można  sobie  wybrać
typ  i  rodzaj  uszkodzeń  jakie  ma  wywołać.
    Najlepiej    wybrać  Kaczora,  jest  niezawodny  i  wspaniale  się
namnaża.    Zawsze    będzie   pewność,  że  jest  i  eksperyment  się
powiedzie.    I    nie    ważne  jest  czy  siedzi  na  twardym,  czy  na
dyskietce  i  tak  po  jakimś  czasie  będzie  wszędzie.
   Teraz    do    dzieła.   Trzeba   go  przecież  przechwycić.  W  tym
celu    trzeba  wziąć  drugi  komputer,  jeszcze  nie  zainfekowany,
gdzie  będzie  się  chciał  przedostać  ten  wirus.  100%  pewności,
że    on    będzie    się    chciał    przenieść,  bo  każdy  wirus  tylko
jedno    ma    w   głowie,   właśnie   to,   żeby   się   przenosić.
Oczywiście    można    spotkać  wirusy  typu  Defender,  które  mnożą
się  tylko  w  jednym  celu  -  unicestwić  właściwe  szkodniki,  ale
nie  o  nich  tu  będzie  mowa.
   Po   połączeniu  dwóch  komputerów  w  dowolny  sposób..  Novell,
Microsoft,    Unix,    albo    najprościej    poprzez    złącze    RS  za
pomocą    Nortona   Comandera   zacznij   przygotowywać   się   do
ostatniego    starcia.  Do  pierwszego  komputera  pakujemy  wirusa
w    dowolnej    formie,    zarówno  jako  plik  wykonywalny  lub  jako
zbiór    już    zainfekowany.    Tylko  uwaga!  Drugi  komputerek  nie
może  ulec  zainfekowaniu.
   Sprawa  najważniejsza,  podłączamy  kabelek  do  zainfekowanego
komputera    -    nie    jest    istotne  jaki  kabelek  i  jakiej  sieci
użyjemy.    Mając    włożony    kabelek  podłączamy  następnie  drugi
komputer    do  sieci  i  odpalamy  go.  Tylko  jeszcze  nie  wkładamy
kabelka  do  tego  komputera,  bo  by  się  popsuła  cała  sztuczka.
   Sprawa   wygląda  tak:  mamy  komputer  z  wirusem  i  bez  wirusa,
oba   włączone,   a   kabel   jest   podpięty   na   razie   do  tego
zainfekowanego.    Teraz    przydałoby    się  znać  długość  pliku  z
wirusem,    i   mieć   pewność,   że   kabel   wystarczy   na   tego
wirusa.    Ale    nic    to,    skupić  się  trzeba  nad  tym  co  robimy.
Bierzemy    kabelek    do  ręki,  druga  rękę  trzymamy  przy  wtyczce
od    komputera  zainfekowanego.  W  momencie  włożenia  wtyczki  od
kabla    do    czystego  komputa,  wirus  będzie  chciał  natychmiast
przeniknąć    w  trzewia  systemu  operacyjnego  nowego  komputera.
Ale  tu  go  spotka  niespodzianka!  Ponieważ  wkładamy  kabel  przy
włączonym     komputerze,   nastąpi   krótkie   zwarcie,   co   nam
oczywiście     uszkodzi  komput.  Wirus  zostanie  sparaliżowany  na
ułamek   sekundy   i   zanim   rozpocznie   ofensywę  zwrotną  miną
ułamki  sekund.  W  tym  czasie  drugą  ręką  należy  wyrwać  kabel  z
komputera    zainfekowanego.    Jest    jest!!!  Krzyczysz..  i  masz
racje,    jeżeli  tylko  kod  Wirusa  nie  był  dłuższy  niż  kabel  to
masz  schwytanego  i  uwięzionego  wirusa  w  kablu!
   Co    na    to  wirus??  A  no  nic,  miota  się  straszliwie,  możesz
przyłożyć    ucho  do  kabla  to  usłyszysz  te  przeraźliwe  wrzaski
i    walenie  ogonem  w  osłone  kabla.  Tutaj  też  musisz  uważać  na
to,    żeby   kabel   był   koniecznie   ekranowany,  opancerzony  w
ołów,   zalany   szczelnymi   powłokami   gumowymi   i   dodatkowo
zabezpieczony   żywicą   epoksydową.   Tak   spreparowany   kabel
należy    podesłać    na  adres  wielkich  korporacji  mających  całe
muzea  wirusów  przechwyconych  w  kablu.
   Mówisz   sobie   -   zostanę   łapaczem   wirusów.   Masz  rację,
zabawa    wciąga,    przestają    się  liczyć  pieniądze  wydawane  na
sprzęt,  szkoła,  praca,  dom,  rodzina.  Całe  życie  poświęca  się
łapaniu    wirusów    do   kabla,   co   sprawia,   że   stajesz   się
wykwalifikowanym  VirusBaster.
   Po    jakimś    czasie    przestanie  Ci  to  wystarczać,  zaczniesz
szukać    mocniejszych    wrażeń,    przerzucisz  się  na  zwierzęta,
później  na  ludzi...
   Sam   nie   wiesz   kiedy   zginiesz   unicestwiony   sam   przez
siebie,  ale  ostrzegałem  jak  to  się  może  skończyć.





                           >>  Cobretti  <<

Adverty I.

Autor: Brak

                 --------------------------------------
              -  Are  you  looking  for  a  mods,games,  -
                  -  demos?  Just  write  to  me!  -
                             -  -
                     -  Tomek  Wilczyński  -
                   -  ████████████████████████  -
                     -  ████████████████  -
                         -  POLAND  -
                             -  -
              -  or  if  you  want  you  can  call  to  me  -
             -  my  phone  number  is:██████████████  -
                             -  -
                    -  FrIeNdShIp  RuLeZ!!!  -
                 --------------------------------------



                      Yarpen  of  Exmortis
                         Write  to  me:
                        -  4  friendship
                    -  4  crazy  &  long  letters
                        -  4  cool  stuff
                     Disk==64h  %  answer
                  My  addy:  Yarpen  of  Exmortis
                          ██████████
                        ███████████████
                        P  O  L  A  N  D





                      !  4  swap  write  2  :  !
              ---:----------------------------------------:---
                        :  Yasi/Opium  :
                       Krzysztof  Jasicki
                     ██████████████████████
                        █████████████
                          !  Poland  !
              ---:----------------------------------------:---
            :  100  %  Answer  to  everybody,  who  send  :
                     a  letter  and  disk(s)  !!!




                  -----------------------------------
                /  Jeśli  chcesz  sobie  poswapić  /
                /  to  koniecznie  pisz  na  adres:  /
                             /  /
                /  Sławek  Ziółkowski  /  Zasilacz  /
                    /  ████████████████████  /
                      /  ████████████████  /
                      /  woj.wrocławskie  /
                             /  /
              /  GFX  or  MODS  are  BEST  SENDING  /
                  /  I  like  long  letter  (  >5kb  )  /
                  -----------------------------------




                   <  For  Friendly  swapping...  >
                          Write  to  :

                      Luk  /  Dark  Legions
                       Łukasz  Stasiński
                   █████████████████████████████
                      █████████████████


      --===CONTACTS  NEEDED...  ESPECIALLY  MUSICIANS===--
         -=Disk(s)  =  100%  ANSWER  (1000%  to  musicians)=-


                           Bottom
                             for:
          swapping,  joining,  distrothinging!,  meeting,  talking
         writing,  exchangeing!  something,  lamering!,  drinking,
                    and  much  more  write  to:


       -Cortez/Absence^Bottom^YES!-          -Mr  Vain/BTM-
        Michal  Krasnodebski              Karol  Chrzanowski
       ██████████████████                ████████████████████
     ███████████████████████        ███████████████████████
     pHn.  ██████████████████            pHn.  ██████████████████




                    REM  /  DARK  LEGIONS
                  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -
                 very  fast  and  friendly  swapping
                      swapp  no  limits  !!!
                           write  to:
                  ÄÄÄÄÄÄ
                          REM  /  DL
                      Remigiusz  Kościelny
                        █████████████████
                      █████████████████
                       ████████████████
            I'm  looking  for  more  contacts  on  PC  scene.

            -------------------------------------------------------



                    Take  a  breath  and  write:

                        akira  of  pulse
                        adam  antoniuk
                       █████████████████
                    ███████████████,  poland




            -------------------------------------------------------




          FOR  FAST  SWAPPING  &  FRIENDLY  SWAPPING
                          MICHAEL
          WRITE  NOW  !!!  DISK(C)+SPIS  =  100%  ANSWER
                          MY  ADDY
                      MICHAŁ  SADOWSKI
                       ██████████████
                       ██████████████

Adverty II.

Autor: Brak

                  .:!.:.fOR  dEMOz  sChWAbbiNg.:..!.
              ;.:.aND  bAD  nEWS  dISKMAg  sUPPORt..:
                  -----------------------------------

                     '<.:AKiRa  Of  PUlSE!:.>:>

                       .:Adam  AntoNiuk:..
                       .:█████████████████:.
                      .:████████████████:..
                          .:pOLand!:..'
                             pC!
                  -----------------------------------
                  .:[:..100%  for  all  foreigners.:]..,
                  ;[.greetings.to.all.my.contacts.].:
                  -----------------------------------



                          ----=*=----
                    Hej  men!  swap  to  AkTiN
                answer  quaranted  -  100%  for  all
                people.Ludzie  new  creazy  contax
                          swap  all  !
                       AkTiN/Alternative
                       Jarosław  Bugno
                        ███████████████
                       ███████████████
                 asm&pascal&productofscen&fship!


                              I
                        ESCAPE      |
                     ALEK    Cooperation
                              &
                          SHOCKER
                 Hello  to  all  PC-scene  members
                  I'm  looking  4  more  contacts
                  4  swaping  and  cool  friendpal
              I'm  looking  more  members  to  Shocker
                   Please  write  to  me  NOW  !
                      Aleksander  Kostuch
                          ██████████
                       ████████████████
                        P  O  L  A  N  D
               I    999%  fast  replay  to  everybody



                     ALF  /  XYLOPHAGER


       I'm  looking  for  a  good  musician  on  polish  Pc  scene  !!!
                     new  contax  wanted  !!!
                 contax:  Krzysztof  Kaczmarczyk
                     ███████████████████████
                      █████████████████
                      tel.  ████████████████
                           Polska




                Do  you  want  to  swap  with  me  ?
                 So  what  are  you  waiting  for  ?

                      Aragorn/House-Soft
                       Marcin  Stepnicki
                     ███████████████████████
                     ██████████████,Poland
                        or  via  Internet:
                  ███████████████████████████████
                  100%  answer  for  everyone  !!!





                           BEAVIS
                 FROM  NECROBIOSIS  PC  Group
           is  looking  for  more  contacts  on  PC  Scene  !
            For  RESET  Disk  Mag,cool,absolutely  no-limit
             and  friendly  swapping  ,  please  write  to  :
                     100%  reply  guaranted
                     BEAVIS/NECROBIOSISú
                     (Szymon  Skorupiński)
                     █████████████████████
                     ██████████████████
                          POLANDú






              FOR  SWAPPIN'  DA  LATEZT  WRITE  TO:
                 Cortez  /  Absence^Bottom^YES!
                      Michal  Krasnodebski
                █████████████████████████████████
                          -POLAND-

                   REPLY  TO  EVERYDOOD  !!





                4  fRieNdlY  &  cReAzy  PC  sTuFF
                    sWaPpiNg  mUSt  wrIte  to:
                      Christoph  Smialowski
                          Escort/Ind.
                      ██████████████████
                        ██████████████
                          POLAND

                    ███████████  (only  PL)
                      Long  letters  2  me  =
                     long  letters  for  you  !
                      FrIeNdsHIp  4  Ever  !!!
                         Write  Now  !!!




        FnollTeam  is  lookingfor  new  members.  Anyone  who
           wants  do  something  like  interesting,  write  to:


                       Maxi  /  FnollTeam
                        Marcin  Klimek
                     ██████████████████████
                      ██████████████████
                          POLAND



            -----------------------------------------------------

                         G  E  N  O  M

              Jesli  chcesz  poswapowac  z  grafikiem
                          write  now!!!
                       Genom/Alternative
                       Andrzej  Urbaniak
                       ██████████████████
                       ███████████████
                 I  like  mod's,  gif's,  intros  itp,itd...
                        100%  answer


            -----------------------------------------------------




           *            GORAL  /  IND                 *
           *       ███████████████████████████        *
           *              ████████████                *
           *                                          *
           *     For  swapp  and  friendship  write   *
           *                                          *
           *            TO  ME  !  !  !               *
           *                                (PC)      *



          =-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=

                        =  GUTEK  =
                      of  PC  ADVENUTRE
                    wanted  new  good  CTX.

                       Just  write  to  me:

                   PIOTR  STANKIWICZ/GUTEK
                      █████████████████
                       ███████████████
                      PHONE:  ███████████
              LETTER  and  DISK  3.5"  =  100%  answer

          =-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=



                    LaNdO  /  ReD  SqUaDrOn
                    DaRiUsZ  WoJcIeChOwSkI
                    ████████████████████████
                       ██████████████████
                   4  FaSt  &  FrIeNdLy  AnSwEr
                    TrY  AdDy  At  ThE  ToP
                  EsPeCiAlLy  FoR  StAr  WaRs'
                    ToLkIeN's  TrIlOgY  FaNs
                  AnSwEr  ă*100%  GuArAnTeEd
                       No  PrOfEsSiOnAlS


                      If  U  are  looking  for
                         new  contact
                        WRITE  NOW  !!!

                       Pawel  Szczupak
                      Larynx/Independent
                     ███████████████████████
                       █████████████████
                          POLSKA

                      Swap  &  Friendship
                          in  one  !!!

                   3.5"  disk  +  letter  =  answer
                      (You  can  use  2MB)

Adverty III.

Autor: Brak


            I'm  looking  for  more  contacts  on  PC  scene
               for  friendly,  funny  &  fast  swapping  !!!


                        Please  write  to:
                  ---  McBear  /  Terradrome  ---

                          Marcin  Miś
                       █████████████████
                       ███████████████
                           Poland




                   Wanna  swap  or  join?  Write:


                      Mr  Vain  /  BOTTOM
                      Karol  Chrzanowski
                      ██████████████████
                       ██████████████
                          POLAND

                     Answer  to  everybody.






              FOR  FAST  AND  FRIENDLY  SWAPPING
                          WRITE  TO:
                     PALADINE/SHOCKER
                     MICHAL  CHANIEWSKI
                   ████████████████████
                       ██████████████

                      DISK=  100%  REPLY
                  CHEAT  STAMPS  IF  U  WANT!



  ==========================================
  =  If  yA  lOvA  tHa    xx        PENIASTY
  =  CraZiEzD  zdUww      xx    Mikolaj  Zentara
  =  ThaN  wrIde  Ta  Me  xx    ████████████████
  =  If  Ya  HaVe         xx    ██████████████
  =  AMIGA  (rulez!)   XXXxxXXX    Polen
  =  theN  wrIte          xx    phon:████████████████
  =  ImmEdiaTElY!!!!      xx    If  ya  are  lIROY
  =  Pc  Alzo!                  or  hC  fanz  then
  =  Black  Metal  rulz!        don`t  writa  ta  moi!
  =  Zend  a  3`5  dD  dizg  with  crazy  lettorz,
  =  graPhicz,  musicz,  sampliz  and  more  more
  =  otHir  craZy  thingz  (no  bombz  and  dead
  =  ratz  pleaze).  I`m  waitin`!!
  ==========================================
                    4  friendship  &  swapping
                     Nice  letter,fast  answer
                  Especially  coders,  graphicians
                          musicans

 P          Write  to:
 O  -==  Quasar  /  Syndrom  ==-
 L        Dominik  Morawski
 A        ████████████
 N        ██████████████
 D
                -==  Call  ███████████████████  ==-
                    Fast  answer  4  every1  !!!
                          100%  reply
                POLAND              POLAND
                for  swapp  write  to  these  address
        If  YoU  SeArCH  NeW  CoNTaCts,wRitE  To  ME  NoW­!
                    4  friendship  &  swapping

                          My  aDDy:
                        DiX/Sea  Lion
                       Jaroslaw  Grzesiuk
                       █████████████████
                        ██████████████
  ş
                    tel.:█████████████████████
                           POlAnD
                      FRIENDSHIP  RUleZ

                    Letter+Disk=100%answer
                fOR  nICE  sWAPPING,  fRIENDSHIP
                  lONG  aND  cRAZY  lETTERS
                  dEMOS,  iNTROS,  mAGAZINES
                 gFX,  mUSIC  aND  oTHER  sTUFF
                      wRITE  aT  aDDRESS:

                       SLOPE/Rebellion
                       Jaroslaw  Komuda
                       ███████████████████
                        █████████████
                          POLAND


                  fAST  sWAPP  aND  fRIENDSHIP
                          -  rULEZ  -



            Hey  dudes  !!  I'm  looking  for  a  new  cool
            contax  on  da  SCENE  for  friendship  &  fast
             swapping.  Contact  me  immediately  !  !  !  !

               My  addy:    Sparky/iNDEPENDENT  :)

                        ███████████████
                     ██████████████████████
                       ██████████████
                          P.O.L.A.N.D





                       S  Y  N  D  R  O  M
              Our  group  search  for  new  members  !
                Especially  graphicians  &  musicians
                 Coders  and  others  people  too
 P          Just  write  to:
 O    -==  Quasar  /  Syndrom  ==-
 L        Dominik  Morawski
 A          ████████████
 N          ██████████████
 D    Phone  ███████████████████




               For  Ancient  Strange  Effective  Fresh
                   Friendly  Outstanding  Swapp

                          WRITE  TO:
                     THE  DUKE  /  LEGION
                      Tomasz  Kuśmierski
                       █████████████████
                      ████████████████
                     OR  GIVE  ME  A  CALL
                       ███████████████
                    Legion  ---  Still  In  Touch!!


 dmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdm

 dm

 dm              WALO/DM
 dm              MARCIN  SAWARYN
 dm              ████████████████████████
 dm              ██████████████
 dm            POLAND
 dm        D  a  r  k  M  o  o  n          TEL.████████
 dm

 dm            A  N  S  W  E  R  S    F  O  R    A  L  L  !

 dmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdmdm



                      WALO/DISTORSION
                        Marcin  Sawaryn
                  ██████████████████████████████
                      ██████████████████
                     Tel.  ███████████████████
              A  N  S  W  E  R  S    F  O  R    A  L  L  !
                NICE,  FAST  SWAP  &  FRIENDSHIP








                           Write  to:

                      WarLock/AMNESTY
                       (Tomek  Bednarz)
                      ████████████████████
                      ███████████████
                          POLAND
                 =-=  Disk(s)=100%  ANSWER  =-=

Adverty IV

Autor: Brak


                      -  Dariusz  Majgier  -
                    -  Cobretti  /  Byteland  -

                    E-mail:  █████████████████
                URL:  ███████████████████████████
                     ██████████████████████

                     ███████████████████████
                      █████████████████

                Nic  nie  jest  tym  czym  sie  wydaje...



             *****  AKARDO  /  BYTELAND  *****

                    KRZYSZTOF  WOLNICKI
                      ██████████████████
                      █████████████████

               E-mail:  ██████████████████████████████

                    -  for  swap  &  friendship,
                    -  demos  new  and  old,
                         -  msx  &  gfx,
                        -  soccer  rulez  !



                       Gutek  of  Experts
                        █████████████████
                        ███████████████


                        Intel  of  Experts
                        ████████████████
                       ████████████████


                        Mips  of  Experts
                      ███████████████████
                       ████████████████





                Are  You  Looking  New  ContaX  ?
                  If  yes,just  write  to  me  now!
                      InSahN/Necrobiosis
                      ████████████████████
                      █████████████████








                    For  Fast&Friendly  swapp
                        please  write  to
                    Zasilacz  of  Necrobiosis
                      Sławek  Ziółkowski
                      ████████████████████
                       ████████████████
                        woj.wrocławskie
                          POLAND
                   Mods&GFX&Pas&LongLetter
                          are  cool







                       Fugaz/ByteLanD
                        Wiktor  Zychla
                    █████████████████████████
                       ████████████████

              Mail  me:  ████████████████████████████







                       V.I.P.  /  ByteLanD
                         ███████████████
                     █████████████████████

                    -  for  BLD  latest  wares
                    -  try  and  I  won't  fail  ya










                     Aragorn  /  House  Soft
                       Marcin  Stępnicki
                    █████████████████████████
                        ██████████████

                      -  more  ctx  needed
                       -  cool  swap  time









                      Aktin  /  Alternative
                       Jarosław  Bugno
                       █████████████████
                       ███████████████











                      Kony  /  Independent
                      Dariusz  Konieczka
                    █████████████████████████
                       ███████████████

        Zrekrutuję  wszystkich  zdolnych  lub  mniej  zdolnych  do
                       założenia  grupy.








                        NimRod!  /  Fts
                     Krzysztof  Paluchowski
                    ███████████████████████
                        ██████████████

    Poszukiwani  ludzie  wszelkich  specjalności,  ale  głównie  graficy.